12 sierpnia 2017

Od Alaski CD Theo

-Eee norma. - Machnęłam ręką przyglądając się szatynowi. -Na pewno dobrze się czujesz?
-Nie zmieniaj tematu, ale lepiej chodźmy w bardziej ustronne miejsce. -Mruknął odpychając się lekko od parapetu. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę akademii. Weszliśmy do środka tylnym wejściem, a potem po starych nieużywanych schodach na ostatnie piętro. Stanęliśmy przed ogromnymi drzwiami, które były zamknięte.
-Masz może wsuwkę do włosów? - Zapytał odwracając się do mnie przodem i przy okazji puszczając moją dłoń. Skinęłam twierdząco głową, wyjmując małą metalową spinkę. Podałam ją szatynowi, który od razu zaczął majstrować przy zamku. Po kilku minutach zamknięcie ustąpiło otwierając drzwi za którymi skrywało się opuszczone piętro.
-Tutaj nikt nas nie podsłucha. - Powiedział siadając w rogu gdzie leżały jakieś poduszki, które ktoś musiał przynieść. Nie zdziwiłabym się, gdyby zrobił to nawet Theo. - Nauczyciele i uczniowie zapomnieli o tej części budynku. Uważają, że nie można tu wejść. A teraz opowiadaj.
- Eehhhhh najpierw była dłuuuuuuga reprymenda na temat mojego zachowania, kiedy jej przerwałam próbując powiedzieć, jak zachowuje się ochrona skarciła mnie tylko tłumacząc, że są to tylko zwykli ludzie, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo. A karę podobno wymyślili mi sami "poszkodowani". Mam się zgłosić do nich jutro o szóstej... - Westchnęłam ciężko zajmując miejsce obok chłopaka.
-Żartujesz sobie?! - Warknął, na co pokręciłam przecząco głową.
-Nie będą mogli się nade mną poznęcać, bo dyrektorka będzie obecna przy wszystkim. Stwierdziła, że chce zobaczyć jak uczę się dyscypliny. -Powiedziałam rozglądając się po opuszczonym pomieszczeniu. - A ty czego się dowiedziałeś?
-Nasi "kochani przyjaciele" zaatakowali grupkę uczniów wracających z nad jezior. Mia pomogła im, a ja stając się niewidzialny podsłuchałem rozmowę jednego z nich. Dzwonił do jakiegoś ich szefa, mówił ilu uczniów zaatakowali i zostawili siniaki. One są niebezpieczne, w momencie kiedy się rozrosną będą śmiercionośne. - Wyjaśnił, a ja pokręciłam głową z niedowierzaniem.
-Trzeba się dowiedzieć, o co chodzi z tym wszystkim. Kto jest ich szefem i co mogą zrobić nam te siniaki?
-Po kolei, trzeba się dowiedzieć co to za firma. - Oznajmił, a ja wstałam i zaczęłam się przechadzać po korytarzu. Mój wzrok przykuła tablica kredowa. Wyciągnęłam ją z kąta i dotargałam do ściany, przed którą nadal siedział szatyn. Wytarłam ją jakąś starą szmatka. Kilka chwil zajęło mi znalezienie kawałka jakiejś kredy. Stanęłam przed Theo cicho wzdychając.
-Na razie praktycznie nic nie wiem. - Podsumowałam niezadowolona tym faktem. Zaczęłam kreślić na tablicy wykresy.

Szef x

Ochrona

Choroba ? --- uczniowie
- W gabinecie dyrektora powinny być jakieś teczki z ich danymi albo chociaż wizytówka firmy. Problem w tym, że dyrektor jest praktycznie zawsze w środku. - Szatyn podniósł się odbierając mi kredę i dopisując jedynie dwa wyrazy "akta" i "firma".
-Oto się nie martw, ja to załatwię. - Uśmiechnęłam się zadziornie. - Jutro o szesnastej pokój będzie pusty.
-Nie chce, żebyś pakowała się w kłopoty. - Powiedział kręcąc przecząco głową.
-Po pierwsze już tkwię w tym po uszy, a po drugie - spokojnie mam z nim zajęcia dotyczące daru. - Wyjaśniłam, na co Theo westchnął cicho się zgadzając. Wyjrzałam przez okno, słońce chowało się za horyzontem.
-Pora wracać. - Szepnęłam, na co skinął głową. W ślamazarnym tempie ruszyliśmy w stronę akademika. Od rana nic nie jadłam, a wyczerpanie daru też nie pomagało. Nagle poczułam ciecz spływającą po kąciku ust w dół. Dotknęłam ostrożnie nosa, z którego wypływała krew.
-Masz chusteczkę? - Zapytałam uciskając nasadę nosa.
-Nie... - Powiedział i dopiero po chwili zerkając na mnie i orientując się w sytuacji. Zatrzymałam się spuszczając w dół głowę.
-To z wyczerpania. - Wyjaśniłam szybko zanim szatyn zdążył coś powiedzieć.
-A może przez te cholerne siniaki...- Zaczął podchodząc do mnie.
-Nie wiem, obecnie wolałabym chusteczkę, niż kolejne pytania. - Mruknęłam patrząc jak krople krwi brudzą kafelki.

Theo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz