07 września 2017

Od Caroline CD Alaricka

     Ta rozmowa coraz bardziej rozgrzewała moje nerwy i nie mogłam odpuścić tak łatwo, że zostałam wykorzystana. Że moje uczucia zostały przygarnięte i okrutnie wyrzucone do śmieci. Poczułam się dokładnie jak śmieć. Podeszłam bliżej i ułożyłam brwi w złowieszczy sposób.
- Powiem ci tyle ''facecie'' - pokazałam palcami znak cudzysłowu. - Nie jesteś facetem, tylko tchórzem, który boi się działać! Po prostu boisz się, że coś nie wyjdzie i od razu się zawali. To ty spychasz nasz związek, jakim się nie okazał, na straty, ale dobra. Twoja strata. Nigdy nie zobaczysz czym nazywa się normalne i szczęśliwe życie jeżeli będziesz unikał trudnych decyzji i wyzwań. - uniosłam ręce i zaczęłam wycofywać się do wyjścia. - A! I jeszcze jedno. Nie wiesz czego bym chciała.
W ostatnim zdaniu odniosłam się do jego słów, cytuję - ,, Nie jestem facetem, z którym chciałabyś się wiązać. '' No cóż... Teraz dał mi powody, dzięki którym mogę tak myśleć, ale bez względu na to jak zranił mnie Alarick, moje uczucia do niego nie przeminą z wiatrem. Będą trzymały we mnie swe wodze i nie będą pozwalać pozbyć się jego słodkich oczu, uśmiechu, ciała... Teraz gdy wyszłam już z pokoju (oczywiście trzaskając drzwiami) kierowałam się nad jezioro. Musiałam ochłonąć, a miejsce gdzie wiatr roznosi rześką woń jeziora wydawał mi się do tego idealnym miejscem. Otarłam dłonią łzy, które oczywiście już miałam na policzkach. Nie jestem typem twardej osoby. Okey, umiem uczestniczyć w wojnie, kłótni, lecz mego kruchego serca nie stać na więcej. Skrzyżowałam ręce i szybkim krokiem wyszłam z internatu. Nogi co chwila potykały się o różne przeszkody przez co w końcu zaliczyłam glebę. Podniosłam się otrzepując spodnie z ziemi i ruszyłam dalej. Gdy przeszłam już odpowiedni kawał drogi moim oczom ukazało się spore, czyste jezioro. Na środku plaży stał spory głaz o gładkich ścianach. Obeszłam kamień dookoła i opierając się o ścianę usiadłam naprzeciwko jeziora. Zdjęłam sandały i wysunęłam nogi przed siebie aby zimne fale obmyły me palce. Gdy pierwsze języki wody wyłoniły się i dotknęły moich stóp przeszedł mnie dreszcz. Dreszcz, który trzymał mnie zresztą przez całą drogę. Po kilku minutach podkuliłam kolana i chowając w nie twarz zaczęłam cicho szlochać i łkać. Nie potrafię być na tyle silna by poradzić sobie z rozstaniem i to jeszcze po sporej dawce bolesnej prawdy. Mogłabym siedzieć tu i wypłakać się do ulgi gdyby nie zgrzytanie piasku pod ciężarem czyichś stóp. Ucichłam zatykając sobie usta dłonią, drugą zaś przecierając łzy i doprowadzając rozmazany tusz do rzęs do ładu. Osoba, która postanowiła odwiedzić jezioro stała za głazem więc raczej nie widzieliśmy się nawzajem. Postanowiłam użyć mojego daru aby odkryć kto to taki. Przymknęłam oczy i wtargnęłam do umysłu niewidocznej mi postaci. Ujrzałam obraz siebie namiętnie gestykulującej rękami. Dokładnie jak przed chwilą w pokoju Alarick'a. Więcej nie zdołałam ujrzeć gdyż zostałam wyrzucona. Tak... To był Alarick. Odetchnęłam przesadnie głośno i usłyszałam kolejne kroki. Chłopak pojawił się obok mnie i przysiadł na piasku niedaleko. Odsunęłam się trochę i skierowałam wzrok w stronę jeziora i zachodu słońca. Piękny widok, że aż westchnęłam. Czułam że oczy nadal nieco pieką gdyż kolor następujący podczas używania daru jeszcze nie zniknął. Zerknęłam w stronę chłopaka, który zrobił to samo i ujrzał moje na wpół żółte tęczówki. Szybko zamrugałam wzrok i odwróciłam go czekając aż ktoś z nas przerwie tą głupią ciszę. Chociaż wydaje mi się, że ja powiedziałam już wszystko.

Alarick? Oto i drama x3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.