05 sierpnia 2017

Od Crystal CD Owen'a

Następnego dnia Owen sprawdził lokalizację siedziby ochroniarzy. Na miejscu jednak niczego nie zastał. Jedno było pewne - dane w karcie były fałszywe.
Owen usiadł obok mnie, a ja podparłam łokcie o kolana i ukryłam twarz w dłonie. Trwałam chwilę w tej pozycji bez ruchu rozmyślając o tym, co możemy zrobić teraz. Nie mogliśmy zbytnio dużo zdziałać, nawet nie mieliśmy żadnej poszlaki, dlatego postanowiłam, że sama pojadę to sprawdzić. Może coś znajdę.
Zerwałam się szybko wstając z łóżka i powoli udałam się do wyjścia.
- Do godziny wrócę - powiedziałam chwytając za klamkę.
- Gdzie idziesz? - spytał Owen wstając.
- Do siedziby - mrugnęłam do niego wychodząc.
Kiedy chciałam przemknąć do swojego pokoju, poczułam i usłyszałam, że ktoś idzie za mną. Wolałam się nawet nie odwracać, bo jeżeli jest to ochroniarz, to lepiej spieprzać, jednak ja tego nie zrobiłam, gdyż nie chciałam wzbudzać żadnych podejrzeń. Kiedy już byłam przy drzwiach do pokoju, szybko otworzyłam drzwi i zamknęłam je od środka. Moje wejście do pomieszczenia odbyło się bardzo szybko, a ochroniarz chyba chciał mnie dorwać i od razu szarpnął za klamkę, jednak drwi zdążyłam zamknąć.
- Proszę? - odpowiedziałam jak gdyby nigdy nic.
Odpowiedzi jednak nie zastałam, ale kiedy po krótkiej ciszy spojrzałam w judasza, okazało się, że ochroniarz stał naprzeciwko oparty o ścianę. Najwyraźniej czekał aż wyjdę. Pff, co za typ. Jednak... trochę przeraziłam się jego zachowaniem.
Zanim przystąpiłam do akcji o kryptonimie "Opuszczenie pokoju po trupach", najpierw ubrałam się odpowiednio na motor. Ubrałam od razu kask, aby na parkingu już się tym nie zajmować. Stanęłam naprzeciwko drzwi i wzięłam głęboki oddech. Upewniłam się jeszcze, że ochroniarz czyha na mnie i w mgnieniu oka otworzyłam drzwi na oścież i zasadziłam kopniaka w brzuch napastnikowi. Ten upadł na ziemie z jękiem i zaczął zwijać się z bólu. Szybko zamknęłam pokój, a kiedy chciałam szybko odejść, ten chwycił mnie za kostkę. W odpowiedzi na to przycisnęłam jego rękę nogą, nieco ją kiereszując. Kiedy coś gruchnęło z wrzaskiem mnie puścił. Pobiegłam na parking, a kiedy już się tam znalazłam, szybko wskoczyłam na motor i go odpaliła. Silnik zaryczał i pędem pojechałam na wskazany adres.
Kiedy już byłam na miejscu, zaparkowałam motor, zsiadłam z niego, a następnie odłożyłam kask. Przeszłam się nieco po obszernym terenie ze spuszczoną głową, szukając jakiejś poszlaki.
Minuty dłużyły się na żmudnym szukaniu wskazówki, jednak po około godzinie, coś zabłyszczało w trawie. Szybko podeszłam do tej rzeczy. Okazało się nią być malutki metalowy walec, który stanowił rolę pojemnika. Szybko go otworzyłam i wyciągnęłam zawartość. Był to zwinięty kawałek papieru, który szybko rozwinęłam. Wiadomość na nim zawarta brzmiała: "Klonowa 17, dzisiaj 19:00". Uśmiechnęłam się chytrze i zrobiłam karteczce zdjęcie, a następnie zapakowałam ją z powrotem i odłożyłam na miejsce. Kiedy schowałam telefon, szybko udałam się w drogę powrotną na motorze.
Po dotarciu do Akademii, pobiegłam do pokoju Owen'a, aby przedstawić mu trop. Wparowałam do jego pokoju nawet bez pukania z podekscytowaniem. Chłopak spał, a kiedy weszłam, zerwał się do siadu.
- Przepraszam - powiedziałam nieco ciszej.
- Em... - machnął ręką przecierając oczy. - Musisz mieć dobre wieści.
- Mam - odparłam podając Owen'owi telefon ze zdjęciem.
Ten już nawet nie pytał jak i gdzie to znalazłam. Od razu przeszedł do konkretów:
- Chm... nie wiadomo czy chodzi o dzień dzisiejszy, ale zawsze to można sprawdzić - odpowiedział z zapałem.
- No to do osiemnastej - pomachałam chłopakowi chcąc wyjść, jednak zatrzymał mnie wieściami.
- Podobno ktoś uszkodził jednego z ochroniarzy... złamany palec i żebro...
- Możliwe... że to byłam ja - postanowiłam być szczera, ale tu nie było czego ukrywać.
