15 sierpnia 2017

Od Crystal CD Owen'a

Wieczorem przeczucie kazało mi zajrzeć do Owen'a. Wyszłam więc z pokoju i zapukałam do drzwi. Już po chwili ciszy zaniepokoiłam się nieco.
- Owen - szepnęłam po przystawieniu głowy do drzwi.
Nacisnęłam na klamkę, jednak nic to nie dało, gdyż drzwi były zamknięte. Wyszłam przed budynek Akademii, gdyż pomyślałam, że może wyszedł ze swoim wilkiem na pole. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić, zwierzę wpadło na mnie. Następnie pociągnęło mnie delikatnie za koszulkę i pobiegło w las. Szybko podniosłam się z ziemi i ruszyłam za wilkiem.
Kiedy już byliśmy na miejscu, Infernum zaczął kręcić się w kółko w jednym miejscu. Nos przystawiony miał do ziemi. Podeszłam bliżej. Wtem ujrzałam dużo odcisków butów, a trochę dalej ślady kół jakiegoś dużego pojazdu.
- Gdzie Owen? - spytałam ze strachem w głosie do wilka.
Ten w odpowiedzi zapiszczał parę razy i zwinął się w kłębek. Zrobiłam parę kroków w tył i chwyciłam się za głowę. Gdy natrafiłam na drzewo, zsunęłam się po nim siadając na ziemi. Popatrzyłam się na wilka, który po chwili wstał i nosem potrącił moje kolana. Spojrzał mi w oczu i znów zapiszczał. Potem wydał z siebie donośne wycie.
- Odnajdziemy go, nie martw się - powiedziałam ze łzami w oczach gładząc go po szyi.
Wstałam z ziemi i wraz z wilkiem wróciłam do Akademii. Nie spotkałam żadnego z ochroniarzy na szczęście i wpuściłam zwierzę do mojego pokoju. Infernum wskoczył od razu na moje łóżko, zwinął się w kłębek i zapiszczał. Po dokładnym zamknięciu pokoju od środka, usiadłam obok wilka na łóżku.
- Też mi go teraz brakuje - położyłam dłoń na jego grzbiecie. - Ale obiecuję Ci, że wróci. - Wilk podniósł głowę i popatrzył mi się w oczy. - Obiecuję. - Zwierzę płożyło główkę na moich kolanach.
~
Obudziłam się nad rankiem mając jak zwykle dużo czasu do lekcji. Kiedy chciałam się podnieść, poczułam, że coś mi to uniemożliwia. Był to wtulony Infernum, który spał w najlepsze, jednak kiedy chciałam go od siebie odciągnąć, aby wstać, ten obudził się.
- Pewnie jesteś głodny i chcesz na pole? - uśmiechnęłam się do wilka.
Poczułam się za niego odpowiedzialna i nie przeszkadzało mi to. Kocham zwierzęta, a wiem, że Infernum jest najważniejszy dla Owen'a w życiu, dlatego czułam, że nie mogę dopuścić do staniu się krzywdy temu wilkowi.
Uśmiech od razu mi zszedł z twarzy gdy przypomniało mi się dlaczego jest tu ze mną Infernum. W końcu Owen'a tutaj nie ma. Na 100% to sprawka ochroniarzy. Na zmianę mojego nastroju wilk od razu zareagował i polizał mnie po ręce. Następnie zeskoczył z łóżka siadając naprzeciwko mnie.
- Może załatwię Ci coś ze stołówki... chociaż nie, bo nie wiem, czy możesz jeść takie rzeczy jak my jadamy - zastanowiłam się chwilę. - Pojedziemy do miasta, tylko muszę się najpierw ogarnąć. Poczekaj tutaj - wskazałam wilkowi miejsce, w którym się znajdował.
Wybrałam szybko jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na kluczyk. Zawsze tak robię, nawet jak jestem zupełnie sama w pokoju. Położyłam ubrania na stoliczku, a kiedy chciałam wejść pod przyrznic, wilk zaczął drapać w drzwi. Owinęłam się szybko ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Infernum wparował do środka i usiadł na dywaniku łazienkowym naprzeciwko prysznica. Nieco zdziwiona jego zachowaniem podeszłam do drzwi wejściowych i przyłożyłam do nich ucho. Nie było nic słychać poza normalnym szumem i dla pewności spojrzałam jeszcze przez oczko. Nikogo nie było na korytarzu. Wróciłam do łazienki, a wilk czekał spokojnie.
- O nie, na to chyba Ci nie pozwolę - powiedziałam ze śmiechem.
Wtedy wilk skulił uszka i popatrzył się na mnie z błagalnym wzrokiem.
- Ech, no dobra - machnęłam ręką. - Ale masz nie podglądać - ostrzegłam go.
Weszłam pod prysznic i powiedziałam Infernum, aby się odwrócił. Nie wiem jakim cudem, ale zrozumiał mnie i to zrobił. Rzuciłam ręcznik poza kabinę i wzięłam ciepły prysznic. Kiedy wychodziłam, wilk nie przejmując się niczym patrzył na mnie.
- Infernum! - zwróciłam się do niego.
Ten zamerdał, a ja wytarłam się i ubrałam.
- Mam nadzieję, że Twój pan taki nie jest - zaśmiałam się.
Kiedy już byłam gotowa do wyjścia, zabrałam swoje kluczyki do auta i wraz z wilkiem udałam się na parking. Tam wsiadłam do swojego auta, wpuszczając zwierze pierwsze, które zajęło siedzenie z tyłu. Odpaliłam pojazd i ruszyliśmy do miasta.
Po dotarciu na miejsce, przed wyjściem z auta, narzuciłam na siebie swoją czarną bluzę, którą ostatnio tu zostawiłam i ubrałam kaptur. Kiedy ostatni raz byłam w miasteczku, ludzie mogliby mnie rozpoznać. Zamknęłam pojazd i schowałam ręce do kieszeni. Udałam się do najbliższego mięsnego. Wilk oczywiście musiał zaczekać na zewnątrz. Kiedy już wychodziłam z dużą porcją piersi z kurczaka, zwierzę od razu niemalże rzuciło się na mnie, czując zapach świeżego mięska.
- Ej, czekaj, siadaj - wydałam polecenie, które zwierze wykonało. - Dam Ci w akademii. Nie chcę tutaj za długo przebywać - dodałam wracając do pojazdu.
~
W pokoju nakarmiłam Infernum soczystym mięsem, które zjadł na surowo. Nie miałam zamiaru jego jakoś przyrządzać, gdyż zwierzę jest wilkiem, a one często polują w lesie na zwierzynę, nie to co pies, który zapewne musiałby mieć ugotowane takie mięso.
Potem przeszłam się na mały i szybki spacer wraz z Infernum.
~
Na czas lekcji zostawiałam wilka w swoim pokoju. Co przerwę przychodziłam sprawdzić jak się miewa, a po skończonych zajęciach usiadłam przy laptopie, aby sprawdzić na mapie jak dojść na wskazany adres zgromadzenia ochroniarzy. Po zorientowaniu się, zamknęłam laptop i przebrałam się na ciemniejszą odzież.
- Crystal teraz idzie znaleźć pana - uśmiechnęłam się do wilka głaszcząc go.
Nie wiedziałam jeszcze co zrobię. Nie miałam konkretnego planu, ani broni. Mogłam polegać na sprycie i mojej mocy.
Zamknęłam wilka w pokoju i ukryłam klucz w spodniach od wewnętrznej strony. Kiedy miałam opuścić tereny akademii, przed dotarciem na parking, usłyszałam za sobą kroki. Udałam, że muszę zawiązać buta, dlatego kucnęłam i kątem oka ujrzałam, że ochroniarz mnie śledzi. Wyszłam spokojnie z akademii, a potem sprintem uciekłam do lasu. Słyszałam, że za mną biegł, jednak po chwili biegu zgubiłam go. Kiedy przedostawałam się przez las, znienacka pojawił się przede mną ochroniarz, który od razu powalił mnie na ziemię, przy okazji przygniatając swoim ciałem. Szarpałam się i próbowałam wydostać, jednak to było na nic. Był silniejszy, cięższy i jeszcze kurczowo trzymał mnie za nadgarstki. Nasze spojrzenia musiały się zetknąć, a wtedy zamruczał. Czy mi się dobrze wydaje czy...
- Puszczaj mnie! - wykrzyczałam facetowi w twarz jednak to go nie zniechęciło, wręcz odwrotnie.
Jedną ręką był w stanie przyszpilić moje nadgarstki do ziemi, a drugą zakrył mi usta.
- Nie martw się, nic dobrego Ci nie zrobię - wyszeptał mi do ucha.
Wtedy uderzyłam go kolanem w czułe miejsce. Ten z bólem upadł na ziemię obok mnie, a ja szybko poderwałam się d ucieczki, jednak na mojej drodze stanęło dwóch kolejnych. Złapali mnie i trzymali za splecione ręce z tyłu pleców. Wtedy podszedł ten pierwszy, który już się już pozbierał.
- Ty mała s*ko - powiedział wyjmując pałkę.
Uderzył nią prosto w mój brzuch, a ja padłam na kolana z krzykiem. Dalej kurczowo trzymali mnie. Prąd przeszedł całe moje ciało. Ze spuszczoną głową trwałam bezruchu czekając na kolejny cios.
- Walnij jeszcze raz i zabieramy ją na wycenę - powiedział ten, który mnie trzymał i już po chwili usłyszałam jak pałka zabrzęczała głośniej.
Oznaczało to podwyższenie mocy. Po chwili dostałam w to samo miejsce i straciłam przytomność.

Owen? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.