05 sierpnia 2017

Od Owen'a CD Siobhan

Rano obudziłem się nieco poddenerwowany. Miałem tak zawsze raz na jakiś czas. Zazwyczaj było to dwa lub trzy miesiące. A szczególnie gdy miała być pełnia.. Ten dzień jak i następny będzie niebezpieczny dla mnie jak i ludzi, którzy wyprowadzą mnie z równowagi, oczywiście jeśli będzie dzisiaj pełnia.
Levinn'a już nie było w pokoju, co znaczyło, że poszedł pobiegać wraz ze swoją suczką. Ja wstałem dość leniwym krokiem, lecz mimo wszystko postaram się być dzisiaj miły i spokojny. Postaram się trzymać nerwy na wodzy. Ja się tylko postaram... Cóż, wskoczyłem pod prysznic, który dość długo trwał. Zawsze lubiłem gdy krople wody spływały po moim ciele. Odprężające.
Gdy wytarłem się do sucha, ubrałem się w wygodne i dobrze wyglądając ubrania. Przemyłem twarz i poprawiłem nieco mój zarost. Po pełny odświeżeniu się, ruszyłem z wilkiem się przejść. Od każdej osoby, która koło mnie przechodziła, czułem jakiś niepokój. Jakby też strach i niepewność. Lecz nie do mojej osoby, a kogo obcego. Znając życie.. ochrona.
Po spacerze zaszedłem na stołówkę przy okazji spotykając Siobhan. Myślałem, że naszej konwersacji będę mógł się uspokoić.. Lecz nie wyglądała najlepiej. Miała przysłowiową śliwę pod okiem, lecz nie mogłem uwierzyć, że tylko się wywróciła. Szybko się domyśliłem, że to ta ochrona.
Kazałem tutaj zostać wilkowi, a sam ruszyłem do pokoju dyrektora. Wparowałem do niego niemalże wyrywając drzwi.
- Proszę odwołać tą pseudo ochronę - powiedziałem starając się być spokojny.
- Nie mogę. Nie mam powodów do tego - oznajmił pewny siebie i spojrzał na mnie.
- Ah tak ? - uśmiechnąłem się nerwowo - A co pan powie na to, że dwa razy pobili Judy ?! - syknąłem opierając się o stół.
- Niemożliwe - odparł zaskoczony - Gdzie ona teraz jest ? - spytał stając obok mnie
Westchnąłem tylko i gestem ręki wskazałem by szedł za mną. Zastaliśmy ją w tym samym miejscu, czyli na stołówce. Podeszliśmy do niej, a dyrektor niemalże podbiegł. Ale nie te lata już.
- Witaj Judy - przywitał ją od razu - Powiedz, jak Ci się to stało ? - spytał wskazując na śliwę
- W łazience się.. - zaczęła nieco zamyślona
- No widzisz, w łazience się wywróciła - zwrócił się do mnie pewny siebie - Zdarza..
- Przestań chrzanić - przerwałem mu trzymając z nim kontakt wzrokowy - Zobaczysz, że dopnę swego i zniszczę tę ochronę - dodałem odwracając się od nich i odruchowo uderzając z pięści w ścianę. Wraz z wilkiem skierowaliśmy się w stronę wyjścia.
- Judy, czy dzisiaj będzie pełnia ? - usłyszałem pytanie dyrektora w stronę dziewczyny.
- Sprawdzę - oznajmiła - Tak, a księżyc będzie dość blisko - odpowiedziała po chwili ciszy.
- Ooo.. kurcze - westchnął mężczyzna i ruszył za mną.
Zdążyłem wyjść ze stołówki na zewnątrz, lecz ten i tak mnie dogonił.
- Tak, wiem, że dzisiaj pełnia - mruknąłem odwracając się do niego - Lecz to jest teraz mało istotne co będę robić. Ważne jest by pozbyć się tej ochrony - dodałem dość wkurzony.
Dyrektor jednak nic nie powiedział, a cicho westchnął i bezradnie wrócił do akademii.
Nie było mi go szkoda bo to przez niego to wszystko się dzieje. Nie pozwolę by ta pseudo ochrona bezkarnie biła uczniów...
By odetchnąć w spokoju, udałem się nad jezioro wraz z moim towarzyszem. Ten szedł tuż przy mojej nodze czując tą złość, która promieniowała ode mnie. Chciał jakoś mnie uspokoić, lecz nie ma na to żadnego sposobu. Usiadłem na powalonej kłodzie koło wody i siedziałem jakiś czas zastanawiając się co ze sobą zrobić.. Z nudów zacząłem rzucać kamyki do wody tworząc kaczuszki.
Po może półtorej godzinie siedzenia samemu, usłyszałem czyjeś kroki za mną, a zaraz ta osoba usiadła obok mnie. Była to Siobhan, od której o dziwo było czuć spokój.
- Wybacz za tą agresję na stołówce - powiedziałem cicho trzymając nerwy na wodzy
- Zawsze tak reagujesz gdy ma być pełnia ? - spytała dość zaciekawiona. Spojrzałem na nią z lekko poddenerwowanym uśmiechem i zaraz się odwróciłem przed siebie.
- Ja na twoim miejscu bym się domyślił - odparłem dość niemiło - Każdego dnia jestem spokojny i dość opanowany. Aż tu nagle pełnia ma być i Owen dostaje na głowę i chce wszystkich pozabijać gdy nerwy puszczą - wyjaśniłem stopniowo zwiększając ton. Ugryzłem się w język i zacisnąłem pięści słysząc o wiele bardziej szybsze tętno dziewczyny. - I nie panuję nad tym co mówi - mruknąłem spokojnie chcąc jakoś się uspokoić.

Siobhan ? :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.