04 września 2017

Od Mii CD Theo

Chcąc, nie chcąc, znów zaczęła się mała kłótnia pomiędzy mną, a Theo. Na początku bardziej wyglądało to na niewinne droczenie, które zawsze mi pasowało. Lubiłam wkurzać ludzi, najbardziej tych, których lubię najbardziej.
Nagle gdy Theo objął delikatnie ma twarz chcąc uczynić jeden ruch, zawahałam się i to bardzo.. gdyż przypomniałam sobie o Levinn'ie. Myślałam o nim dość dużo czasu, nawet często się spotykaliśmy. Nie chcę wyjść na puszczalską.. nie jestem taka i nie zamierzam być. Odwróciłam wzrok wraz z głową, a chłopak opuścił mój pojazd przybierając niewidzialność. Nerwowo zacisnęłam kierownicę, wiedząc, że znów pokłóciłam się z Theo. Głęboko westchnęłam i również wysiadłam z auta ubierając maskę na twarz by widzieć mojego towarzysza. Minęłam pojazd podchodząc nieco bliżej niego.
- Theo.. - zaczęłam dość spokojnie
- Nic do mnie nie mów - syknął przerywając mi - Idź do swojego - dodał zdenerwowany. Poznałam to po przyspieszonym oddechu.
- Ale.. - znów zaczęłam, lecz i to zostało mi przerwane.
- Nie rozumiesz ? - wstał rozkładając ręce na bok - Mam mówić po rusku ? - dopytał dociekając mi jeszcze bardziej.
- To Ty nie rozumiesz - warknęłam puszczając wodze, dosłownie - Całe jebane życie wychowywałam się bez przyjaźni, miłości i jakiejkolwiek pomocy.. A gdy już wspomnę o kimś, to zawsze robisz mi o to wojnę ! - niemalże krzyknęłam - Chcę po prostu poznać każde z uczuć, a każde zauroczenie i tak przeminie - dodałam na końcu łamiąc głosem, gdyż po policzku spływała samotna łza. On tego nie widział, gdyż miałam maskę.
Odwróciłam się i skierowałam do auta. Wsiadłam za kierownicę, odpaliłam pojazd i ruszyłam widząc, że Theo nie zamierza nawet wsiąść do beemki. Zdjęłam maskę i dałam ją na siedzenie pasażera. Ponownie zacisnęłam kierownicę chcąc ją niemalże wyrwać.
W radiu leciała jakaś piosenka. Nie zwracałam pierw uwagi na nią, lecz po chwili wsłuchałam się w nią.

Nigdy nie miałam tendencji do dołowania się tego typu piosenkami, ale za dużo mi ona przypomniałam. Słyszałam ją już wiele razy i zawsze dobijała tak samo.
Uśmiechnęłam się na koniec piosenki, lecz nie był to szczery uśmiech.. A taki niekontrolowany. Na liczniku miałam nagle ze dwieście, a niedawno co wyjechałam z leśnej ścieżki. Serce biło co raz to szybciej, a kierownicę co raz bardziej kurczowo trzymałam. Przeczuwałam coś, ale nie wiem co..
Zaczęło padać i to dość mocno. Jakby ktoś wylał wiadro wody z nieba wprost na moją drogę. Uruchomiłam więc wycieraczki, lecz one sam nie dawały rady. Światła automatycznie uruchomiły oświetlanie pobocza co i tak nic nie dawało. Nieco zwolniłam widząc zakręt przede mną..
Nagle na moim pasie znalazł się typowo amerykański tir z wielkim przodem. Musiałam szybko wybrać lądowanie w poboczu lub minięcie go lewym pasem.. Wybrałam opcję drugą gdyż wydawała się być bezpieczniejsza. Niestety podczas wykonywania manewru, podmuch tira pchnął auto w bok i zaczęło się ślizgać, a ja straciłam nad nim kontrolę. Pojazd robił typowe 360 stopni na całej drodze, ja nie dawałam rady cokolwiek zrobić.. Za duża prędkość.. I to bardzo. Nagle auto jakby zawisło, lecz nagłe uderzenie w ziemie uświadomiło mnie, że zahaczyłam o pobocze i wleciałam w pole robiąc kilka koziołków. Zatrzymałam się dopiero na jakimś drzewie wbijając się w nie tylną częścią dachu (auto leży na prawym boku). Dobrze, że miałam zapięte pasy.. Dobrze, że z szyb zrobiły się pajączki, a nie pękły raniąc mnie w twarz.. Dobrze, że auto ma wzmocnioną konstrukcję, bo już dawno byłabym puszką. Lecz co z tego, jak zaczęłam tracić przytomność, a w powietrzu unosił się zapach świeżej krwi. Czujnik w pojeździe uruchomił głośny alarm i zapaliły się światła awaryjne. Ja mimo walki, opadłam z sił wisząc w fotelu w zapiętym pasie.. Nastała ciemnia.

Theo ? Drama, drama, drama ! ♥ xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.