06 sierpnia 2017

Od Mii CD Levinn'a

Przez te nasze wygłupy całkiem zapomniałam o draśnięciu na ramieniu. Nie spodziewałam się, że będzie on jeszcze wyczuwalny. Szybko wybrnęłam z tej sytuacji, oczywiście kłamiąc. Przyjechałam tutaj odpocząć, a nie mówić o ludziach, którzy chcą mnie zabić..
Wstałam z nóg chłopaka i udałam się do kuchni pod pretekstem zrobienia herbaty. I w sumie to uczynię. Nastawiłam świeżą wodę, wyjęłam dwa kubki z szafki i włożyłam tam torebki naturalnej herbaty. Oparłam się o blat głęboko wzdychając. Szybko sobie przypomniała, że do jednej z szafek schowałam dość mocne tabletki uspokajające i rozluźniające. Chwyciłam za nie, nasypałam ze dwie na dłoń i włożyłam je do ust zaraz popijając wodą z butelki. Ukryłam je w tym samym miejscu kryjąc innymi lekami. Szybko poczułam ulgę na duszy. Usiadłam na blat i machałam lekko nogami czekając aż woda się zagotuje. Do kuchni nagle wszedł Levinn.
- Dostałaś choroby sierocej ? - spytał żartobliwie i podszedł bliżej mnie.
- Niee - odpowiedziałam przeciągle - Jakiś taki odruch po prostu - dodałam odwracając na niego wzrok.
Chłopak cicho się zaśmiała i przeszedł obok mnie kręcąc głową na bok. W sumie to wyszedł z kuchni drugą stroną i udał się z powrotem do salonu. Westchnęłam i zeskoczyłam z blatu widząc, że woda się już zagotowała. Zalałam herbaty i postawiłam na tacce wraz z cukrem. Zaniosłam do salonu i postawiłam na stolik.
- Z takimi zgrabnymi ruchami to i kelnerką możesz zostać - oznajmił chłopak przyglądając mi się.
Uśmiechnęłam się tylko kiwając głową. Usiadłam obok niego i dość mocno szturchnęłam w ramie od razu chwytając za napój, by nie mógł mi nic zrobić.
- Nie chcesz chyba bym się oparzyła - powiedziałam patrząc na niego z łobuziarskim uśmiechem
- Poczekam aż wypijesz - zaśmiał się biorąc swój kubek.
W tle leciała jakaś muzyka z wieży, a my popijaliśmy herbatę przy okazji rozmawiając na dość luźne tematy.
- Znałaś wcześniej Owen'a ? - spytał nagle Levinn, a ja niemal oblałam się napojem.
- Kiedyś kilka razy zatrzymał mnie do kontroli - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - Później znalazł się w akademii, więc zaczął ze mną rozmawiać - dodałam biorąc spokojny łyk.
- A domek ? - dopytał coś sugerował.
- Z czasem dał mi pozwolenie na pobyt tutaj, ale on zawsze podaje mi klucze do rąk - powiedziałam spokojnie odkładając pustą już szklankę - I zawsze przybywałam tutaj sama. On tylko przyjeżdżał uzupełnić zapasy - dodałam odwracając wzrok na zaciekawionego Levinn'a
- Rozumiem - oznajmił przeciągle - A ta rana ? - ponownie zapytał chyba zapominając moją reakcje.
- Zadajesz za dużo pytań - mruknęłam odwracając od niego wzrok - Małe draśnięcie i tyle - powiedziałam wzdychając - I nie zadawaj kolejnych pytań - dodałam słysząc ten znany świst powietrza i spojrzałam na niego dość znaczącym wzrokiem.
- Dobrze - powiedział - Pani agresywna - dodał odstawiając swój kubek na stolik.
- Ja agresywna ?! - syknęłam udając oburzenie - Wypraszam to sobie - dodałam zakładając ręce na piersi
- I do tego się obraża - westchnął ciągle na mnie patrząc.
Sprowokował mnie dość szybko i rzuciłam się na niego powalając go na dalszą część kanapy. Zblokowałam jego ręce w jedyny możliwy sposób i nawiązałam z nim dość bliski kontakt wzrokowy.
- Nie jestem agresywna i się nie obrażam - ujęłam to wszystko w jedno zdanie, lecz chłopak tylko cicho się zaśmiał.
Jego uśmiech jest cudny, to trzeba przyznać. Chwilę wpatrzyłam się w niego utrzymując ciągły kontakt wzrokowy. Całkiem zapomniałam o jego zblokowany rękach, która szybko uwolnił i chwycił mnie w talii od razu łaskocząc. Schowałam głowę przy jego szyi, a dłonie próbowały coś zdziałać.. Lecz Levinn jest zbyt silny. Wiedząc, że dłużej nie dam rany, przeniosłam się bez jego osoby, nieco dalej. Leżałam plecami na podłodze, lecz szybko wstałam widząc, że chłopak właśnie idzie w moją stronę. I znów zaczęła się gonitwa po domku. Tym razem chciałam być bystrzejsza i zabrałam swoją maskę z torby, ubrałam ją i szybko przeniosłam się na metalowy stelaż przy suficie, który odpowiada za utrzymanie domu w całości. Wzrokiem błądziłam po całym parterze jak i części piętra. Szybko znalazłam jego ciepło. Najwidoczniej mnie szukał. Skupiłam się dość mocno i przeniosłam do pokoju chowając maskę. Przeteleportowałam się w losowe miejsce na parterze i chcąc nie chcąc, dosłownie wpadłam na chłopaka, który akurat się pojawił. Mój dar jak i jego odepchnął nas od siebie co spowodowało, że utraciliśmy równowagę i upadliśmy na ziemie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to... że skręciłam sobie kostkę. Wstałam dość sprawnie, lecz towarzysz i tak to zauważył.
