29 sierpnia 2017

Od Owen'a CD Derek'a

Cóż, coś czułem, że Derek ma kontakt z policją i pierwszy raz prowadziłem wspólny pościg. Zawsze sam jechałem nieoznakowanym radiowozem i łapałem młodych gówniarzy.
Gdy złapaliśmy młodego kierowcę, który ostro nagiął zasady, wezwałem lawetę jednocześnie zabierając prawo jazdy mężczyźnie. Po ich odjeździe, oparliśmy się o swoje pojazdy i spojrzeliśmy po sobie.
-Stary, możesz mi wyjaśnić, co się właśnie wydarzyło? - spytałem chcąc jakoś trzymać nerwy na wodzy, lecz jego zachowanie na samą myśl wytrąca mnie z racjonalnego myślenia.
- Tak na trzeźwo? - prychnął - Może jakieś piwko? Ja stawiam.
Uśmiechnąłem się beznamiętnie i cicho się zaśmiałem. Trzeźwo ? Piwo ?
- Sugerujesz, że się upijesz ? - spytałem nieco ściszony głosem. Siedziałem na masce auta przy lampie zakładając ręce na tors. - Albo serio nie wiesz kim jesteś, albo jesteśmy całkiem inni co do "daru" - dodałem patrząc na niego.
- Co masz na myśli ? - zdziwił się. Czułem jego dziwne niepokojenie i zdziwienie. Serce nagle przyspieszyło.
Wyjąłem nóż z pasa i podszedłem do niego chwytając go za rękę. Mocno ścisnąłem nadgarstek i pociągnąłem nieco do siebie. Zrobiłem mu rozległą ranę na kilka centymetrów owym ostrze.
- Co Ty robisz ?! - wkurzył się chcąc uwolnić swoją rękę. Rana szybko się zregenerowała nie zostawiając nawet blizny.
- Regenerujesz się. Możesz pić alkoholu ile chcesz, ale Twój organizm zawsze cię "uleczy" - wyjaśniłem mu chowając nóż do pasa - Więc nie proponuj, przynajmniej mi, jakiegokolwiek alkoholu, młody - dodałem kierując się w stronę swojego pojazdu.
- Młody ? - zakpił rozkładając ręce na bok - A Ty ile niby masz ?
- Wystarczająco - odpowiedziałem przy okazji wydając z siebie ciche warknięcie.
Wsiadłem do auta i odjechałem zostawiając za sobą kłęby dymu spod kół. Po chwili dopiero złapało trakcję i pozwoliło mi to wbić kolejny bieg.
Na wieczór zajechałem pod komisariat odstawić wóz, a zabrać swoje terenowe. Odetchnąłem spokojnie i skierowałem się już do akademii. Po drodze zatankowałem czarną bestię i kupiłem jakieś napoje do pokojowej lodówki.
Zaparkowałem auto pod internatem i wraz z wilkiem wróciłem do pokoju. Udało mi się wziąć  prysznic i przebrać w jeansy i ciemną koszulkę. Przekąsiłem coś i popiłem ciepłą herbatą uspokajając się maksymalnie. Szybko jednak spokój został przerwany, gdy dyrektor wezwał mnie do siebie. Otworzyłem drzwi gabinetu i ujrzałem nie tylko starszego mężczyznę, ale też Derek'a.
- Przyszedłeś, Owen - powiedział siwy wstając z fotela - Usiądź. Chcę Ci kogoś przedstawić - dodał wskazując na krzesło obok chłopaka.
Uczyniłem to i cicho westchnąłem czując małe zmęczenie.
- Akurat zdążyłem już poznać Derek'a - oznajmiłem - Młode dziwadło z pyskatym charakterem - dodałem z lekkim smakiem żartu.
- Dobrze to ująłeś, jednakże mogłeś ubrać to w delikatniejsze słowa - lekko uśmiechnął się siwy.
Spojrzałem na Derek'a, który nie wyglądał na zadowolonego z mojego zdania. Musi ten moment w życiu wytrwać bym mógł mieć do niego jakiekolwiek zaufanie. Później będę milszy.. może (xd).
- Więc. Powiązałem wasze zdolności oraz zachowania i wychodzi na to, że jesteście tą samą zagadką. Derek, jesteś młodym osobnikiem, więc musisz nauczyć się samokontroli. Owen, zaś Ty jesteś starszy i doświadczony, więc będziesz pomagać Derek'owi i pilnować go - wyjaśnił siwy mężczyzna - Widziałem, jak reagujesz podczas pełni. - spojrzał na mnie jak samo jak chłopak - Psychicznie szalejesz i masz chęć krzyczeć, lecz fizycznie nie robisz nic. Siedzisz w pokoju medytując i bardzo mi się to podoba. Nauczysz tego swojego kolegę.
Mina mi nieco skrzywiła i cicho westchnąłem, lecz Derek jakby śmiał się w sobie. Nie że miałem go dosyć, tylko bardziej trzymałem go na dystans by poznać tak z obserwacji. Nie odmówię dyrektorowi tego.
