08 lipca 2017

Od Theo CD Alice

     Dziewczyna bardzo mnie zdziwiła. Przez chwilę myślałem że mnie nabiera, a potem jeszcze że coś jest z nią nie tak. Nie powinienem tak myśleć. Przecież to akademia, w której szkolimy swoje nawet najpotężniejsze dary więc wszystkiego można się spodziewać. Zastanawiałem się tylko co Alice właściwie widzi. Duchy, lecz czy osoby zmarłe czy powstałe na takiej zasadzie jak my tylko bez możliwości kontaktów z ludźmi. Poczułem się obserwowany. Gdyby te wszystkie osoby stały się widzialne na szkolnym podwórku byłyby tłumy ludzi. Ja również potrafię być niewidzialny i przez chwilę zastanawiałem się nawet czy siostra zdoła mnie zobaczyć. Jednakże patrząc z logicznej strony, ona widzi osoby z innego świata. Zagapiłem się patrząc na zieloną trawę, która lekko powiewała na wietrze. Ciekawe czy to wiatr czy te jej duchy. W końcu ocknąłem się i spojrzałem na Ailce.
- To przerażające. - stwierdziłem krzywiąc brwi.
- Jak dla kogo. - stwierdziła. - Odpowiada mi to że potrafię zauważyć więcej niż inni.
- Boje się. - powiedziałem z sarkazmem.
Alice spojrzała na mnie lekko uśmiechnięta i w końcu przekazała mi mój szkicownik. Jeszcze raz mnie pochwaliła. Miło tak słyszeć komplementy. Siostra była pierwszą osobą, która oglądała moje dzieła i nawet jej się spodobały więc może przekonam się do pokazania tego jeszcze komuś. Robiło się już późno więc odprowadziłem dziewczynę do jej pokoju, a sam poszedłem do własnego. Usiadłem przy komputerze i zacząłem surfować po internecie. Godzinę tak siedziałem aż w końcu odszedłem od komputera i poszedłem szykować się do łóżka.
     Obudziłem się o drugiej w nocy. Dosłownie nie mogłem spać. Aiden spał jak zabity i nie chciałem go już budzić. Poczułem chęć zapalić. Nie wiem co mnie naszło. U mojego współlokatora raczej fajek nie znajdę. Założyłem dresową bluzę, przybrałem niewidzialność i wyszedłem po cichu z pokoju. Wszedłem to pierwszego, najbliższego pomieszczenia, lecz nadal zachowując ostrożność. Od razu w oczy rzuciło mi się łóżko, na którym leżał jakiś uczeń. Na jego nocnej szafce leżała paczka papierosów. Bez szwanku zgarnąłem jednego papierosa i wyszedłem z pokoju ostrożnie zamykając drzwi. Przed własnym pokojem zatrzymałem się. Nie będę palił w pomieszczeniu gdzie leży nadopiekuńczy brat mojej... przyjaciółki? Chyba mogę ją tak nazywać. Na korytarzu jeszcze nauczyciele mnie przyłapią. Niby jestem pełnoletni, lecz trzeba zwracać uwagę na młodszych uczniów mimo że jest ich niewielu. Zostało mi podwórko. Szybko znalazłem się na zewnątrz. Zapalinczke miałem przy sobie więc podpaliłem fajke i przyłożyłem do ust. Zaciągnąłem się raz po czym wypuściłem dym z ust. Nagle usłyszałem za sobą szelest otwierania drzwi i obróciłem się żeby ujrzeć... Alice. Wyszła i spojrzała na papierosa unoszącego się w powietrzu.
- Nie wiedziałam że palisz braciszku. - zaśmiała się cicho i do mnie podeszła.
- Skąd wiesz że to ja, a nie twój kolega duch? - zapytałem z sarkazmem i przybrałem widzialność. - Zaczyna mnie to przerażać. - odparłem ciszej.

Alice?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.