09 lipca 2017

Od Caroline CD Alarick'a

     Uchyliłam powieki lecz nie było jeszcze jasno. Całe pomieszczenie przepełniał mrok. Gdzie ja właściwie jestem? Uniosłam lekko głowę i zobaczyłam kierownicę. Opadłam na siedzenie i kilka razy zamrugałam. Jednak jeszcze coś nie było w porządku. W tali obejmowała mnie czyjaś ręka. Na pewno męska gdyż była duża i silna. Byłam nieco przerażona, lecz gdy odwróciłam głowę ujrzałam Alaricka. Odetchnęłam z ulgą i przekręciłam się ostrożnie na drugi bok żeby być naprzeciwko chłopaka. Na czoło opadały mu niesforne loki. Nieśmiało wyciągnęłam rękę żeby odsłonić je z jego twarzy. Cicho westchnęłam i poleżałam jeszcze chwilę obserwując bruneta. Sięgnęłam po szary sweter do torby i wyszłam z samochodu. Okryłam się swetrem i usiadłam na masce samochodu. Wdychałam ze spokojem zimne, nocne powietrze. Czarne niebo ukazywało gwiazdy, a ja nie mogłam oderwać od nich wzroku. Powoli przypominałam sobie wczorajszy wieczór. Byłam z Alarem w klubie. Tańczyliśmy, piliśmy. Byłam również bardzo pewna siebie. O to co robi ze mną alkohol. Chociaż patrząc z innej strony mogę być wdzięczna jego skutkom. To jak na mnie działał i jak pewnie czułam się przy chłopaku. Nie jestem tylko pewna czy potrafię być taka również bez procentów. Bardzo bym chciała, lecz nie chcę udawać. To byłoby fałszywe. Nagle usłyszałam jak drzwi auta się uchylają. Zerknęłam na Alarick'a, który wyczołgał się z samochodu. Szedł w moją stronę i szybko przeczesał ręką swoje długie włosy. Usiadł obok mnie i spojrzał w gwiazdy.
- Czemu nie śpisz? - zapytał spokojnie.
- Chciałam się przewietrzyć. - odparłam cicho.
Nastała cisza. Była nie do poznania zwłaszcza po tym jak świetnie dogadywaliśmy się wczorajszego wieczoru.
- Alar ja... - spojrzałam w końcu na chłopaka.
- Wiem. - przerwał mi i również skierował na mnie wzrok. - Może nieco nas poniosło ale świetnie się bawiliśmy.
- No jasne. - szczerze się uśmiechnęłam. - Fajnie spędziłam z tobą czas. - dodałam.
Kolejna cisza tym razem wymagana wręcz z obu stron. Odpowiadała nam. Podsunęłam się bliżej do chłopaka i niepewnie położyłam głowę na jego ramieniu.
     Do akademii wróciliśmy przed szóstą nad ranem. W sam raz na zajęcia. Wróciłam do swojego pokoju i doprowadziłam się do porządku. Po szybkim prysznicu, przebraniu się, zrobieniu szybkiego makijażu i uczesaniu włosów byłam gotowa. Wyszłam z pokoju i udałam się na lekcje. Jako pierwsze miałam zajęcia artystyczne. Dzień rozpoczęty lekcją plastyki to dzień udany.
     Po wszystkich lekcjach byłam nieco zmęczona, lecz przypomniałam sobie o projekcie z fizyki, który miałam robić z Alarem. Zaczęłam go szukać. Zeszłam najpierw do sali gdzie miał ostatnią lekcję aby zobaczyć czy może jeszcze tam siedzi. Niestety go tam nie zastałam więc udałam się do jego pokoju. Gdy byłam już przed drzwiami usłyszałam w środku jakieś szmery więc uznałam że tam jest. Bez pukania weszłam, a na środku pokoju stał Alarick, który właśnie zakładał koszulkę. Zauważył mnie i się uśmiechnął za to ja odwróciłam się tyłem i zaczerwieniłam. Teraz już się śmiał.
- Szukałam cię. - powiedziałam wracając wzrokiem w stronę chłopaka.
- Tutaj jestem. - rozłożył ręce i się uśmiechnął. - Chodzi o projekt?
- Właśnie. - uśmiechnęłam się lekko. - Możemy dokończyć go u mnie.
- Okej. - puścił mi oczko i zabrał książkę od fizyki z biurka.
Po chwili byliśmy już w moim pokoju. Aurayi akurat nie było zaś Orheo cicho zawarczał na widok chłopaka.
- Uspokój się. - pogłaskałam tygrysa po głowie.
- Fajny tygrysek. - zamruczał i podrapał go pod brodą na co towarzysz przewrócił oczami.
Zaśmiałam się i usiadłam na łóżko. Włączyłam laptopa żeby szukać na nim informacji. Alarick po chwili usiadł obok mnie i zaczął rozglądać się po pokoju. Jego oczom prawdopodobnie rzuciła się moja gitara, która stała na stojaku.
- Grasz? - zapytał z iskierką w oku.
- I to nie najgorzej. - wzruszyłam ramionami i poszłam po gitarę.
Ułożyłam ją sobie na kolanach i zaczęłam pogrywać moją ulubioną piosenkę. Nagle przerwało mi cmokanie chłopaka.
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Robisz źle jeden chwyt. - stwierdził przemądrzale.
- Ach tak? - zapytałam z oburzeniem i się zaśmiałam.
- Pokażę ci. - uśmiechnął się i do mnie podszedł.
Usiadł za mną i objął rękami wokół ramion żeby dostać się do strun. Ułożył moje ręce na odpowiednich żyłkach. Gdy lekko muskał moją skórę robiło mi się ciepło, lecz także oblał mnie rumieniec.

Alarick?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.