09 września 2017

Od Crystal CD Elayzy

Kiedy wyciągnęłam konia z boksu, ten nie wiedzieć czemu wymyślił zabawę "zjedz włosy Crystal". Próbując go powstrzymać, odpychałam jego łeb, jednak ten tylko rżał radośnie, jakby go to śmieszyło i nie miał zamiaru przestać. W końcu jednak to zrobił, a mlje włosy były trochę mokre od śliny Zeusa. Szybko uczesałam sobie warkocza, gdyż nie chciałam pokazywać rozpuszczonych lepkich włosów. W spiętej fryzurze natomiast nie było widać ich stanu. Chwyciłam za lejce i zaczęłam prowadzić konia. Odwróciłam się jeszcze uprawniając, czy Elayza jest ze mną. Tak też było, a na rękach dalej trzymała swojego pieska.
Kiedy wyszłyśmy ze stajni, Elayza postawiła swojego towarzysza na ziemi. Wtedy już mógł spokojnie dreptać obok właścicielki i nie być narażonym na uszkodzenie spowodowane nieuwagą konia.
Po krótkiej wymianie zdań uzgodniłyśmy, że spokojnym i odpowiednim miejscem na spędzenie tego popołudnia będzie strumień. Tam też się udałyśmy z naszymi pupilami i po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu. Koń położył się niedaleko koryta rzeki, a siadłam przed jego tłowiem i oparłam o brzuch Zeusa. Miałam idealny widok na płynący strumień. Było słychać tylko jego szum, oraz kroki Elayzy, które po chwili umilkły, gdyż dziewczyna siadła niedaleko po turecku, a w objęcia wzięła pieska, który wygodnie się ułożył.
Zamknęłam na chwilę powieki i jak zwykle zaczęłam bujać w obłokach i rozmyślać nad życiem. Zaczął mnie łapać sen, jednak nie chciałam zasnąć. Otworzyłam szybko oczy i popatrzyłam w strumień.
- Jeszcze nigdy tutaj nie byłam tak na dłużej, a jest tu całkiem ładnie - powiedziałam.

Elayza?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.