06 lipca 2017

Od Levinn'a cd Mii

Szliśmy obok siebie, a wokół nas kręciło się sporo ludzi.
- To miasteczko wydawało się mniejsze.- na chwilę zatrzymałem się, by spojrzeć gdzie znajduje się główna droga. Tak dla zapamiętania.
- Może dla tego ze jedynym miejscem z w którym byłeś był sklep?- zauważyła słusznie, zwalniając bym dorównał jej kroku.
- Ale mam nadzieję, że pokażesz mi więcej?- spytałem zachęcająco, a że mieliśmy dużo wolnego czasu, zgodziła się bez większego namysłu. Spędzanie z nią czasu było zaskakująco dobre. Pozwoliło mi to zauważyć, ze oprócz biegania, kick boxingu i rzucania nożami, zna się też na samochodach.-Mia? - zerknąłem na nią, a ona na mnie.- Znasz się na tym...skąd?
- W sensie motory i te sprawy? Dowiadywałam się tam i tu...trochę od innych, trochę od brata.- Wzruszyła ramionami, skręcając w jedną z mniejszych uliczek.
- A co do Twojego brata, chyba nie bardzo mnie lubi.- Uśmiechnąłem się nerwowo, co widocznie zauważyła. Także nieco się spięła, a jej źrenice lekko się powiększyły.
- Nie zwracaj na niego uwagi- odparła szybko.
- Jak sobie życzysz.- ukłoniłem się teatralnej, chcąc rozluźnić sytuację. Z resztą, często zdarza mi się pytać o rzeczy, o których nie powinienem wiedzieć. Taka moja natura, jednak nie chciałbym żyć z nią w zgodzie. Cóż, Levinn, i tak nie masz nic do gadania.
Zauważyłem na jej twarzy uśmiech, co znaczyło że mały plan wypalił.
- Byłeś kiedyś w wielkim mieście? - zaczęła inny temat, zatrzymując się przy jednym z budynków.
- Kiedyś, z rodziną mieszkałem na obrzeżach Ale motorem wszędzie bliżej, więc często jeździłem do centrum. Ale...- Zawahałem się chwilę, zwijając usta w wąską linię
- Ale...?- Ponagliła mnie spokojnie.
- Zdecydowanie wolę naturą odosobnioną od ludzi- Powiedziałem po krótkiej chwili, co nie mijało się z prawdą- dla tego nie lubię dużych imprez, wielkich tłumów.
- To raczej dobrze- podsumowała. Spojrzałem na nią, gdy znaleźliśmy się na małych schodkach, tworzących półkole.
- Dobrze? A co z tym osiągnąć można- Zaśmiałem się krótko.
- Więcej niż myślisz- Walnęła mnie lekko w ramie, zasiadając na najwyższym schodku. Zająłem miejsce obok niej, wpatrując się w małe jeziorko, oddzielone żelaznym płotem. Teraz upewniłem się w tym, że wieeele tutejszych miejsc nawet nie wie o moim istnieniu.
Przed nami było pusto, a powietrze było ciepłe. Można powiedzieć, że wręcz idealne na spędzanie czasu na powietrzu.

Mia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.