Teraz jak ktoś uszkodzi ochroniarza, to ma szacun wśród uczniów.
- Brawo - powiedział z uznaniem.
Zaśmiałam się i wyszłam z jego pokoju udając się do swojego. Po drodze nikogo nie spotkałam i potem poszłam na lekcje. Ochroniarzy unikałam jak najgorszej choroby i dzień w sumie szybko minął.
~18:00~
Szłam korytarzem, kiedy drzwi do pokoju Owen'a się otworzyły. Wyszedł z nich mój towarzysz broni gotowy do jazdy na motorze. Udaliśmy się wspólnie na parking i wsiedliśmy na swoje motory.
Zaparkowaliśmy je parę przecznic dalej od wyznaczonego adresu. Udaliśmy się potem na miejsce.
Naszym oczom ukazał się wyglądający na opuszczone miejsce budynek. Wkradliśmy się ostrożnie do środka i usłyszeliśmy głosy paru mężczyzn. Ich rozmowa dotyczyła tępienia uczniów w naszej akademii. Chciałam im wpie***llić za te wszystkie oszczerstwa i wyzwiska w naszą stronę. Wraz z Owen'em ujrzeliśmy pewne akta, które były na stole, przy którym stali ochroniarze.
- Znam ten rodzaj papierów - powiedział mi do ucha mężczyzna.
- To trzeba je zdobyć - odpowiedziałam szeptem.
Do głowy przyszedł mi pewien pomysł i rozwiązanie, który byłam zdeterminowana zrealizować. Owen jako policjant znał te akta i wiedział co z nimi zrobić. Musi je zabrać.
Schowałam się za zakrętem ciągnąc mężczyznę za sobą.
- Ukryj się w tamtym miejscu - wskazałam na zaułek, który był pokryty cieniem. - Musisz zabrać te akta.
- Co masz na myśli? - spytał nieco zdezorientowany.
- Co to za szmery?! - krzyknął jeden z ochroniarzy.
Miał na myśli konwersację moją i Owen'a.
- Już nie masz wyjścia - pchnęłam mężczyznę w kierunku kryjówki.
Owen z grymasem na twarzy cofnął się i zniknął w cieniu.
- Nie podoba mi się to - mruknął.
Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam zza ściany ukazując się ochroniarzom.
- Witam - powiedziałam.
- Brać ją! - krzyknął jeden wskazując na mnie palcem.
Zerwałam się do ucieczki, a wszyscy pobiegli za mną. Kiedy byłam na zewnątrz, pobiegłam za budynek. Przeszłam sprawnie przez ogrodzenie i pobiegłam w stronę pobliskiego lasu mając nadzieję, że tam ich zgubię. Przy okazji dam Owen'owi czas.
~
Oj tak, brak treningu biegu odbił się na mnie. Już po dłuższym dystansie zaczynała mnie dopadać moja zmora podczas biegania, jednak do dalszego i szybszego biegu motywował mnie fakt, że już prawie zgubiłam oprawców i z każdą chwilą zwiększałam swoją prędkość. W końcu pościg dobiegł końca, kiedy napastnicy mnie zgubili, jednak dla pewności pobiegłam dalej, a kiedy już nie mogłam, wręcz padłam na ziemię łapczywie nabierając powietrza do płuc. W takiej sytuacji odruchem było położenie dłoni na klatce piersiowej. Drugą zaś podparłam się o podłoże i oparłam się plecami o pień pobliskiego drzewa.
Kiedy próbowałam uspokoić swój oddech, usłyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. Modliłam się, żeby był to Owen, a nie jeden z ochroniarzy, gdyż nie piszę się na dalszą ucieczkę. Nie w tym momencie.
Postać przebiegła obok mnie. Było to Owen, który mnie nie zauważył, gdyż pień drzewa mnie zasłaniał.
- Owen... - powiedziałam cicho między wdechami, jednak dla jego ucha było to słyszalne.
Mężczyzna odwrócił się od razu i podbiegł do mnie i kucnął. Nieco wystraszony moim stanem Owen, położył dłoń na moim ramieniu.
- W porządku? - spytał.
- Okej - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
Schowałam twarz w przyciągniętych do siebie kolanach. Nie lubię jak ktoś mnie widzi w takim stanie. Nie chcę, aby inni użalali się nade mną.
- To taka mała wada wrodzona - rzekłam stłumionym głosem.
Owen nie wiedział chyba jak zareagować i po prostu czekał na dalszy ciąg akcji.
W końcu mój oddech się unormował i wstałam ostrożnie podpierając się o drzewo. Owen również poderwał się na równe nogi.
- To masz coś? - spytałam ze spokojem w głosie.

Owen? :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.