26 września 2017

Od Owen'a CD Crystal

Po akcji terrorystycznej nawet nie szedłem spać, a napiłem się mocnej kawy i zjadłem syty posiłek. Siedząc przy blacie opierając się łokciami, przewijałem kanały w telewizorze i szukał czegokolwiek na co można zawiesić oko. Mimo skupienia się na innej czynności, non stop miałem obraz oddalającej się Crystal na koniu. Dobijało mnie to pomimo dwóch nieudanych związków, w których to ja byłem ten "najgorszy".
Całą nudę przerwało mi czyjeś pukanie do drzwi. Westchnąłem i niechętnie wstałem kierując w stronę dźwięku. Gdy je otworzyłem, nikogo nie widziałem.. Lecz moje auto było popisane białym sprayem. Zacząłem nasłuchiwać cokolwiek, lecz prócz szumu lasu, nie był słychać nic. Zamknąłem za sobą drzwi i podszedłem do auta by sprawdzić, czy czegoś jeszcze nie uszkodzili.. Pewnie młodzież się nudzi. Westchnąłem zirytowany i schodami wszedłem na górę, lecz gdy chciałem otworzyć drzwi główne, te były zamknięte. Niemożliwe by się zatrzasnęły, więc skierowałem się do bramy garażowej, lecz ta tez nawet nie drgnęła. Użyłem aplikacji w telefonie, która miała za zadanie opuścić rolety antywłamaniowe.. Ale nawet nie myślały o tym, by zejść na dół. Gdy tylko otworzyłem drzwi pojazdu, nastał wybuch.. Wielki wybuch bomby, który odrzucił mnie po za ogrodzenie, oczywiście hacząc o haki ozdobne. Gniew zmieszał się ze smutkiem oraz bóle, który nie ustawał tak szybko. Odwróciłem wzrok z ziemi na dom, a raczej to co po nim zostało.. Wszystko zniszczone. Uderzyłem z pięści w ziemie opuszczając spojrzenie, a zaraz poczułem ponowną przemianę w wilka. Pomimo iż walczyłem z tym, nie dawałem rady nad tym zapanować. Szybko dostrzegłem służby pomocy, więc nie zastanawiając się dłużej, ruszyłem w las by się ukryć.
   Miałem nadzieje, że przynajmniej jeden dzień będę pod ludzką postacią, lecz najwidoczniej mój dar wie lepiej co będzie robić danego dnia.
Wilczym krokiem błądziłem między drzewami i próbowałem jakoś wrócić w swój wygląd, lecz tylko marnowałem energię skupiając się na tym. Nie zauważyłem nawet kiedy natrafiłem na znany mi dom, a konkretnie wilczych znajomych. Byli w środku, gdyż czułem ich zapach jak i słyszałem rozmowy. Nim zdążyłem wejść na pierwsze dwa drewniane schodki, wyszedł jeden z braci, a do tego ten najstarszy. Dziwne na mnie spojrzał, lecz o dziwo rozpoznał mimo iż ostatnio widział mnie pod postacią wilkołaka.
- Skoro zamieniłeś się w wilka, to i w człowieka też umiesz - oznajmił z entuzjazmem
Przekręciłem tylko oczami i westchnąłem siadając na ziemi. Spojrzałem na niego znacznie i chyba załapał, gdyż jego mina znacznie spoważniała i przemienił się w tego samego osobnika.
~ Nie jest to łatwe - oznajmiłem nieco odwracając wzrok
~ Rozumiem brak kontroli
~ Brak kontroli !? - warknąłem patrząc na niego ~ Crystal mnie porzuciła, nie wychodzi mi w pracy i do tego ktoś wysadził mój dom.. Już nic nie kontroluję - westchnąłem patrząc przed siebie
~ Zostaniesz u nas pod obserwacją. Dobra ? - zaproponował z dziwnym spokojem, lecz nie miałem innego wyboru jak przenocować u nich.
Moja wizyta ich nie zdziwiła, jakby się spodziewali że kiedyś do nich przyjdę z wilczą sprawą.
   Rano obudziły mnie rozmowy braci, lecz nie chciałem im przerywać.. Czasem dobrze jest podsłuchać, a może coś ciekawego opowiedzą.
- Dziwne uczucie przebywać w obecności Alfy - powiedział jeden z trójki
