02 września 2017

Od Owen'a CD Crystal

Gdy dojechaliśmy na miejsce, udało nam się pokonać góry dzięki niewielkiej szczelinie prowadząca pod sam budynek. Auto schowaliśmy w krzakach, które jeszcze się obniżyło na nivo jakby miało lęk wysokości. Sprawdziliśmy swoje uzbrojenie i stanęliśmy w bezpiecznym miejscu widząc zaledwie część placówki.
- Musimy wejść na jakieś wzniesienie - powiedziałem cicho rozglądając się - Tam - dodałem wskazując na niewielką górkę, a na jej szczycie znajdowały się gęste rośliny.
Dziewczyna przytaknęła i niskim chodem skierowaliśmy się w wyznaczone miejsce. Szybko wyczułem obecność osób trzecich. Zapach, oddech i bicie serca.. Dość spora ilość. Chyba udało nam się w końcu odnaleźć główną bazę pseudo ochrony.
Z górki widzieliśmy o wiele więcej niż przedtem i dało się dostrzec główny plac, prawdopodobnie zebrań. Zebrało się tam ogrom ludzi w tych samych ciuchach co ochrona.
- Dasz radę coś usłyszeć ? - spytała Crystal nie odrywając wzroku od zbiorowiska.
- Postaram się - mruknąłem skupiając się na wysłuchaniu czegokolwiek w oddali. Poczułem również zmianę tęczówki oka co wskazywało, że kolor ich jest bordowy. Standard.
- Jesteśmy co raz bliżej zlikwidowania dziwadeł z akademii, a sam dyrektor idzie nam na rękę podstawiając nam uczniów, chodź nie jest tego świadom. - wyjaśnił dowódca i cicho się zaśmiał - Ale szczególnie potrzebujemy jasnowłosej kobiety Crystal Kelly, która jest pół smokiem oraz Owen'a Sharkey'a, który jest.. jest czymś nieznanym, lecz tak samo silnym jak dziewczyna. - dodał nieco głośniej pokazując coś na tablicy - Chodź każdy uczeń jest coś wart, ta dwójka jest ceniona najwięcej i łatwo nam będzie ich przeprowadzić na naszą stronę - zaśmiał się szatańsko, a reszta zaczęła bić brawa.
- Ku*wa.. - szepnąłem bezradnie - Chcą nas i do tego żebyśmy dla nich walczyli - dodałem odwracając wzrok na dziewczynę.
Usiadłem do tyłu kładąc przedramiona na kolana. Schyliłem nieco głowę w dół i zamyśliłem się dość mocno. Dziewczyna coś do mnie mówiła, lecz jej słowa odbijały się ode mnie jak piłka od ściany. Ocknęło mnie dopiero mocne pchnięcie na bok i podniosłem wzrok na moją towarzyszkę.
- Mówiłam coś do Ciebie - mruknęła z nutką pretensu
- Wybacz - westchnąłem wracając wzrokiem na budynek - Trzeba obmyślić jakiś plan - dodałem spokojnie.
- Najlepiej wejść, zabić, wziąć dowody i wyjść - odparła dziewczyna i spojrzeliśmy po sobie.
- Gdybym potrafił kontrolować swoją agresję to bez problemu - mruknąłem - Prócz zmysłów i regeneracji nie wiem nic nowego o sobie.
- Umiesz warczeć - oznajmiła młoda cicho się śmiejąc. Spojrzałem na nią niczym proszący o coś kot i cicho mruknąłem, przez co oby dwoje wybuchliśmy opanowanym śmiechem.
- Dobra, bez żartów. Trzeba coś z tym zrobić - powiedziałem cały czas myśląc.
- Może jakieś podziemne wejście? - zaproponowała jasnowłosa
No tak. W tej jednostce było podziemne wejście gdzieś w okolicy ściany górskiej.. w naszej okolicy. Spojrzałem na dziewczynę, a ona na mnie i odwróciłem wzrok na podłoże pod naszymi nogami. Rękoma.. w sumie pazurami; odkryłem małą warstwę ziemi i zahaczyłem o coś metalowego. Był to właz. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że był zespawany do futryny podłoża. Szybko jednak przypomniałem sobie o sile jaką posiadałem. Chwyciłem za niewielki okrąg i zacząłem go wyrywać. Spaw szybko puścił, a mnie przygniótł niemalże pół tonowy właz. Zepchnąłem to coś z siebie i spojrzałem w dziurę, którym było podziemne przejście.
