16 września 2017

Od Alexandra (do ktosi)

Nie byłem przekonany co do tego miejsca. Gdyby ten wybór należał do mnie, to na pewno nie wybrałbym tej akademii. Działałem jednak pod presją psychologa. No i te głosy. Nie dawały mi spokoju. Tak, jakby wiedziały, że to jedyne miejsce, w którym dam radę się odnaleźć. One wiedziały wszystko, dzięki czemu ja również. Gdybym tylko mógł się dowiadywać o sytuacjach, które naprawdę, by mnie interesowały, to byłaby już połowa sukcesu. Ale nie, po co mam wiedzieć kim zostanę w przyszłości, czy będę miał rodzinę albo czy rozkręcę jakiś biznes. Ostatnią rzeczą jaką zawracały mi ostatnio głowę to opis postaci. A raczej kobiety, którą miałem spotkać w najbliższym czasie. Nie wiem z jakiej racji ma być to takie ważne, ale myślę, że nie bez powodu wspominały o tym tak często. Przez to zacząłem z większą uwagą przyglądać się ludziom.

Dotarłem na miejsce przed czasem. Zawsze wolałem przybyć na miejsce zbyt wcześnie, niż miałbym się spóźnić. Zapłaciłem odpowiednią sumę taksówkarzowi. Dopiero teraz spojrzałem na budynek, w którym miałem spędzić najbliższe kilka lat. Nigdy nie powiedziałbym, że jest to internat. Prędzej jakaś twierdza albo zamek jakieś naprawdę zamożnej osoby. Zabrałem walizki i ruszyłem do budynku. Od środka wydawał się jeszcze większy. Pierwsza informacja jaka do mnie trafiła dzisiejszego dnia to to, że mam współlokatora. Powiem szczerze, że cicho liczyłem na to, że będę miał osobny pokój. Pocieszył mnie fakt, że jest on w tym samym wieku. Kto wie, może uda nam się złapać wspólny język. Kiedy po dłuższym błądzeniu po przeróżnych pomieszczeniach internatu trafiłem do pokoju współlokatora nie było. Może to i lepiej? Pokój wydawał się być naprawdę przytulny. Rozpakowałem się i wziąłem szybki prysznic. Niezależnie czy podróż jest krótka, czy długa, potrafi człowieka zmęczyć. Kiedy wyszedłem z łazienki na łóżku siedział chłopak.
Wydał się być bardzo energiczną i miłą osobą. Nie będzie więc problemu z dogadaniem się. Było już późno. Nie byłem już w stanie nawet poczytać książki. Byłem tak zmęczony, że padłem na łóżko i od razu zasnąłem. Następnego dnia czekał mnie dzień pełen wrażeń, dlatego wolałem być wyspany.

Wstałem nim Steve zdążył się obudzić. Nie dziwię się. Należę do tych osób, które lubią wstawać rano, a z tego co mówił to jest ogromnym leniem. Zabrałem książki i zszedłem na śniadanie. Stołówka była zupełnie pusta. No może prócz jednej osoby, która siedziała wpół przytomna przy stole. Wydawała się być znajoma, jednak nie mogłem skojarzyć skąd mógłbym ją znać.
Po zjedzonym posiłku ruszyłem do części szkolnej. Dlaczego akurat teraz te jakże „fantastyczne” głosy nie mogły mi pomóc w odnalezieniu Sali lekcyjnej. Może coś robiłem nie tak. Ba, raczej na pewno robiłem coś nie tak. Przerwa dobiegała końca, a ja jak ten głupi krążyłem po całej uczelni w poszukiwaniu jednej Sali. Nagle rozebrzmiał dźwięk dzwonku. Wszyscy rozeszli się do klas. Zostałem sam na korytarzu. Przynajmniej tak myślałem dopóki nie odwróciłem się i ujrzałem dziewczyny, która wyciągała książki z szafki. Nie wiem dlaczego ale nogi same zaczęły mnie prowadzić w tamtą stronę. Może to znowu wina głosów?
-Przepraszam wiesz może gdzie znajdę salę numer dwadzieścia? Jestem tutaj nowy i nie za bardzo znam plan tutejszych sal – zacząłem. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę. Ta sama siedziała dzisiaj rano na stołówce przysypiając. Teraz byłem bliżej i mogłem jej się lepiej przyjrzeć. Pasowała do opisu, który mówiły mi szepty. Może jest to jednak przypadek, bo teraz zupełnie zamilkły.

Dziewczyno?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.