29 sierpnia 2017

Od Owen'a CD Crystal

Po odwiezieniu Crystal do jej rodzinnego domu, wróciłem do swojego domku nad jeziorem by odpocząć od ochrony. Przyszykowałem zimny drink i dobrą muzykę. Usiadłem na swojej kanapie kładąc nogi na stole i czas na chill. Infernum znalazł swoje miejsce zaciszu na piętrze gdzie znajdowało się jego duże legowisko. Po chwili włączyłem jakiś film, a po wypiciu napoju, zasnąłem w tej samej pozycji.
Rano obudziłem się z małym bólem karku, który szybko minął. Wykąpałem się i przebrałem, a zaraz dostałem wiadomość o Crystal bym przyjechał po nią o ustalonej godzinie.
Zjadłem porządny posiłek, a basiorowi dałem dużą kurę, którą szybko wszamał. Do miski nalałem mu wody z witaminami, za którymi czasem nie przepadał.
Gotowi do drogi wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy tak jak kierowała nawigacja.
Będąc niedaleko docelowej miejscowości, poczułem niewielkie uderzenie w prawy bok pojazdu. Na skrzyżowaniu wjechało we mnie drugie auto, lecz z niewielką prędkością. Okazało się, że była to kobieta, która śpieszyła się do pracy.. No cóż. Nie miałem innego wyboru jak spisać wszystkie jej dane dla ostrzeżenia i później oddać auto do zrobienia. Drzwi były tylko lekko wgniecione, lecz jasny lakier był widoczny razem z zarysowaniem.
Dojechałem na miejsce bardzo szybko i jednocześnie na czas. Czarną terenówką wjechałem na teren domku, gdyż Crystal otworzyła bramkę. Ledwo się zmieściłem, lecz tak to jest gdy ma się duże auto. Zapakowałem bagaże dziewczyny do auta przy okazji wyskoczył Infernum spokojnie się rozglądając. Zaraz usłyszałem małą dziewczynkę, która biegła w naszą stronę. Wręczyła Cryst lalkę ze skrzydłami, która ewidentnie ukazywała jej wizerunek. Lekko uśmiechnąłem się pod nosem na ten widok, a zaraz jasne oczy jasnowłosej spoczęły na mnie. Dziewczynka podeszła do mnie, więc musiałem kucnąć. Przywitała się z kulturą i szerokim uśmiechem.
- Jestem Charlotte, a Pan ? - spytała zadowolona
- Mów mi Owen, Panno Charlotte - przedstawiłem się nieco teatralnie, a zaraz dostrzegłem je wzrok na psowatym.
- Duży ten piesek - oznajmiła zaciekawiona - Można go pogłaskać ? - zapytała mając nadzieje że się zgodzę.
Wzrokiem zawędrowałem na moją towarzyszkę, po czym na jej rodziców. Nie wyglądali na zadowolonych, byli zaniepokojeni, że Infernum może ugryźć.. w końcu to wilk.
- Infernum. Chodź i się kładź - skierowałem tekst do wilka, który uczynił komendę.
Basior zaczął udawać młodego psa, czyli dyszał z językiem na wierzchu i chciał się bawić, lecz wiedziałem, że mu się to nie podoba. Czasem trzeba zrobić z siebie głupka.
Nagle podszedł do mnie ojciec Crystal jak i Charlotte, od którego emanował niepokój i lekki strach. Podaliśmy sobie dłonie jak to faceci i wymieniliśmy się imionami.
- Jest Pan pewny co do swojego.. wilka ? - spytał dość poważnie i spojrzał na mnie.
- Spokojnie. Infernum jest szkolonym, policyjnym towarzyszem, który dziecka nigdy nie skrzywdzi - wyjaśniłem zgodnie z prawdą.
- Pan w policji robi. Interesujące - oznajmił bardziej zadowolony i uśmiechnął się. - Do takiego to można mieć zaufanie - dodał podchodząc do Crystal. Schylił się nieco do jej ucha - Bierz go na męża - szepnął co oczywiście słyszałem nie ważne jakby cicho to powiedział.
Dziewczyna spojrzała na mnie, lecz szybko odwróciła wzrok gdyż jej policzki nieco się zarumieniły. Przez chwilę droczyła się z ojcem i zaraz się pożegnali. Zagwizdałem znacznie, a rodzice wołali Charlotte, lecz oby dwoje nie przychodzili.
- Infernum ! - zawołałem psa i zaniepokoiło mnie to, bo nawet nie słyszałem dziecka.
Każdy wpadł w lekką panikę i zaczęli się rozglądać. Musiałem działać instynktownie jako policjant i jednocześnie dziwadło z akademii.
- Crystal, zostań z rodzicami, poszukam ich - powiedziałem szybko łapiąc zapach dziecka.
