09 lipca 2017

Od Aiden'a CD Adelaide

Gdy odzyskałem już przytomność, siedziałem przywiązany do krzesła mając na rękach ich śmieszne bransolety, które na samą myśl mnie bawią. Pewnie ktoś się zapyta czemu, później wyjaśnię.
Po jakże niewielkiej konwersacji z wrogiem, Adelaide nagle powalili na kolana i przyłożyli broń do głowy. Miałem już użyć wyładowania kinetycznego, lecz powstrzymał mnie głos kobiety. Zaraz zjawiła się obok. Spojrzałem na moją towarzyszkę, która ewidentnie znała tą osobę. Cicho przelnąłem pod nosem i mocno zacisnąłem pięści.
- Niech się jeszcze pomęczy - mruknęła kobieta stojąc między nami - A jemu podkręćcie moc na bransoletach - dodała kucając naprzeciw mnie
- Nawet nie wiesz co teraz czynisz - odparłem szyderczo się uśmiechając - Jestem telekinetykiem - dodałem czując mocny napływ prądu
- Ah tak ? - szepnęła kładąc swoją dłoń na moje udo i powoli kierując się wyżej delikatnie zagryzła dolną wargę - Dla mnie jesteś nikim złociutki - dodała wstając i uderzyła dość mocno w twarz.
- Nie znasz się i to bardzo - powiedziałem chcąc wybuchnąć śmiechem - I może to dobrze - dodałem wzdychając
- Zaczynasz mnie denerwować gówniarzu - mruknęła zaciskając pięści
- O to chodzi - uśmiechnąłem się w jej stronę - Wkurzę Cię i twoich goryli. Wrzucicie mnie do męczarni i wtedy zabije was każde pokolei - dodałem.
Kobieta podeszła do mnie i mocno kopnęła mnie w klatkę piersiową. Czułem tak ogromny gniew, że ból był dla mnie normalny. Podnieśli mnie i posadzili niedaleko Adelaide.
- Już zapomnieliście kto wam nie raz dupę ratował - oznajmiłem już poważnie - Ryzykowałem życie tylko po to żebyście Wy mogli żyć w spokoju - syknąłem.
- Nikt Cię nie zmuszał - odparła kobieta
- Szantażowaliście mnie bo wiecie co potrafię - przerwałem jej - Chodź widzę, że do dzisiaj nikt się z was nie nauczył - dodałem kumulując moc w bransoletach.
Kobieta nagle podeszła do Adelaide i kucnęła przy niej mocno chwytając ją za żuchwę by ta spojrzała w jej stronę.
- Nie poznajesz własnej mamusi ? - spytała cicho się śmiejąc
- Nie waż się jej skrzywdzić - powiedziałem, na co kobieta podeszła do mnie mając mnie już chyba dość.
- Twój chłopak ? - zadała kolejne bezsensowne pytanie.
Chwyciła mnie za koszulkę i rozdarła ją ukazując dobrze zbudowane ciało, do tego napięte mięśnie przez moc.
- Ładne ma ciało - mruknęłam dotykając mój tors pełną dłonią - Szkoda by było, jakby ktoś je.. podrapał - dodała wyjmując nóż z kieszeni i raniąc moje ciało.
Kobieta nie wiedziała co robiła.. Nagle moje bransolety dosłownie pękły. Wstałem i od razu przydusiłem ją do ściany. Wytworzyłem jakie pole telekinezy, że nikt nie mógł do nas podejść.
- I widzisz co narobiłaś ? - mruknąłem mocno zaciskając dłoń na jej szyi.
Nagle powstało tak silne wyładowanie telekinetyczne, że wszystkich dookoła odrzuciło na ścianę prócz Adelaide, która nie została nawet tknięta kinezą. Puściłem nieprzytomną kobietę na ziemie i podszedłem do Adel. Odpiąłem jej bransolety i pomogłem jej wstać.
- Lepiej chodźmy stąd - powiedziałem stanowczo, lecz ona zatrzymała się obok ciała jej mamy.

Adelaide ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.