- Kostka ? - spytał podchodząc do mnie
- Chyba tak, ale zaraz przejdzie - odparłam chowając ból pod uśmiechem.
Postawiłam stopę na ziemi, lecz szybko ją uniosłam tylko gdy poczułam ponowny ból. Levinn bez słowa podniósł mnie i o dziwo zaniósł do sypialni na piętrze. W sumie tylko tam znajdowała się apteczka co mógł wcześniej zauważyć. Położył mnie na łóżku i chwycił za czerwone pudełko. Ja bezwładnie opadłam na miękkie poduchy i cicho westchnęłam. Zaraz poczułam, że pierw sprawdza staw, a później go bandażuje wcześniej chowając tam niewielki, chłodny okład.
- Gdybym był lekarzem, dałbym Ci naklejkę "dzielny pacjent" - powiedział odkładając apteczkę.
- I może lizaka od razu - spojrzałam na niego podnosząc się do siadu. Odwrócił na mnie dość znaczący wzrok, przez co cicho się zaśmiałam i rzuciłam go jedną z poduszek.
- Ty to masz szczęście - odparł - Najpierw szklanka, a teraz staw Cię ratują - dodał zakładając dłonie na torsie.
- Cieeniass - zażartowałam przeciągle nadal na niego patrząc. - Słaby jesteś - dodałam jeszcze bardziej go prowokując.
Długo nie trzeba było czekać by to się stało. Gdy ten znów chciał mnie zamęczyć łaskotaniem, szybko złączyłam nasze usta dość namiętnym pocałunkiem. Szybkim i sprawnym ruchem przekręcił mnie na drugą stronę tak, że siedziałam na nim okrakiem. Podniósł się do siadu, a jego dłonie powędrowały pod mą koszulkę powodując u mnie przyjemne dreszcze. Po chwili owa koszulka szybko została ze mnie zdjęta, a jego pocałunki zjechały z usta na szyję oraz klatkę piersiową. Były one powolne, lecz namiętne i przyjemne jednocześnie. Gdy tylko on pozbył się koszulki, zrobiło mi się bardzo gorąco.. W sumie tak samo jak jemu i szybko doszło do naszych igraszek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
   Nasza zabawa trwała na tyle długo, że dosłownie nas wykończyła gdyż obudziłam się u jego boku. Oby dwoje nadzy. Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku i wpatrzyłam się w ten spokój gdy śpi. Po chwili zjechała ona niżej na tors, który nadal był rozgrzany. Czy będę tego żałować ? Myślę, że nie. Cicho westchnęłam i odwróciłam się na drugą stronę stawiając nogi na ziemi. Znalazłam jedynie koszulkę chłopaka, którą i tak ubrałam na siebie. Pachniała nim i jego perfumami.. Zaraz podniosłam się i jeszcze raz spojrzałam na Levinn'a, który obrócił się plecami do mnie, a jeszcze spał. Przyjrzałam się owym plecom.. i były dość podrapane. Szybko zakryłam swoje usta, by nie wydać z siebie typowego "ups" i wyszłam z pokoju udając się do łazienki. O dziwo przestała boleć mnie noga, więc zdjęłam cały opatrunek. Jak się okazało, było dość grubo popołudniu. Wzięłam porządny prysznic z głupkowatym uśmiechem na twarzy, ale to chyba z zadowolenia. Wytarłam się do sucha i ubrałam już swoją koszulkę wcześniej zakładając świeżą bieliznę. Wróciłam do pokoju i posprzątałam wszystkie ubrania jednocześnie nie budząc chłopaka. 
Zeszłam na dół do kuchni szukając czegoś by zrobić coś do jedzenia. Było wszystko, więc nastąpił trudny wybór. Wyjęłam kilka składników i położyłam je na blacie. Zauważyłam, że muzyka z wieży już nie gra, więc podeszłam do niej i włączyłam jakąś spokojną muzykę, lecz cicho. Skierowałam się już do kuchni, lecz nagle coś, a raczej ktoś pojawił się obok mnie. Szarą taśmą zakleił mi usta i mocno rzucił o ścianę, przez co utraciłam przytomność i  osunęłam się na ziemie. Widziałam jedynie przez mgłę, że ten ktoś zniknął teleportując się i miał czarną maskę... Po czym nastała głucha ciemność.

Levinn ? Sprawa na przyszłość po ochroniarzach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.