20 sierpnia 2017

Od Crystal cd Owen'a

Chłopak pocieszył mnie, a następnie zostawił na chwilę samą. Kiedy położyłam się na kanapie, sen sam mnie dopadł, a gdy się obudziłam, Owen siedział już obok mnie.
Wyjaśnił, że zanotował kamerę w stajni i czujniki na boks Zeusa. Ma ponoć też prywatną ochronę, której można zaufać. Owen dodał też, że zawiezie mnie do mojej rodziny. Oznajmił też, że jutro robi małą imprezę. Postanowiłam, że zabawa będzie przy większej ilości ludzi niż my dwoje. Owen pokiwał głową i wykonał parę telefonów. Wszystkie kończył z uśmiechem na twarzy, a kiedy skończył, poprosiłam go o jego telefon. Mężczyzna z lekkim zdziwieniem podał mi go, a ja zapisałam mu swój numer w kontaktach.
- To tak... Jakby się coś działo, to będziemy w kontakcie - uśmiechnęłam się.
Owen przytaknął.
- To będziemy wracać do Akademii na noc? - spytałam.
- Taa - przyznał niechętnie. - Muszę coś powiedzieć dyrektorowi.
Wtem przypomniało mi się o czymś ważnym. Infernum! On tam półtora dnia już siedzi przecież!
- Owen, jedźmy już - zerwałam się.
- No okej, ale co się stało? - spytał się.
- Nie zapomniałeś o kimś? - uniosłam jedną brew do góry.
- Infernum - mężczyzna domyślił się.
Pojechaliśmy więc do Akademii, a kiedy znaleźliśmy się na miejscu, od razu udaliśmy się do mojego pokoju. Kiedy otworzyłam drzwi, wyskoczył zza nich stęskniony wilk, który od razu rzucił się na Owen'a i go polizał po twarzy (w końcu mógł jej dosięgnąć gdy stał na dwóch łapach). Następnie wyleciał pędem z Akademii. Najprawdopodobniej za potrzebą. Owen poszedł go przypilnować, a ja poszłam do pokoju ocenić straty, jednak takowych nie zastałam. Z niedowierzaniem patrzyłam na pomieszczenie, które było w takim stanie, jakim go opuściłam. Biedy musi być teraz bardzo głodny i spragniony. To drugie zapewne zaspokoi na spacerze, gdyż na pewno uda się nad jeziorko, czy plażę, a co do jedzenia chyba sam sobie potrafi zapewnić, albo Owen coś wykombinuje. Właśnie, Owen... pewnie teraz pójdzie do dyrektora, dlatego spędzę ten czas na oglądnięciu czegoś na laptopie.
~~
Cóż, nie sądziłam, że rozmowa z dyrektorem może tyle zająć. W końcu dostałam wieczorem Sms'a, że wszystko w porządku i że teraz wraca do pokoju, a jutro się zobaczymy. Wzięłam więc kąpiel i poszłam spać.
Następnego dnia wykonałam rutynowe czynności i gotowa udałam się na lekcję. Tego dnia nie miałam porannego czasu wolnego, gdyż spałam do oporu, bo to była spokojna noc, której dawno nie miałam przez sytuację w Akademii. Na jednej z przerw między lekcjami spotkałam się z Owen'em na stołówce. Zjedliśmy razem posiłek oraz umówiliśmy się na 17:00 przed budynkiem Akademii, aby wspólnie udać się do jego domu. Ochroniarze tego dnia traktowali nas jak powietrze - w ogóle nie zwracali uwagi.
~~
Kiedy nadeszła odpowiednia godzina, zjawiłam się na parkingu, a z tego miejsca udaliśmy się na miejsce imprezy. Owen naszykował wszystko, różnego rodzaju trunki, przekąski. Nieco pomogłam mu w przygotowaniach, a już wkrótce przyszli goście. Przywitali się z Owen'em oraz ze mną. Nie znałam większości, chociaż dwójka była z mojej klasy.
Muzyka na całego, a wszyscy zaczęli oczywiście od alkoholu. Osobiście nie przepadam za piciem. Siedziałam i patrzyłam się na wszystkich, a oni męczą te drinki z wódką, męczą i męczą... osobiście nie lubię jak ktoś wokół mnie pije, a ja jestem trzeźwa... Więc w końcu skusiłam się na jednego. I piję go, myślę "no spoko" i tak drugi, trzeci, czwarty... piąty... nagle czuję, że mi się kręci w głowie. Postanowiłam pójść do łazienki, tam taka już uśmiechnięta, wszystko się kręci, ale dobra. Po załatwieniu potrzeby wracam i tam męczę kolejnego drinka. Przy okazji poznałam nowe osoby, o wiele lepiej się rozmawia z nieznajomymi po alkoholu. Przynajmniej mogłam się odstresować i zapomnieć na chwilę o sytuacji w Akademii...
No i kolejny drink... w tym momencie poczułam, że już muszę zastopować. Widziałam, że oni ciągną dalej i się czują normalnie, ale ja zaraz wysiądę. Byłam już tak pełna, że uznałam, iż muszę znów skorzystać z toalety, więc poszłam i przed wejściem walnęłam w ścianę. Głośna muzyka, wszyscy upici, rozmowy... tylko Owen był w stanie to usłyszeć, a sam, pomimo wypicia paru drinków, bardzo dobrze się trzymał pod względem trzeźwości, jednak przy mnie zjawiła się ta... Mia? Chyba tak. Spytała się mnie czy żyję, no to mówię, że żyję, a zaraz przybiega Owen i bierze mnie pod pachę i zabiera do swojego pokoju, sypialni, co to tam było i ja udaję samolot "ziuuuu", jakiś kawałek przeszliśmy, znaczy przelecieliśmy, bo ja byłam samolotem, no i kładzie mnie na łóżku, bo nie wie co ze mną zrobić, no i ja się śmieję w najlepsze, bo jak jestem pod wpływem to jestem taka ucha chana. Nagle poczułam, że jest mi niedobrze. O co chodzi... no i zrozumiałam po momencie, kiedy zaczęłam wymiotować...

Owen? XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.