05 lipca 2017

Od Theo CD Adelaide

     Przechadzając się korytarzami internatu zauważyłem blondynkę zaglądającą do jakiejś sali. Była to wcześniej poznana Adelaide, która zaglądała do sali kinowej. Oparłem się o framugę drzwi do tego właśnie pokoju i odezwałem się do dziewczyny.
- Zwiedzasz? - zapytałem przystawiając twarz do jej ucha.
- Theo... - odpowiedziała zanim obejrzała się za siebie i mnie zobaczyła.
- To chyba sala kinowa. - rozejrzałem się po pokoju. - Możemy coś obejrzeć.
- Czemu nie. - wzruszyła ramionami i weszła do środka.
Wszedłem za nią i zamknąłem drzwi. Dziewczyna usiadła na kanapie i podwinęła nogi obejmując je rękami. Ja kucnąłem przy szafce z filmami i zacząłem jakiegoś szukać. Co by ją mogło zaciekawić? Obejrzałem się za siebie i spojrzałem na Adel.
- Jakie filmy lubisz? - zapytałem lekko się uśmiechając.
- Jakaś komedia może być. - wzruszyła ramionami.
Taki też film znalazłem i wyjąłem z pudełka płytę CD. Umieściłem ją w odtwarzaczu i włączyłem telewizor. Zanim usiadłem obok dziewczyny, wziąłem pilot w razie potrzeby zatrzymania filmu lub zmiany głośności. Usiadłem wygodnie w kanapie obok blondynki. Film się zaczął. Jak to przystało na komedię co chwila, któreś z nas się śmiało. No może ja trochę częściej... Po filmie byliśmy już nieco zmęczeni. Gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe zerknąłem na telefon. Była godzina pierwsza w nocy. Nie wiem, na którą godzinę ma jutro Adelaide, ale pewnie musi wcześnie wstać. Ja zresztą też.
- Późno już. - westchnąłem wyłączając telewizor.
- Racja. - stwierdziła blondynka zerkając na telefon.
Gdy doprowadziliśmy salkę do porządku mogliśmy udać się do swoich pokoi. Odprowadziłem dziewczynę pod drzwi jej pokoju.
- To do jutra. - uśmiechnąłem się patrząc na nią.
- Cześć. - również się uśmiechnęła i zniknęła w swoich czterech kątach.
Wróciłem do pokoju, rzuciłem się na łóżko i od razu zasnąłem.
     Słońce, który wdzierało się do pokoju przez okno już dawno mnie rozbudziło. Warknąłem głośno i zasłoniłem zasłonę. Położyłem się ponownie na łóżku i spojrzałem na telefon z wielką nadzieją że udało mi się nie zaspać. Niestety. Spóźniłem się na połowę drugiej lekcji. Która to już lekcja, na którą się spóźniłem. Muszę być bardziej zorganizowany. Zmieniłem tylko ubranie, sięgnąłem po plecak i wyszedłem z pokoju jak burza. Przez mój pośpiech wpadłem na kogoś.
- Przepraszam. - przeprosiłem Adelaide.
- Nic się nie stało. - zapewniała. - Ty też się spóźniłeś?
- Jak widać. - powiedziałem zamykając pokój na klucz. - Chyba nie powinniśmy byli siedzieć do późna. - zaśmiałem się.

Adelaide?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.