04 sierpnia 2017

Od Mii CD Levinn'a

Gdy Levinn mnie pocałował.. zamarłam. Czas jakby się zatrzymał, a serce waliło jak oszalałe. Szczerze, spodobało mi się to i nawet bardzo.. może dla tego że za dużo wypiłam, a nigdy nie miałam głosy do alkoholu. Jednak chłopak przerwał to w odpowiednim momencie, gdyż miałam uczynić to samo. Przypomniała mi się mafia. To jak siedziałam w tym pomieszczeniu. Związana i zablokowana. Nie mogąca jakkolwiek zareagować. Ten ruch mi to przypomniał.
Usłyszałam ciche "przepraszam" ze strony towarzysza, lecz ja tylko niemrawo się uśmiechnęłam.
Po chwili wstałam i spokojnym krokiem udałam się do kuchni. Tam stała butelka wina, którą wcześniej otworzyłam. Napiłam się "nieco" z gwinta po czym cicho ją odstawiłam. Westchnęłam powstrzymując jakikolwiek smutek i chciałam jak najszybciej pozbyć się jakichkolwiek myśli. Odetchnąć, odsapnąć. Już wiem ! Napije się jeszcze więcej, to na pewno pomoże. Nagle usłyszałam kroki, które kierowały się w moim kierunku. Szybko poprawiłam swoje włosy, a na twarzy zawitał spokojny uśmiech.
- Wszystko z porządku ? - spytał chłopak i odwróciłam się w jego stronę
- Jak najbardziej - oparłam, lecz zaraz mój uśmiech opadł. Nie dałam rady.
- Chyba jednać coś jest nie tak - powiedział podchodząc bliżej
Minęłam chłopaka i wróciłam do salonu siadając na sofę. On zaraz dołączył do mnie i usiadł dość blisko mnie w bezpiecznej dla niego odległości.
- Pamiętasz tych ludzi, co mnie porwali i więzili w jakimś pomieszczeniu ? - spytałam wpatrując się przed siebie.
- Pamiętam - odpowiedział i doszło do niego o co mi chodzi - Nie chciałem.. - dodał nieco zmieszany
- Nie twoja wina, Levinn - przerwałam mu chwytając szklankę z whisky - Napiję się i zapomnę - dodałam ponownie zerując napój. Trochę mnie skręciło, ale było warto. - Nie zamierzam być tutaj jako jedyna pijana.. Więc dotrzymaj mi towarzystwa - powiedziałam wskazując na drugą szklankę, która należała do chłopaka.
- Nie wiem czy chcę - odparł drapiąc się po karku
- Jeśli nie chce mi sprawić przykrości, to pij - spojrzałam na niego jednoznacznym wzrokiem i lekko się zaśmiałam. Towarzysz odwzajemnił uśmiech i napił się. W końcu.
Włączyłam telewizję, a konkretnie jakiś film. Usiedliśmy wygodnie kładąc nogi na szklany stolik. Przy mnie ciągle była butelka whisky, a w specjalnym pojemniku kostki lodu, by nie latać co chwilę do kuchni. Oczywiście nie zabrakło jakiś przekąsek, które pasowały do tego wszystkiego.
Przesiedliśmy tak cały dzień na oglądaniu horrorów, komedii i kabaretów, popijając to wszystko samym whisky oczywiście zmieszanym z colą. Gdy nastał wieczór, skończyła się butelka alkoholu, co trochę mnie zmartwiło.. Chyba jak każdą pijaną osobę. Włączyłam jakąś muzykę, która dość szybko mnie pobudziła. Wstałam i ciało samo zaczęło się wyginać przypominając taniec.
Levinn przyglądał mi się z zaciekawieniem, lecz i z uśmiechem, który zaraz zamienił się w cichy śmiech. Podeszłam do niego i pociągnąłem za koszulkę do sobie, lecz zamiast podnieść chłopaka, wpadłam na niego siadając okrakiem. Moje dłonie odruchowo opadły się o jego tors, a jego chwyciły moje uda.
- Chyba za dużo.. whisky - powiedziałam powstrzymując w sobie wszystko co związane ze sprawami łóżkowymi.
- Wydaje Ci się - odparł towarzysz, lecz w jego oczach widziałam również mocne upojenie alkoholowe. Cicho się zaśmiałam pod nosem i wstałam wpadając na fajny pomysł.
- Przyniosę coś jeszcze - powiedziałam kierując się do głównego pokoju Owen'a
- Jesteś pewna ? - spytał odwracając się w moją stronę. Przytaknęłam z dość łobuziarskim uśmiechem.
Zaraz zjawiłam się z drewnianą szkatułką i kilkoma bletkami. Usiadłam ponownie na sofie i przysunął się do mnie zaciekawiony Levinn. Otworzyłam pudełko i od razu dało się poczuć świeżo skruszony haszysz, który aż powodował u mnie radosny uśmiech.
- Czy to jest to co myślę ? - spytał jakby podekscytowany
- Nie wiem co myślisz, ale jest to prawdziwa trawa, w sensie marihuana - wyjaśniłam biorąc bletke do ręki.
Skręciłam póki co dwa i wręczyłam jeden z nich chłopakowi. Odpaliłam oba i w równym czasie się zaciągnęliśmy. Od razu lepiej i lżej na duszy.
Jeden nam nie wystarczył, więc szybko i sprawnie skręciłam kolejne i kolejne i kolejne..
