03 września 2017

Od Owen'a CD Crystal

[ początek procesu samoregenerującego ]
Po upadku zapadła ciemność, która również pozbawiła mnie wszelkiej świadomości. Nie wiedziałem co się dzieje dookoła, kim są obce wilki, które podeszły raz z moim towarzyszem. A jeśli coś im zrobią ? Musiałem jak najszybciej się wybudzić...
Obudził mnie zimny powiew powietrze, który niemalże mroził moje włosy. Stopniowo otwierałem oczy, gdyż nieprzyjemny blask zaczął mnie oślepiać. Gdy już normalnie widziałem, ujrzałem dużą, jasną przestrzeń, jakby pokój bez końca. Miałem na sobie normalne ubrania, a na szyi legitymację policyjną. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że przed chwilą byłem całkiem gdzie indziej. Wstałem na równe nogi i rozglądnąłem się w poszukiwaniu czegokolwiek, lecz prócz bieli, nie widziałem nic. Postawiłam kilka kroków przed siebie i nagle pojawiła się jakby szara ścieżka. Znając życie gdzieś prowadzi, więc pójdę jej śladem.. 
- Owen.. - odruchowo odwróciłem się w stronę głosu. - Owen.. - w drugą stronę nic nie widząc. 
Zignorowałem to do maksymalnego stopnia i szedłem dalej tą samą ścieżką.
- Mówię do Ciebie ! - krzyknęła nagle kobieta pojawiając się przede mną. Był to nikt inny, jak przybrana matka. 
Zrobiłem dwa kroki w tył i nie zwracając na nią uwagi, poszedłem dalej. Jej głos był co raz bardziej cichszy to mi pasowało. Nigdy jej nie lubiłem i zostało mi to do dzisiaj. Nawet nie pamiętam gdzie jest pochowana.. O ile tak się stało. 
- Zawsze byłeś ciamajdą, Owen ! - ponownie krzyknęła otaczając mnie swoją iluzją - Byłeś beznadziejny we wszystkim ! 
- Zabiłaś mojego ojca - syknąłem chcąc coś jej zrobić, lecz to tylko iluzja.
- Bo był takim samym niedorajdą jak Ty ! - zaśmiała się szatańsko, a jej śmiech niemalże roznosił mi bębenki uszne. 
Zakryłem uszy i przebiłem się przez nią pojawiając się całkiem gdzie indziej. 
- Owen, musisz szanować swoją nową mamę - oznajmił ojciec
- Ale ona jest głupia i ciągle mi dokucza - powiedział Owen w młodym wieku - Zobaczysz, będziesz tego żałować.. - dodał i wyszedł z domu.
- Nie potrafił Cię nawet wychować !  - ponownie krzyknęła kobieta znów się pojawiając 
- Zamknij się ! - krzyknąłem już nieco wkurzony 
- Jesteś dziwadłem ! Potworem ! Bestią ! - wykrzyknęła mi to prosto w twarz, a gdy chciałem coś jej zrobić... obudziłem się.Otworzyłem wilcze ślepia widząc dwa całkiem obce wilki. Nieco dalej leżał Infernum, który spokojnie leżał obserwując tereny. Zaś ja.. wpadłem w jakiś szał. Warknąłem dość donośnie i podniosłem się atakując od razu dwa basiory. Wydały z siebie ciche piski, lecz nie dawały za wygraną. Zaraz przybiegł trzeci powalając mnie na ziemie. Byłem nieco większy od nich co wiązało się z tym, że i silniejszy. Po regeneracji miałem znacznie dużo energii, a większości nie kontrolowałem tego, co robię.
Ustawili się koło siebie, a ja wstałem na równe łapy ponownie wydając z siebie warkot. Machnąłem kilka razy "rękoma" delikatnie raniąc jednego z nich. To musiało ich raczej wkurzyć, przez co rzucili się na mnie i zaczęła się niezła walka. Piski i warczenia roznosiły się na odległość kilku metrów, lecz mam nadzieje, że nikt nie wybrał się na grzyby o tej godzinie. W końcu był poranek.. chyba.
Z całej siły uderzyłem jednego z nich, przez co wpadł na drzewo.. A obok niego stała Crystal. Mój wzrok zawiesił się na niej, przez co pozostałe wilki powaliły mnie na ziemie i trochę poraniły.Leżałem słaby już jako wilkołak.. Nie miałem siły wstać czy ruszyć łbem. Nawet oddech zwolnił pomimo dużego wysiłku fizycznego.
- Podali mu coś ? - spytał nieco zdyszany mężczyzna, który przed chwilą był wilkiem.
- Nie wiem. Rozdzielili nas - oznajmiła dziewczyna stojąc niedaleko.
