30 sierpnia 2017

Od Theo CD Mii

     To wszystko co ujrzałem przypędziło mi niezłych wrażeń jak w jakimś filmie. Cała akcja tego ''snu'' odbywała się w jakimś biurze, a rozmowy przeprowadzała dosyć młoda dziewczyna wraz ze starszym już mężczyzną. Dużo gróźb, przekleństw i gdybym był na miejscu tej dziewczyny już dawno bym wybuchł, nie wytrzymał. Klatka po klatce następowały kolejne obrazy ukazujące już starszą dziewczynę, w której od razu można było poznać Mię. Przełknąłem szybko ślinę modląc się o przebudzenie. W końcu oboje ocknęliśmy się łapiąc głęboki oddech jakbyśmy wynurzyli się spod wody po długim nurkowaniu. Mia od razu przeniosła się na środek pokoju i jakby z wycięczenia opadła na łóżko obok. Podniosłem się na materacu i przysunąłem nieco w jej stronę po czym wstałem i oparłem się o szafkę.
- Czy to było twoje wspomnienie? - zapytałem cicho.
 Dziewczyna przytaknęła, lecz po chwili okazała zdziwienie dowiadując się że to wszystko widziałem. Czułem się wtedy jakbym stał gdzieś obok i przyglądał się całej akcji. Jeszcze nie mogłem zareagować.
- Teraz wiesz o mnie jeszcze więcej. - westchnęła odwracając wzrok.
- Szkoda tylko że dowiedziałem się tego w taki sposób. - mruknąłem kładąc rękę na czoło. - Dobra. Musimy spróbować jeszcze raz. Coś poszło nie tak. Nie taki był plan. - dodałem już nieco zbulwersowany.
- Nie. - odparła i usiadła na łóżku. - Nie chce kolejnych wspomnień. Nie chcę żebyś to widział. Nie chcę żebyś...
- Dowiedział się rzeczy, których byś mi nigdy nie powiedziała? - zapytałem sarkastycznie unosząc jedną brew.
Mia otworzyła usta w celach dodania czegoś od siebie, lecz jej przerwałem.
- Tak, wiem. Już to przerabialiśmy. - przewróciłem oczami chowając ręce do kieszeni. - Wydaje mi się, że ciebie znam, ale kiedy przychodzi co do czego to jesteś dla mnie jedną, wielką, nie rozwiązaną zagadką. - wyjąłem jedną rękę i przeczesałem włosy, z których spływał pot.
- Każdy ma swoje tajemnice. Ty też. - odparła marszcząc brwi.
- Tyle że ty wiesz o mnie akurat wszystko. - westchnąłem nadal naburmuszonym głosem. - Mia. Rozumiem, że ciężko ci o tym mówić bo przeżywałaś gorsze piekło niż ja, ale bez względu ile się jeszcze o tobie dowiem to nigdy nie przestanę cię... - wstrzymałem się żeby z rozpędzenia nie powiedzieć czegoś nie tak. - lubić. Zaufaj mi w końcu.
Po tych słowach cofnąłem się do wyjścia i chwyciłem za klamkę.
- Jak coś wymyślisz to wiesz gdzie mnie szukać. - dodałem wychodząc z pokoju.

- Tato gdzie idziesz? - zapytał 9-letni Theo. - Zaraz dwudziesta druga!
- Do pracy maluchu. - mężczyzna pogłaskał syna po głowie. 
- Mogę iść z tobą? - podekscytowany chłopiec zaczął skakać.
- A jesteś odważny? - odpowiedział mu pytaniem.
- Tak! - krzyknął.
Herman szeroko się uśmiechnął i poczekał aż jego syn się ubierze. Wkrótce razem wszyli z domu i udali się do garażu gdzie odnaleźli auto. Theo dzielnie zajął miejsce pasażera zapinając pas i spoglądając na ojca.
- Gdzie pracujesz? 
- Nie zadawaj tyle pytań. - pstryknął go w nos i rzucił ciężko torbę na tylne siedzenia.
Chłopiec miał zamiar zapytać jeszcze co znajduje się w torbie, lecz z prośbą taty wstrzymał się. Ojciec Theo podjechał na stację benzynową znajdującą się bardziej na uboczach miasta i zaparkował.
- Pracujesz na stacji? - zapytał syn nie mogąc wytrzymać.
- Tak jakby. - uśmiechnął się szeroko po czym nasunął na twarz czarną czapkę z wycięciami na oczy i usta.
Chłopiec nieco się skrzywił i odwrócił wzrok. Wysiedli z samochodu, a Herman wyjął z torby dwa niewielkie pistolety. Objął syna i podprowadził bliżej wejścia sklepu stacji i przekazał mu jedną z broni.
- Masz bojowe zadanie! - powiedział ciepłym głosem do syna. - Gdy zobaczysz że ktoś idzie w twoją stronę musisz do niego strzelić. To łatwe. Tak jak w twoich grach.
- No dobrze... - odpowiedział ojcu nieco wystraszony chłopiec.
Herman zniknął w sklepie mając na celu obrabowanie kilku kas za to Theo został na zewnątrz. Stał tam z pistoletem w rękach i się trząsł, lecz nie z zimna, a ze strachu. Niedługo minęło kiedy zawył głośny alarm. Kilka strzałów dobiegających z pomieszczenia i syreny radiowozów, które jechały już w stronę stacji. Gdy pierwsze auta wjechały na teren stacji Theo uniósł broń i wycelował w policjanta, który wychodził jako pierwszy. Małe rączki chłopca drgały i pociły się, lecz nie chciały zawieść ojca. Szatyn szybko pociągnął za spust i zastrzelił oficera. Broń z hukiem opadła na ziemię, a chłopiec cofnął się przerażony widząc jak kałuża krwi obok oficera się powiększa. Wtedy ze sklepu wyszedł Herman, który zajął się resztą. Świat przed Theo zawirował, a w uszach było słychać nieprzyjemne piszczenie...

Lekko uchyliłem powieki wracając do teraźniejszości. Na ręce poczułem czyjś ciepły dotyk, a gdy szerzej otworzyłem oczy ujrzałem Mię siedzącą obok. Miała przymknięte oczy, lecz niedługo też je otworzyła. Podniosłem się do siadu i westchnąłem.
- To już wiedziałaś. - powiedziałem. - Opowiadałem ci po tym jak celowałem w twojego brata.

Mia? ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.