02 września 2017

Od Crystal CD Owen'a

Kiedy Infernum się pojawił, Charlotte od razu zapomniała o nowej znajomości, jaką był Owen i udała się zaprzyjaźniać z wilkiem. W pewnym momencie jednak, wszyscy stracili małą z oczu. Po poszukiwaniach, okazało się, że spadła z niby niegroźnego urwiska, ale to jednak mogło jej wyrządzić krzywdę. Infernum ochronił Charli, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Owen na koniec uleczył wilka i wróciliśmy do Akademii. Po drodze opowiedziałam Owen'owi z grubsza co się u mnie działo i o umiejętnościach siostry, o których się zdążył już dowiedzieć.
~*~
Kiedy dotarliśmy, udaliśmy się do mojego pokoju, gdzie spokojnie rozpakowałam się, a cała sprawa z ochroniarzami znów mnie zaczęła przytłaczać. Wieczorem Owen wrócił do siebie, a ja postanowiłam nie opuszczać swojego pokoju i spędziłam czas na słuchaniu muzyki. Słuchałam głównie utworów Lady Gag'i, które naładowały mnie energią - taki muzyka ma na mnie wpływ zależnie od gatunku. Nie wiedzieć czemu, serce zaczęło mi szybciej bić i byłam w wyśmienitym nastroju. Jakbym zażyła jakieś dopalacze... w każdym bądź razie, od euforii oderwał mnie krzyk jakiejś dziewczyny. Wyjrzałam szybko przez okno. Ujrzałam uczennicę, która uciekała w stronę lasu, a za nią szło paru ochroniarzy z naładowanymi pałkami.
- O wy ch**e - uśmiechnęłam się.
Wybiegłam z pokoju z uśmiechem na ustach. Wtedy drzwi do pokoju Owen'a otworzyły się, a zza progu wyjrzał właśnie on.
- Gdzie lecisz? - spytał szybko.
- Będzie akcja - zaśmiałam się nikczemnie i pobiegłam szybciej.
Cały czas w głowie słyszałam utwór Britney Spears, który motywował mnie do działania. Wiedziałam już co mnie czeka w tym momencie i poczułam to.
Koszulka z tyłu rozerwała się wypuszczając majestatyczne smocze i umocnione skrzydła. Zakrzyczałam radośnie robiąc salto w przód i poleciałam w odpowiednią stronę.
Kiedy już dotarłam po śladach do napastników, głośno zaryczałam w ich stronę, przez co odwrócili się do mnie. Dziewczyna nie miała żadnych ran, jeszcze nie zdążyli jej dopaść.
- Co tam, sk***le - uśmiechnęłam się.
Nie minęło pół minuty, a już po chwili wszyscy leżeli podrapani i zakrwawieni. Kiedy usłyszałam za sobą czyjeś kroki, szybko się odwróciłam, a kiedy ujrzałam Owen'a, ucieszyłam się.
- Hej Owen'ek, cóż za piękny wieczór, czyż nie? - pokazałam kiełki i zamachałam radośnie odnowionymi skrzydełkami.

Owen? *3*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.