- Pójdę z panem - oznajmił mężczyzna dorównując mi kroku
- Nie ważne co zastaniemy, niech zachowa Pan odstęp - mruknąłem idąc za zapachem.
- Dobrze. A wiesz gdzie idziesz ? - zapytał zdziwiony i jednocześnie zaniepokojony.
- Również jestem z akademii.. Więc tak - odpowiedziałem zgodnie z prawdą i zaraz doszliśmy do.. urwiska.
- Mamo ! Tato !
Głos dziewczynki dochodził z samego dołu, lecz był też tam mój wilk. Mężczyzna od razu podszedł do krawędzi, lecz odciągnąłem go do tyłu, żeby nie urwała się ziemia pod jego ciężarem.
Oby dwoje musieli tam wpaść, lecz jedno mnie martwiło.. Infernum się nie ruszał.. ale żył. Ponoć jestem z nim powiązany i czuję jego ból.
- Proszę tu zaczekać. Zejdę na dół po pańską córkę - powiedziałem patrząc na półki skalne, które idealnie układały się w schody.
Dzięki treningom parkour, sprawnie zeskoczyłem na samo dno urwiska. Zbadałem dziewczynkę, lecz nic jej nie było. Wyjaśniła mi też, że była w powietrzu i nagle zaczęła spadać, więc wilk ją złapał i cały upadek przyjął właśnie on, a małej Charlotte nic się nie stało. Chwyciła się moje szyi i trzymałem ją jedną ręką. Wszedłem na górę i oddałem młodą w ręce ojca.. Teraz najgorsze dla mnie.. Infernum. Zachowałem zimną krew i wróciłem z powrotem na dół. Kleknąłem przy stronie jego brzucha i delikatnie obadałem jego ciało. Miał złamane niektóre żebra i uszkodzony kręg.. Jak ja go uratuję ?! Plan szybko się nasunął i tak uczyniłem.
- Słuchaj.. Nie zostawię Cię tu i wyciągnę Cię na górę.. Tylko musisz to zrobić.. - zacząłem gładząc go po pysku - Ugryź moje ramie - dodałem, a basior spojrzał na mnie zdziwiony. Podjuszyłem go wzrokiem i uczył to. Wbił długie kły w moje ramie, przez co wydałem z siebie nieco głośne warknięcie, które odbiło się o ściany urwiska i pewnie było słyszalne w okolicy Crystal.
Podniosłem samca, który trzymał się kłami mojego ramienia i ledwo wszedłem na górę. Ruchem głowy wskazałem, że możemy iść w stronę domku co nie zajęło nam dużo czasu. Dziewczynka podbiegła do swojej mamy i Crystal, lecz ja położyłem w pół sparaliżowanego wilka na ziemie. Puścił moje ramie, a z ran lekko płynęła ciemna krew, która zaraz zastygła, a dziury się zagoiły. Moja towarzyszka podbiegła do mnie i kucnęła po drugiej stronie. Nic nie mówiła, lecz ja i tak czułem zaniepokojenie i to, że się martwiła.
- Czas na próbę, która może uratować mu życie - mruknąłem nie odrywając wzroku - Nie pozwól by Twoi rodzice i młoda to widzieli - dodałem patrząc na dziewczynę.
Przytaknęła i zaprowadziła ich do domku, lecz ona sama patrzyła przez okno.
Oparłem pełne dłonie na brzuchu samca klękając przy nim. Zamknąłem oczy i skupiłem się na regeneracji basiora. Szybko poczułem, że jego ból przechodzi przeze mnie.. Otworzyłem nieco oczy, a zamiast paznokci, miałem czarne pazury, a każdemu mojemu oddechowi towarzyszyło ciche warknięcie.
Po chwili było po wszystkim, więc oparłem się o przód auta nadal siedząc na ziemi. Pazury zaniknęły, lecz czułem się słabo. Podeszła do mnie jasnowłosa i lekko się uśmiechnęła na widok zdrowego wilka.
- Wszystko w porządku ? - zapytała kucając obok mnie
- Chyba tak - mruknąłem spokojnie oddychając - Uratowałem go - dodałem milo
- Uratowałeś ich - poprawiła mnie Crystal śląc jak zwykle piękny uśmiech. Odwzajemniłem gest, a Infernum szybko znalazł sobie miejsce kładąc się na moim brzuchu. Pogłaskaliśmy go, a gdy poczułem się lepiej, obadałem małą Charlotte, lecz było wszystko z nią dobrze.. Infernum dosłownie przejął cały jej upadek sam niemalże tracąc życie.
Gdy byliśmy już w pełni gotowi, wsiedliśmy do auta wraz z basiorem, a ojciec jasnowłosej pomógł wyjechać z posesji. Zanim odjechaliśmy, podszedł do otwartej szyby pojazdu i podziękował za wszystko oczywiście zapraszając następnym razem...

Crystal ? ;> Coś jeszcze Twój tatuś powiedział ? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.