- Przyjmę to wyzwanie i nauczę Derek'a niektórych czynności - powiedziałem zakładając ręce na torsie - Lecz mam nadzieje, że nie będzie mi siedział non stop na ogonie - dodałem bardziej poważnym tonem.
- Oczywiście. Sam siebie też musisz oszczędzać i nie wpadać w złość. - uśmiechnął się siwy - Możecie się rozejść - dodał wskazując na wyjście.
Pożegnałem się z dyrektor ściskając razem dłoń i wyszedłem wraz z chłopakiem. Chciał coś powiedzieć bo wziął powietrze w płuca, lecz głoś z radia przy pasie przerwał mu.
- Sharkey, odbiór ! - krzyknęła niemalże moja partnerka z policji. Chwyciłem za czarną krótkofalówkę przy pasie i przycisnąłem odpowiedni przycisk.
- Sharkey, słucham - odpowiedziałem czekając na odpowiedź.
- Wypadek na autostradzie przy Twoim rejonie. Zderzenie dwóch tirów i auta osobowego. Przyjedź jak najszybciej. Bez odbioru ! 
Spojrzeliśmy po sobie i nasze serca zaczęły równo bić. Standard gdy się słyszy czyjeś tętno.
- Pojedziemy moim autem - powiedziałem kierując się biegiem na parking. Chłopak nie zaprotestował, więc tyle dobrego.
Oczywiście nie zabrakło mojego wilka w tej akcji. Siedział oczywiście na tylnej kanapie i obserwował Derek'a.
Na miejscu byliśmy bardzo szybko i akurat przyjechała karetka wraz ze strażą. Wyszliśmy z auta i skierowałem się do auta osobowego, które nie wyglądało najlepiej. Od razu wyczułem smród palonych kabli, a spod pojazdu ciekła benzyna. Wszystkie zmysły się uruchomiły i ostrożnie podszedłem do pojazdu. Ludzie byli.. ale martwi, zgnieceni jak mięso mielone na stołówce.
- Ludzie z osobówki martwi - powiedziałem patrząc kątem oka na chłopaka, który odwrócił się w moją stronę i przytaknął na znak, że usłyszał.
Ogrodziłem teren wypadku i poprowadziłem objazd wraz z drogówką, który nie należał do najłatwiejszych. Dużo gapiów, którzy uparcie stali przy linii. Oddałem jeden strzał z broni palnej ku niebu i ludzie od razu się rozeszli. Cichy pisk rozległ się w mojej głowie i coś kazało mi spojrzeć na Derek'a, który również cierpiał, ale przez co? Nie wiem.
- Co jest ? - mruknąłem pod nosem rozglądając się.
Zauważyłem jakiegoś gościa w czarnym płaszczu, który uciekł gdy poczuł moje spojrzenie na sobie, a pisk w głowie ustał. Cicho warknąłem...
Gdy sprzątnęliśmy pojazdy, była niemalże noc, a zmęczenie nieco doskwierało. Oparłem się o swój wóz i czekałem na Derek'a, który rozmawiał z pracownikami szpitala w ambulansie. Za chwilę odjechali, więc otworzyłem ruch na tej części drogi. Zawołałem swojego wilka, który krążył po okolicy pilnując linii.
- Kierowcy tirów cali z kilkoma siniakami, lecz Ci z osobówki.. Nie najlepiej - powiedział chłopak stojąc obok mnie
- Rozumiem. Zdążyłem spisać wraz z dochodzeniówką - oznajmiłem wpuszczając psowatego na tylne siedzenie - Wrócimy do akademii i pójdziemy do baru - dodałem otwierając drzwi kierowcy
- Jednak chcesz się napić ? - spytał zdziwiony
- Nie. Pogadać - wsiadłem na swoje miejsce i odpaliłem wóz.
Derek wsiadł obok i wróciliśmy pod internat. Całą drogę przemilczeliśmy słuchając różne piosenki w tle. Może i moje auto jest terenowe, ale im szybciej jadę tym zawieszenie nivo opuszcza wóz by mieć lepszą przyczepność, a prędkość idzie rozwinąć bardzo dużą.
Na miejscu mieliśmy niedaleko do baru na plaży, a tego dnia, a raczej nocy; było niewiele osób. Zamówiliśmy jakieś napoje i usiedliśmy w bardziej cichszym miejscu.
- Więc o czym chcesz pogadać ? - spytał biorąc łyk picia.
- Widziałem, że i Ciebie dopadł pisk podczas akcji - zacząłem opierając się łokciami o kolana i składając dłonie w jakby pięści. - Niedaleko nas stał mężczyzna w czarnym płaszczu i trzymał coś w rękach. Gdy spojrzałem na niego, uciekł i nawet go nie czułem. - dodałem odwracając wzrok na chłopaka - Musimy na to uważać i nie dawać poznać po sobie, że coś nas boli - wyjaśniłem biorąc łyk napoju.

Derek ? Nieco długie ;-; Może być ? xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.