29 sierpnia 2017

Od Derek'a CD Owen'a

Kiedy przekroczyłem próg swojego pokoju dopiero odczułem zmęczenie po całym dniu. Ale nie zmęczenie fizyczne, bo nawet nie zauważyłem kiedy przestałem takie odczuwać.
Było to raczej brzemię, które rzuca na moje barki praca w systemie - zarówno jednym, jak i drugim. Wypadek, śmierć, a potem jeszcze tajemnicza postać, która niewątpliwie chciała rzucać mi i Owenowi kłody pod nogi.
Żeby zająć czymkolwiek swoje myśli postanowiłem w końcu zająć się rozpakowaniem walizki, która zalegała nierozpakowana w kącie mojego pokoju od tych kilku dni, które spędziłem w akademii. Otworzyłem antyczną szafę, która stała w mojej kwaterze.
Coś podpowiadało mi, że to nie był tylko zapach starego drewna i wielu warstw bejcy. Wyczuwałem coś jeszcze, coś jakby pergamin.
Zainteresowany zaistniałą sytuacją zacząłem przeszukiwać pusty mebel. Jest! Złożona kartka wystawała delikatnie ze szpary pomiędzy deskami.
Otworzyłem i usiadłem na łóżku, próbując rozszyfrować ozdobne pismo. Tekst został napisany po łacinie, której uczyłem się w prestiżowej szkole, za którą z góry zapłacili świętej pamięci rodzice.
Znajdowała się tam też osobliwa rycina przedstawiająca wilkołaka.
'Istota pół ludzka, pół wilcza, wilkołak...
Rozwinięta szczęka, oczy w złości przy przemianie lub potem kontrolowane zmieniają kolor. Niezwykła regeneracja...'
Nie doczytałem dalej. Zerwałem się z łóżka i biegiem puściłem się do pokoju Owena. Przemierzałem korytarz, mając pewność, że Owen wiedział, że biegnę do niego. Nie pomyliłem się. Czekał na mnie przy otwartych drzwiach do swojej kwatery. Nic nie mówiąc, podałem mu zapiski.
Jego usta rozchyliły się, a oczy błysnęły na bordowo. 
 
Owen ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.