20 sierpnia 2017

Od Caroline CD Alarick'a

- Dobra przepraszam. - westchnęłam. - Po prostu się martwiłam i nie wiedziałam co myśleć. Ja nawet nie wiem... - w tym momencie się zacięłam.
- Czego nie wiesz? - zapytał odstawiając kubek.
- Nie ważne. - powoli wypuściłam powietrze z płuc. - Tak poza tym to cieszę się że już wróciłeś. Jak było? - zapytałam tym razem z uśmiechem.
- A dobrze. Udało mi się miło spędzić czas z dziewczynkami. - również się uśmiechnął popijając kawę.
- To super. - splotłam nasze palce razem. - Mam nadzieję że kiedyś je poznam. - dodałam.
- Na pewno. - puścił mi oczko i pogładził kciukiem mą dłoń.
     Poszłam od Ricka od razu po wypitej kawie. Akurat kiedy odwiedzałam go o 12 miałam dwugodzinne okienko, ale teraz szłam już na kolejne zajęcia. Tak wiem... Zajęcia w sobotę. Nic fajnego. Pogoniłam chłopaka i też zdążył jeszcze na dodatkowe lekcje w tym dniu. Jak dobrze że już jutro niedziela. Odpoczniemy od lekcji na dwa dni jak co tydzień. Pare ostatnich lekcji spędziłam głównie na czytaniu w ukryciu mojej nowej książki. Gdy Rick pojechał musiałam się czymś zająć więc wypożyczyłam lekturę ze szkolnej biblioteki i ostro mnie wciągnęła. Na lekcjach męczyła mnie jeszcze taka jedna myśl. Miało to związek właśnie z Alarickiem i wymaga to rozmowy w cztery oczy, ale cóż... Jestem tak bojaźliwa że nie odważę się zacząć tak poważnej rozmowy. Wychodziłam właśnie z sali lekcyjnej gdzie odbywała się ostatnia lekcja na dziś. W objęciach przed sobą trzymałam książkę i lekko skubałam jej rogi nadal ze stresu. Kierowałam się prosto do siebie gdzie czekała już na mnie Aurayia chcąca dowiedzieć się jak spędziłam dzień i takie tam. Może rozluźnię się trochę u boku przyjaciółki. Szłam korytarzem dość powoli, lecz gdy zobaczyłam Alaricka stojącego przy oknie i rozmawiającego z jakimś chłopakiem, przyspieszyłam i pozostałam niezauważalna. To znaczy mam taką nadzieję. Resztę drogi niemalże biegłam dopóki nie wpadłam do pokoju nieco zdyszana.
- Gdzie się tak spieszyłaś? - zapytała zdziwiona współlokatorka trzymająca swego towarzysza na kolanach.
- Nie pytaj proszę. - dyszałam kierując się na swoje łóżko.
Rzuciłam się na materac patrząc w sufit i lekko oddychając.
- Muszę. - mruknęła dziewczyna i usiadła naprzeciwko mnie, tylko że na swoim łóżku. - Alarick?
W odpowiedzi tylko westchnęłam. Powinna się domyślić.
- Rozumiem. - również westchnęła i położyła mi rękę na ramieniu. - Nie wiem co dokładnie się stało, ale jakoś się ułoży. - dodała z koleżeńską troską.
Chodzi o to że nic się nie stało. Nie jestem nawet zła na Ricka. Mam dosyć mojego stresu, który zżera mnie od środka i zabrania postąpić jak bym tego chciała.
    Nastał kolejny poranek rozpoczynający drugi dzień weekendu. Wczorajszy wieczór spędziłam wraz z Aurayią na rozmawianiu i spędzaniu czasu z naszymi tygrysami. Zaczynała się niedziela, a ja nawet nie byłam wyspana. Nie mogłam zasnąć, ale dzięki temu pochłonęły mnie myśli i zebrałam w sobie siły na tą rozmowę. Wstałam z łóżka i nie budząc mojej współlokatorki ubrałam się w luźne, wygodne ubrania, zrobiłam lekki makijaż, a włosy spięłam w kok. Wyszłam z pokoju ostrożnie zamykając drzwi. Niby była 9 nad ranem, ale mam nadzieję że Alarick już nie śpi. Skierowałam się do jego pokoju, a gdy była już pod drzwiami ból zaczął ściskać mnie w brzuchu.
- Przestań idiotko. - warknęłam do siebie i w końcu zapukałam.
Od razu otworzył mi brunet.
- Caroline. Cześć. - przywitał się nieco zdziwiony.
- Mogę wejść? - zapytałam zwykłym głosem.
- Jasne. - otworzył szerzej drzwi i zaprosił mnie do środka.
Usiadłam na jego łóżku zakładając nogę na nogę. Po chwili chłopak usiadł obok mnie i intensywnie się we mnie wgapiał. Dobra.
- Alarick.. Chciałam pogadać. - stwierdziłam już się czerwieniąc.
- O czym? - zapytał spokojnie.
- O nas. - odetchnęłam cicho. - Pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę? Jak zacięłam się w połowie zdania. Chodziło mi o to że ja nawet nie wiem na czym stoimy. Nie wiem kim tak naprawdę dla siebie jesteśmy. Ty może nie masz takich dylematów, ale mnie to zżera od środka.

Alarick?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.