- Skoro jej podali to jemu pewnie też - powiedział drugi facet łapiąc mnie za pysk i patrząc w oczy - Jaki ma kolor oczu podczas przemiany ? - spytał puszczając i podnosząc się.
- Nie miałam okazji zbyt często patrzeć jak zmieniały mu się oczy.. Ale chyba bordowe - wyjaśniła z lekkim zawahaniem. Ufała im.
- Że jakie..?! - dopytał ten sam mężczyzna co mnie trzymał - No to macie prawdziwego wilkołaka.. - dodał z cichym śmiechem. - Od urodzenia musi posiadać w sobie coś z wilka. Znacznie szybciej uczy się swojego daru i panuje nad sobą w czasie pełni. - wyjaśnił dość spokojnie.
Ja zaś czułem, że wracam do siebie, przez co dwójka mężczyzn podeszła do mnie.. Trzeci dochodził do siebie po spotkaniu się z drzewem. Nagły przyrost bólu spowodował zaciśnięcie się zębów oraz pięści.. Widząc co faceci, zwrócili się o coś do trzeciego, który zabrał Crystal gdzieś dalej.. Może i dobrze. Nie chcę by patrzyła, jak nie daje rady z bólem. Jeden plus był taki, że miałem na sobie spodnie te same, które założyłem przed wyjazdem.. Tylko brakowało koszulki.
Ból rozniósł się na całe ciało, przez co krzyknąłem dość głośno zwijając się na ziemi. Nie mogłem tego zregenerować ani powstrzymać.. nic.
- Musieli mu podać wilcze ziele - powiedział jeden z dwójki
- Nawet nie myśl o tym.. To go tutaj zabije ! - zaprotestował drugi przytrzymując mnie przy ziemi - Musimy go pozbawić przytomności - dodał.
Gdy tylko nastała chwila ciszy, przestałem odczuwać cokolwiek. Zapadła ponowna ciemność..
~ * ~ ~ * ~ ~ * ~
Szybko otworzyłem oczy przez co światło nieco mnie oślepiło. Odruchowo chciałem podnieść dłoń, by zakryć oczy, lecz coś mnie blokowało. Gdy tylko wzrok się przyzwyczaił, rozglądnąłem się mając nadzieje, że jestem w domu.. Lecz gdzie tam. Byłem w drewnianej chatce przypięty na ręce i nogi do łóżka, przykryty jasnym kocem. W lewej ręce maiłem jakby rurkę, która doprowadzała jakiś płyn do mojego organizmu. W środku nikogo nie było, lecz słyszałem bicie serca czterech osób, w tym Crystal. Musieli siedzieć na dworze. Cicho westchnąłem i chciałem się jakoś wyrwać.. Lecz gdy tylko pociągnąłem rękoma ku górze, coś spadło powodując hałas.
- Ku*wa.. - syknąłem pod nosem słysząc, jak ktoś idzie w stronę drzwi.
- Obudziła się nasza psinka - powiedział mężczyzna będąc już za progiem drzwi
- Jeszcze raz tak powiesz.. - mruknąłem zawieszając na nim wzrok
- Odgryziesz mi łeb ? - zironizował cicho - Tak się odwdzięczasz swoim braciom za ratunek ? - spytał podchodząc jeszcze bliżej
- Zły nawyk z pracy - mruknąłem kładąc głowę na poduszkę - Jestem z policji - dodałem dla wyjaśnienia
- To zmienia postać rzeczy - powiedział znacznie milej - Rozumiem też Twój atak na nas. Wpadłeś w szał przez nadmierną regenerację. - dodał na co tylko przytaknąłem. - Czujesz się na siłach, by wstać ? - zapytał
- Tak - odpowiedziałem pewnie.
Mężczyzna odpiął mnie od łóżka i wyjął igłę z ręki. Spojrzałem przez okno widząc gęsty las dookoła. Nic dziwnego.. Wyszedłem za nim z domku na taras, gdzie tamci zorganizowali grilla. Gdy tylko zobaczyłem Crystal, uśmiechnąłem się pod nosem.
- Twój towarzysz się obudził - powiedział facet wskazując na mnie.
Dziewczyna wstała z krzesła i podeszła do mnie.. W sumie to rzuciła się na mnie zawieszając się na szyi. Podniosłem ją do góry i mocno objąłem przytulając do swojego ( nagiego ( ͡° ͜ʖ ͡°)) torsu.
- Cieszę się, że nic Ci się nie stało - powiedziałem puszczając ją na ziemie, a zaraz z moich rękach pojawił się Infernum.. który powalił mnie na miękką trawę.
Reszta oczywiście wybuchła śmiechem, ale takim miłym. Jakby też się cieszyli z tego, co się stało.
Gdy samiec zszedł ze mnie, wstałem otrzepując spodnie od trawy. Wróciłem do zbiorowiska i zaprosili mnie do swojego grona na obiadokolację..

Crystal ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.