17 sierpnia 2017

Od Alarick`a cd Caroline

Pocałowałem dziewczynę w czubek głowy na powitanie. Po chwili włożyłem jej do uszu jedną z dwóch słuchawek, leciała jedna z moich ulubionych piosenek. Chwyciłem Caroline za dłoń oraz w pasie i zacząłem tańczyć, krótki taniec zakończyłem obrotem. Dziewczyna cały czas się śmiała.
 - Dobra lece - powiedziałem po wyłączeniu muzyki
 - Gdzie lecisz?  - lekko się zdziwiła
 - Jestem dzisiaj umówiony - powiedziałem z lekkim przekąsem i sięgnąłem po kurtkę
 - Umówiony? - była teraz wyraźnie zaskoczona - Z kim?
 - Z kimś Caro chodź - złapałem ją za rękę i wyszedłem z pokoju - Zobaczymy się jutro okej? - dałem jej szybko causa i odwróciłem się zostawiając ją z zaskoczoną miną.
Odnalazłem swój samochód i ruszyłem w dwugodzinną podróż do miasta. Po kilkunastu minutach mój telefon zaczął wibrować, byłem pewny, że to Caroline. I nie myliłem się
 C: Możesz mi powiedzieć co tu się właśnie wydarzyło? - wyczuwałem w jej głosie lekkie wkurzenie
 A: No powiedziałem Ci że jestem umówiony, już od kilku dni planuje to spotkanie
 C: To czemu mi nie powiedziałeś i z kim jesteś umówiony?
 A: Wypadło mi z głowy i i tak nie znasz, jak wrócę to ci wyjaśnię, prowadzę samochód więc wolałbym nie rozmawiać, okej? Pa
 C: Pa - mruknęła niezadowolona i rozłączyła się.

Wysiadłem z samochodu w umówionym miejscu i rozejrzałem się dookoła. Zacząłem się lekko denerwować gdy nikogo nie dostrzegłem. Po chwili jednak usłyszałem głośne i bardzo znajome krzyki
 - Rick!! - zwróciłem się do źródła dźwięku i ukazał się moim oczom wyczekiwany obraz dwóch identycznych sylwetek biegnących znad przeciwka obok nich wesoło hasał duży czekoladowy labrador Taco. Moje siostry wpadły mi w ramiona a ja nie potrafiłem ich puścić
 - Ale wyrosłyście - zaśmiałem się gdy już wszyscy zmierzaliśmy do najbliższego baru - Co robiłyście na tym wzgórzu?
 - Nie wiedziałyśmy kiedy przyjedziesz więc poszłyśmy po aportować z Taco - odpowiedziała June - Trochę masz daleko od tej szkoły
 - Może i tak ale mam jak dojechać tam gdzie chce, poza tym za często nie opuszczam szkoły bo nie mam potrzeby
 - I jak ci się tam żyje? W tej całej Akademii? - tym razem odezwała się Brook
 - Czuję się tam świetnie, odnalazłem się wśród osób takich jak ja i nie muszę ukrywać swojego daru
 - To bardzo dobrze, cieszymy się, że znalazłeś to miejsce - skomentowała June
 - Ale szkoda, że tak daleko od nas
 - Tak to prawda no ale widzimy się dzisiaj i to najważniejsze. Mówcie co tam u rodziców?
 - Wszystko po staremu dalej się kłócą z przerwami na wspólne spędzanie czasu z nami - nie byłem zachwycony tymi informacjami ale spodziewałem się ich. Gdy jeszcze byłem w domu to moi rodzice już się kłócili. Chciałem wraz z siostrami wiele razy jakoś im pomóc ale zawsze kończyło się tym samym, abyśmy nie wtrącali się w ich sprawy. Szkoda, że nie zauważali, że to też dotyczy nas
 - No cóż teraz idziemy zjeść jakiś dobry obiad - uśmiechnąłem się do dziewczyn aby przerwać ten nieprzyjemny temat - Ja stawiam
 - Jak zawsze Rick! - zaśmiały się obie jednocześnie. Usiedliśmy i zaczęliśmy wybierać danie z menu. Cieszyłem się ja małe dziecko na to krótkie spotkanie z siostrami.

Wróciłem do Akademii późno w nocy i byłem pewny, że Caroline już śpi więc poszedłem prosto do swojego pokoju, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. Dobrze, że następnego dnia była sobota. Nie musiałem rano wstawać.

Słyszałem w śnie głośny ale lekko stłumiony dźwięk, jakby ktoś pukał do drzwi. Po dłuższej chwili doszło do mnie, że to nie sen tylko ktoś naprawdę dobija się do pokoju. Wstałem szybko i podbiegłem do drzwi. Mojego współlokatora nie było na szczęście. Na pewno nie był by zadowolony z takiej wczesnej pobudki. Otworzyłem drzwi głośno przy tym ziewając. W drzwiach stała Caroline, po jej minie wywnioskowałem, że nie była zadowolona
 - Hej Caro... - przerwała mi
 - Czemu nie odbierasz? I czemu nie otwierasz drzwi?!
 - Spałem jezu o tej godzinie wszyscy pewnie śpią w sobotę
 - Jest dwunasta Rick
 - O jezu już dwunasta - zdziwiłem się lekko
 - Tak dwunasta. Możesz mi wreszcie wyjaśnić co robiłeś wczoraj?
 - Jasne ale muszę się ubrać i wypić kawę, chodź - przepuściłem ją i udałem się do łazienki by ogarnąć swoje niewyspanie. Wróciłem do kuchni i zrobiłem sobie i dziewczynie kawę.
 - Spotkałem się wczoraj ze swoimi siostrami - Carol spojrzała na mnie jak na debila - No mówię serio, mam dwie młodsze siostry, z którymi mam bardzo dobry kontakt a przez tą szkołę rzadko mogę się z nimi widzieć. Robią jakiś projekt w swojej szkole i przez dwa dni są tutaj więc się spotkaliśmy
 - I nie mogłeś mi o tym po prostu wczoraj powiedzieć?
 - No chciałem ale byłem już spóźniony więc uznałem, że ci powiem później, stwierdziłem, że jeszcze byś mi nie uwierzyła i musiałbym ci się tłumaczyć tak jak teraz a zależało mi na czasie. Naprawdę robisz z tego taki problem Caro?

Caroline?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.