- Muszę Ci przyznać rację, ale jaki z niego Alfa jak nawet stada nie ma - zironizował drugi
- Ten typ stada nie potrzebuje i ciszej, bo usłyszy - skarcił ich najstarszy
Cicho westchnąłem otwierając bordowe ślepia, które czasem mieniły się na czerwień. Czułem to po sobie lub widziałem w odbiciu. Podniosłem się z drewnianej podłogi i nieco rozciągnąłem stawy co dało się usłyszeć. Od razu chcieli podać mi jakieś jedzenie, lecz tylko odwróciłem łeb na bok.
~ Nie mam czasu na jedzenie. Macie coś na temat przemiany ? - spytałem odwracając na nich wzrok.
- Z tego co wczoraj mi przekazałeś, Crystal Cię porzuciła, a "Gdy wilcza miłość odejdzie od samca, na tego pada klątwa wiecznego wilka " - zacytował jakiś tekst z książki.
Prychnąłem nieznacznie i odwróciłem wzrok na bok. Nagle moje uczy uniosły się niczym radary, a oczy aż zabłysnęły. Krew.. Krzyki.. Czyjś strach i panika. Wybiegłem z domku niemalże taranując drzwi, a każdy krok zostawiał ślady w ziemi. Im bliżej byłem, tym agresja mnie przerastała.. A gdy tylko wyczułem znany mi zapach, wpadłem w jakąś furie. Minąłem kilka drzew i od razu napotkałem kilka wilków atakujących.. Crystal. Jednego wilka powaliłem na ziemie łamiąc żebra pod swoim ciężarem, drugiego zagryzłem kark powodując ciężką śmierć, zaś trzeci wpadł na drzewa i sam się zabił łamiąc sobie kręgosłup. Szybko podbiegłem do dziewczyny, która nie wyglądała najlepiej.. Położyłem swoją dużą łapę na jej brzuchu i przekazywałem regenerację. Czując, że i ja słabnę, przestałem, gdyż nie potrzeba tutaj dwóch ofiar. Poważniejsze rany dziewczyny się zamknęły, lecz smocze elementy nie zniknęły ani się nie zaleczyły. Szybko jednak jasnowłosa odzyskała chodź połowę przytomności, a gdy mnie zobaczyła, rękoma cofnęła się nieco dalej nie odrywając ode mnie wzroku. Również cofnąłem się ze dwa kroku, by dać czas na skojarzenie. Nie zajęło jej to dużo czasu, zawsze była zdolna i spostrzegawcza. Chciała się podnieść, lecz jej syknięcie uświadomiło mnie, że nie jest w nią w porządku. Podszedłem do niej i położyłem się na brzuchu dając jej możliwość zasiąść na moich plecach. Nieco się wahała, lecz nie miała innego wyboru. Gdy tylko trzymała się mojej sierści, spokojnie, lecz szybko ruszyłem przez las do domu wilczych znajomych.
   W kilka minut znalazłem się na miejscu i od razu wzięli ode mnie dziewczynę. Sami zaczęli ją uzdrawiać, przez co młoda straciła przytomność. Chyba nawet o to im chodziło gdyż zastawili jej skrzydło.
Położyli na łóżku i podali jakieś zioła, a ja mogłem teraz tylko czekać..
- Czemu on się nie przemienił ?! - usłyszałem głos jednego z braci
- Nie wiem, ku*wa ! - syknął najstarszy - Na sam jej dotyk powinien się zmienić - dodał.
- Przecież jak on się nie zmieni.. Zostanie na zawsze ! - warknął młody
Zdenerwowało mnie to, lecz szybko coś mi się przypomniało. Nawet najmniejszy element daru powoduje bycie nie sobą..
~ Musi być człowiekiem, a nie pół smokiem - westchnąłem odwracając na nich wzrok.
Cała trójka spojrzała po sobie z małym niedowierzaniem i odetchnęli z lekką ulgą, gdyż chyba zapomnieli o tym albo nie wieli.
Jako że łóżko dziewczyny było niemalże samym materacem, położyłem się obok nie na ziemi tak, że miała mnie na wyciągnięcie ręki. Odwróciłem pysk w jej stronę i czuwałem drzemiąc..

Crystal ? B)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.