Oparłam się głową o udo chłopaka, a on chillował się z rozłożonymi rękoma, które spoczywały na oparciu
Zaczęliśmy rozmawiać na takie tematy, na które nie wpadłby żaden filozof. Whisky połączone z zielskiem nigdy nie są dobre.. dla osób, które są trzeźwe. Śmiech to zdrowie. Humor od razu był lepszy i oby dwoje zapomnieliśmy o tym co się działo.
Zaraz usłyszałam ciche mamrotanie chłopaka, co znaczyło że zasypia. Może i byłam pijana, ale wiedziałam że spanie w takiej pozycji nie będzie dobre. Przesunęłam go na bok tak, że jego głowa spoczywała na poduszce, a nogi wyprostowane na sofie. Była ona na tyle duża, że położyłam się obok niego i w sumie tak zasnęliśmy.
   Rano obudziłam się pierwsza i o dziwo wypoczęta bez kaca. W sumie to przez trawę. Thc prawie że "wypaliło" alkohol z krwi i mogliśmy czuć niewielki ucisk na głowie. Wstałam na równe nogi i spojrzałam na śpiącego chłopaka. Wyglądał tak niewinnie i bezbronnie. Zaśmiałam się pod nosem i udałam się do łazienki na piętrze by go nie budzić. Wzięłam prysznic przy okazji myjąc włosy i przebrałam się w świeższe ubrania. Standardowo krótkie spodenki i przyduża koszulka. Nie obyło się bez czarnej bielizny, która pasowała do mojej czarnej duszy. Po wysuszeniu włosów, spięłam je w rozczochrany kucyk, który podoba się większości facetom. Dobrze pamiętałam to co zrobił wczoraj Levinn i jakoś mam ochotę na powtórkę. Tym razem na trzeźwo.
Zeszłam po cichu na dół, lecz towarzysz i tak już nie spał. Westchnął ciężko i spojrzał na pustą butelkę whisky i kilka spalonych skrętów.
- Jak się czujesz.. alkoholiku ? - spytałam żartobliwie, a on odwrócił na mnie wzrok. Zaśmiał się pod nosem i kiwnął głową.
- Dziwnie dobrze - oznajmił spokojnie - Coś mi dosypałaś.. alkoholiku ? - zapytał dociekliwie podkreślając ostatnie słowo.
- Chyba nie - odpowiedziałam udając zamyślenie i klepnęłam go w ramie.
- Przydałoby się odświeżyć - powiedział znacząco jednocześnie wstając.
- Tutaj lub na piętrze jest łazienka - wskazałam owe miejsca - A w mojej torbie jest jedna twoja koszulka - dodałam pewnie. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony - Nie pytaj - dodałam sprzątając.
Wzruszył ramionami i poszedł po ową koszulkę kierując się do łazienki.
Gdy wyszedł, cały salon był już ogarnięty, a część trawy wraz z bletkami odniesiona do pokoju Owen'a.
- Że tak jednak zapytam.. skąd miałaś moją koszulkę ? - spytał zdziwiony.
- Musiałeś ją schować do mojej torby, gdy się przebierałeś - odpowiedziałam idąc ze szklankami do kuchni.
Wstawiłam je do zlewu i zaczęłam zmywać. Gdy ten przechodził za mną, wystawiłam nogę do tyłu niemalże wywracając go. Zaśmiałam się dość głośno, lecz zaraz ucichłam stawiając czyste szklanki na suszarce.
- Tak się bawimy ? - spytał podchodząc bliżej mnie.
Jako że miałam jeszcze mokre dłonie, chlapnęłam w jego stronę i zaczęłam uciekać, bo oczywiście zaczął mnie gonić. Trening parkour'a przydał się jak najbardziej bo z parteru udało mi się wskoczyć na wyższe piętro nie używając schodów ( barierka po drugiej stronie schodów), a tylko niewielkiej komody i silnych rąk oraz nóg. Oparłam się wygodnie o barierkę i spojrzałam na niego w dół. Zaśmiałam się, lecz ta chwila nieuwagi spowodowała, że zaraz wbiegł po schodach. Jedyną bezpieczną drogą ucieczki była ucieczka do sypialni, w której było duże i wygodne łóżko. Często na nim spałam przebywając tutaj, więc oczywiście był w nim porządek. Jednak w pokoju nie miałam się gdzie schować i rozglądając się, wpadł na mnie Levinn jednocześnie upadając pod jego ciężarem na łóżko. Akurat wyszło tak, że kurczowo trzymał moje nadgarstki nad głową, a nogi miałam sprytnie zablokowane. Nasze twarze były tak blisko, że prawie stykaliśmy się nosami. Czułam bicie jego serca, które biło dość szybko. Zrobiło mi się gorąco, więc musiałam to jakoś rozładować. Tym razem to ja złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach. Po całym mym ciele przeszły mnie ciary. Nasze wargi rozłączyły się by nie być nachalną, lecz odruchowo zagryzłam dolną. Czekałam tylko na ruch Levinn'a. Albo wstanie jakby niby nic, albo dokończy to co zaczęłam.

Levinn ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.