- Dość głęboko, a nie ma drabiny - oznajmiła jasnowłosa - A skrzydła się nie zmieszczą - dodała zastanawiając się.
- Ale mam pomysł - powiedziałem chwytając dziewczynę "na żonę" i zeskoczyłem na dół.
Przy upadku połamała mi się kostka, lecz szybko się zregenerowała.. nawet bardzo szybko. W sumie dobrze. Postawiłem dziewczynę na ziemie, ale zapomnieliśmy jednej rzeczy.. Latarki.
- Widzisz coś ? - spytała Crystal trzymając mnie za ramie.
- Coś tak - odparłem cicho kierując się do jedynych drzwi pomieszczenia.
Otworzyłem je i znaleźliśmy się już w oświetlonym korytarzu, który mimo tego, nie był użytkowany. Nagle zza winkla wyszedł jakiś gościu dość dobrze uzbrojony. Że był bliżej mnie, zaatakowałem go, lecz nie da mu się skręcić karku czy kopnąć, gdyż miał porządny pancerz. Cicho warknąłem budząc w sobie tą drugą stronę. Długie i czarne pazury przebiły jedyny słaby pancerz na szyi, i spowodowały przekłucie żył co doprowadziło do wykrwawienia i śmierci. Odetchnąłem wracając do siebie i chowając narzędzie zbrodni oczyściłem dłonie z krwi.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i rozejrzała się nieco patrząc przez jednostronne szkło. My widzieliśmy plac zebrań, lecz oni nie widzieli nas. Pamiętam to miejsce mimo iż byłem tutaj ze dwa razy w życiu.
- Byłeś tu już kiedyś ? - spytała nie odrywając wzroku od ludzi na zewnątrz, jakby widziała, że o tym myślę.
- Z kilka razy, lecz wtedy był to pustostan - odpowiedziałem zgodnie z prawdą - Nie spodziewałem się, że ktoś tu założy jakąś bazę - dodałem wzdychając.
- Czyli wiesz jak iść ? - zapytała z nadzieją i spojrzała na mnie
- Mniej więcej - odparłem wybierając jeden z dwóch kierunków - Chyba tędy - wskazałem na drzwi po prawej stronie.
Niepewnie ruszyliśmy w owym kierunku, a gdy otworzyliśmy drzwi.. wpadliśmy w totalne zbiorowisko ochrony. Zamknąłem szybko drzwi i razem ruszyliśmy w miejsce poprzedniego pobytu, czyli ciemnie. W ostatniej chwili schowałem się za ścianą i pociągnąłem Crystal do siebie trzymając ją przy swoim ciele. Nasłuchiwałem tylko kroków i jakiś rozmów, lecz wszystko jakby szumiało. Coś jakby blokowało. Do środka ktoś wrzucił jakby granat dymny, lecz owy dym nie był biały, a jakby przezroczysty. Mimo odwrócenia głowy na bok, poczułem ten zapach i podrażniło mi to drogi oddechowe.. Lecz dziewczyny to nawet nie ruszyło. Puściłem ja i oparłem się o szafkę obok.. która po części się rozwaliła powodując ogromny hałas. Szybko nas znaleźli, a ja osunąłem się na ziemie... Byłem jakby otumaniony. Do środka weszło kilku typa, lecz jasnowłosa się broniła.. na marne. Obezwładnili ją czymś innymi i upadła tuż obok mnie.
- Co na niego zadziałało ?! - spytał podekscytowany mężczyzna
- Eee.. Wilcze Ziele - odpowiedział cicho.
- Ku*wa ! Wilkołak ?! - wybuchł śmiechem zadowolenia, lecz zapomniał, że gaz już dawno opuścił pomieszczenie.
Gniew.. Szał.. Złość.. Chęć mordu.. Przez gaz wszystko się skumulowało. Nastąpiła szybka szarża na ochroniarzy, lecz większa część zdołała uciec i zamknął właz przede mną zostawiając w środku Crystal.
Donośnie warknąłem robią głębokie sznyty w drzwiach i ścianie. Każdemu oddechowi towarzyszył pomruk, lecz szybko się uspokoiłem. Opadłem na ziemie opierając się o ścianę.. samoregeneracja stwierdziła poważne obrażenia i pozbawiła mnie przytomności...

Crystal ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.