19 września 2017

Od Alexandra cd Megan

Kolejny dzień w szkole. Myślałem, że będzie gorzej. Zacząłem się już powoli odnajdywać w nowym otoczeniu. Umiałem już rozkład sal na pamięć. No może z kilkoma małymi wyjątkami. Co do nauczycieli, to byli w porządku. Przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Można z nimi normalnie porozmawiać i nie oczekują nie wiadomo czego. W sumie jestem tutaj dopiero kilka dni, więc nie zdążyłem jeszcze poznać ich dobrze. Nawiązałem nawet kontakty z innymi ludźmi. Nieważne, że była ich tylko dwójka. Jeśli chodzi o mnie to i tak sporo.

Dzisiejsze moje plany pozalekcyjne miały wyglądać dość przeciętnie. Wieczór z książką w ręku, to najlepszy wieczór jaki ktokolwiek może sobie wyobrazić. Wraz z końcem lekcji, zaczynałem mieć wrażenie, że inaczej to się skończy.
Wróciłem do swojego pokoju. Okazało się, że Steve zdążył skończyć już lekcje. Zdążył nawet rozłożyć się na swoim łóżku i zasnąć. I pomyśleć, że klasa nauka kończy wcześniej niż klasa artystyczna. On sam raczej nie wyglądał na naukowca. Pozory jednak mylą. Położyłem plecak obok łóżka i wziąłem się za pracę domową. Nie było jej dużo. A nawet jakby było, to nie przeszkadzałoby mi to. Lubię się uczyć nowych rzeczy, a przez zadania można się wiele nauczyć.
Gdy skończyłem robić ostatnie zadanie od razu zacząłem słyszeć te cholerne szepty. Nici z moich wieczornych planów. Mówiły coś o jakimś miejscu. Ogromnym wręcz miejscu w budynku akademii. Jednak po opisie tego pomieszczenia nie potrafiłem dopasować żadnego, które znam. W takim razie nie jestem jeszcze tak dobrze obeznany jak myślałem.
Na początku zacząłem to ignorować. Jednak głosy stawały się coraz bardziej uciążliwe. Zdawałem sobie z tego sprawę, że nie ustaną dopóki nie zacznę się ich słuchać. Kiedy wreszcie uda mi się nad tym zapanować? A no tak pewnie nigdy.
Wyszedłem z pokoju. Współlokator nawet się nie podniósł, by sprawdzić co się dzieje. Pewnie się nawet nie obudził. Poruszałem się po akademii według wskazówek. Te doprowadziły mnie do głównego budynku. Byłem pewien, że akurat tą część znam najlepiej. Zacząłem się na tym zastanawiać do czasu aż nie zobaczyłem schodów prowadzących ku górze. Pomału wchodziłem na górę, powoli zastanawiając się co tam może się znajdować. Może to jakieś pomieszczenie wyłącznie dla nauczycieli? Ale po co potrzebowaliby całe piętro. Może tam uczniowie ćwiczą swoje umiejętności? Mnóstwo pytań pojawiało się w mojej głowie. Będąc na górze ujrzałem przed sobą wielkie drewniane drzwi. Były wykonane w starym stylu. Z resztą jak wszytko w tej akademii, jednak te drzwi wyglądały zupełnie inaczej. Pociągnąłem klamkę i powoli wszedłem do środka, rozglądając się dookoła. Miejsce wyglądało na zniszczone lub będące w trakcie remontu. A może raczej jego braku. Pomieszczenie było ogromne. Panowała tutaj cisza i spokój. W pierwszej chwili pomyślałem, że jest to miejsce idealne dla mnie. Chwilę później w oczy rzuciła mi się postać siedząca w pobliżu okna. W rękach trzymała książkę i widocznie nie przejęła się zbytnio moim przybyciem. Teraz głosy nie dawały żadnego odzewu. Postawiły mnie w dość krępującej sytuacji. Dopiero po chwili dziewczyna zwróciła uwagę na mnie. Nie wiedząc co ze sobą zrobić podszedłem do niej. Skoro tu już jestem, to chyba mogę spędzić czas w towarzystwie.
-Mogę?-spytałem spoglądając na miejsce obok niej. Ta kiwnęła głową. Podczas ciszy jaka zapanowała przeczytałem kilka wersów książki, którą miała dziewczyna w rękach. Tekst wydał mi się znajomy jednak nie potrafiłem przypomnieć sobie co to był za tytuł.
-Lubię takie miejsca. Cisza, spokój-powiedziałem rozglądając się i tym samym przerywają ciszę. Dziewczyna spojrzała się na mnie. Dopiero po chwili dotarło do mnie jak bardzo wyszedłem na głupka. Cisza i spokój, ale Alexander przyszedł i zaburzył to wszystko.

Megan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.