02 września 2017

Od Mii CD Theo

Spojrzałam na nieprzytomnego mężczyznę, który o wiele lepiej wyglądał jak leżał i nie gadał. Nigdy nie lubiłam jego marudzenia. Cicho westchnęłam kucając przy jego twarzy.
- Więc co teraz?- spytał Theo
- Czas odgadnąć tożsamość - mruknęłam sięgając ręką do zdjęcia maski facetowi.
Pewnym ruchem zerwałam z niego zakrycie, a twarz, która się pod nią kryła.. Nie wyglądała najlepiej.
Oczy były całe niebieskie, jakby ktoś wstrzyknął jakiś barwnik koloryzujący; skóra wyglądała na spaloną, niemalże zwęgloną, tak samo jak szyja mężczyzny. Nie zabrakło także zapachu stęchlizny czy padliny. Odruchowo odrzuciłam maskę na bok i wstałam robiąc kilka kroków w tył.
- Nie był to chyba dobry pomysł - odparł Theo przyglądając mu się w pewnej odległości.
- Myślałam, że będzie normalny - powiedziałam nieco wzdychając
Nagle rozległ się cichy, znany mi śmiech. Był nikt inny jak obcy mężczyzna. Odwrócił głowę w naszą stronę, a z jego ust zaczęły wychodzić małe robaki. Pierw była z kilka, lecz po chwili zrobiło ich się z tysiąc jak nie więcej; a mężczyzna zniknął zamieniając się w te owady.
Szybko chwyciłam Theo za rękę i przeniosłam bliżej internatu. By być jeszcze bardziej bezpieczni, wbiegliśmy do internatu wchodząc do mojego pokoju. Zamknęłam za nami drzwi i oparłam się o nie mając pewność, że są zamknięte.
- Co to miały być ? - spytał chłopak łapiąc powietrze w płuca
- Nie wiem - odpowiedziałam opierając się o krzesło.
Ponowny pisk.. ponowny ból głowy, który zwalił mnie z nóg. Mój towarzysz szybko zareagował i położył mnie na łóżko. Usłyszałam kilka słów obcego, po czym wszystko się uspokoiło.
- ,,Skoro macie mnie dosyć. Dzisiaj wieczór za terenem akademii. Każdy ze swoją bronią..." - powiedziałam na jednym wdechu i odwróciłam wzrok na chłopaka - Chyba.. coś mamy - dodałam podnosząc się do siadu.
- On to Ci powiedział ? - spytał na co przytaknęłam
- To niedługo. Trzeba się przygotować - odparłam chcąc wstać, lecz nieco zakręciło mi się w głowie, więc postanowiłam posiedzieć z kilka minut. - Idź do siebie i jak będziesz gotowy, przyjdź tutaj - dodałam utrzymując spojrzenie w oczach Theo.
- Dobrze. Tylko przez ten czas mi nie zemdlej - oznajmił delikatnie unosząc kąciki ust, na co przytaknęłam i odwzajemniłam gest.
Gdy mój towarzysz wyszedł zamykając za sobą drzwi, cicho westchnęłam wiedząc, że to dzisiaj muszę być przygotowana w pełni. Czując się lepiej, wstałam i wyjęłam spod łóżka czarną skrzynkę, która nie należała do lekkich. Miała to do siebie, że sama regulowała ciężar i nie pozwalała się podnieść obcym osobą. Przydatne. Położyłam ją na łózko i otworzyłam poprzez linie papilarne kciuka. Jej zawartość zawsze mnie cieszyła i powodowała uśmiech na twarzy. Od ostrzy nielegalnych w kraju po broń chemiczną wyglądającą na zwykły pistolet. Zdjęłam z siebie bluzę jak i bluzkę po czym z szafy wyjęłam czarną koszulkę z oddychającego materiału. Na to ubrałam drugą, lecz zwykłą, również czarną. Zaraz zniknęły ze mnie spodenki, a znalazły się szaro czarne leginsy. Ubrałam buty i zamierzałam uzbroić się w swój sprzęt, który czekał na mnie w skrzyni. Drzwi pokoju nagle się otwarły, lecz nikogo nie było. Gdy jednak te się zamknęły, pojawił się Theo, który wyglądał.. bardzo męsko [opis należy do Ciebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)]. Widziałam jak jego wzrok błądzi po moim ciele i głupio się uśmiechnął. Poczułam niewielkie rumieńce na moje twarzy, więc odwróciłam wzrok na skrzynie i chwyciłam za ostrza.  Przyczepiłam je do obu stron przedramion i jedno z ich sprawdziłam czy działa.
- Interesujący sprzęt - odparł Theo opierając się o szafę i zakładając ręce na tors.
- I bardzo morderczy - uśmiechnęłam się zadziornie chowając ostrze w przedramię.
Przypięłam również pas nad biodrami, przy którym było noże do rzucania i dwie ampułki samoregeneracji.
Na to ubrałam bluzę chłopaka, która idealnie pasowała do reszty. Sprawdziłam jeszcze raz ostrza i chwyciłam za katanę przypinając ją do pasa.
- Gotowy ? - spytałam wiążąc włosy w luźny kucyk.

Theo ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.