01 września 2017

Od Owen'a CD Patrishii

Gdy Eleven poszła zaprowadzić waderę do auta, ja chwilę rozmawiałem z Jack'em.
- Było bez problemu ? - spytałem zakładając ręce na tors.
Mężczyzna podniósł rękaw białego jakby fartucha i ujawniła mocą wszelkie rany zrobione przez wilczyce. Gdyby był on normalnym człowiekiem, nie miałby ręki bo byłaby cała pogruchotana i wyrwana ze stawu. Jednakże Jack ma bardzo szybką samoregeneracje i do tego trudno go zranić. Przy okazji może ukazać wszelkie uszczerbki zdrowia tak jak wyżej.
Cicho się zaśmiałem pod nosem i skierowałem dłoń do kieszeni po portfel.
- Hey. Wiem, że Cię stać na wszystko - zaczął Jack unosząc nieco ręce ku górze - Ale za to nie chcę ani grosza - dodał ze spokojnym uśmiechem.
- Wiszę Ci już kilka tysięcy - zaśmiałem się - Zrobię Ci przelew i nawet się nie skapniesz - dodałem drażniąc kumpla.
- Zaproś na piwo. Też będzie dobrze - oznajmił klepiąc mnie po ramieniu - Muszę zając się młodą lwicą. Na razie - dodał spokojnie i poszedł na zaplecze.
Opuściłem klinikę znajomego kierując się do auta Eleven. Dziewczyna siedziała już za kierownicą i dało się usłyszeć, jak nuci jakąś piosenkę. Nawet dobrze jej szło, lecz oczywiście przerwałem jej "śpiew" wsiadając do auta. Odpaliła auto i ruszyła w stronę akademii.
- Mocno go pogryzła ? - spytała dziewczyna spokojnie przemierzając drogę.
- Praktycznie nie, widziałaś. Lecz tak teoretycznie nie miałby ręki - wyjaśniłem opierając się ręką o otwartą szybę.
Gdy dziewczyna to usłyszała, nieco ruszyła kierownicą na boki i spojrzała na mnie z lekkim niedowierzaniem.
- Jak to nie miałby ? - zapytała akcentując ostatnie dwa słowa.
- Jack potrafi sam się regenerować w trybie natychmiastowym - powiedziałem nieco wzdychając - Myślałaś, że zadawałabym się z "normalnymi" ludźmi wiedząc, że w każdej chwili mogę zamienić się w coś innego ? - spojrzałem na nią z lekkim uśmiechem.
- Czyli sugerujesz, że my nie jesteśmy "normalni". Okey. Dobra. Rozumiem. - mruknęła nieco zdezorientowana.
- Zależy jak na to patrzysz, moja droga - oznajmiłem luzując napięcie w powietrzu. - Każdy mówi na nas gorzej, serio. - dodałem odwracając wzrok na bok.
Zaraz zjawiliśmy się pod internatem i dość szybko się rozeszliśmy, gdyż byłem wezwany przez dyrektora.
***
Po dość nudnej rozmowie o moim darze, udałem się do sali kinowej, a razem ze mną poszedł Infernum, któremu również się nudziło siedzieć w pokoju. Był już wieczór, więc wziąłem ze sobą ze dwa piwa i coś na przegryzkę. Usiadłem w pufo fotel "topiąc " się w minikulkach okryte materiałem. Włączyłem jakiś pierwszy lepszy film i relaksowałem się tym klimatem.
Po jakiejś godzinie ktoś wszedł do sali, co nie jest niczym dziwny, a raczej normalnym. Dopiero gdy poczułem znany zapach, odwróciłem głowę w stronę stojącej tam osoby. Była to Eleven, która niepewnie na mnie patrzyła.
- Nie krępuj się.. Do sali ma każdy dostęp - powiedziałem wskazując na pufę obok mnie.
Dziewczyna przytaknęła i śmiało usiadła w wyznaczone miejsce.. Lecz zapomniałem, że pufa obok była uszkodzona przez pijanego i zjaranego Levinn'a, a dziewczyna dosłownie zatopiła się w tym wystawiając nogi i ręce na górze. Pokręciłem nieco głową i wstałem, złapałem ją za dłonie i podniosłem przez co nieco na mnie wpadła.
- Zaplanowałeś to, prawda ? - spytała nieco ironicznie robiąc krok w tył.
- Nie. Zapomniałem powiedzieć, że ta pufa nieco jest uszkodzona - wyjaśniłem, a Eleven usiadła na tej co ja siedziałem. Spojrzała na mnie wzruszając ramionami. Zaśmiałem się nieco pod nosem i przestawiłem pufy miejscami. Usiadłem w tej dobrej i westchnąłem spokojnie - A co Cię sprowadziło do sali kinowej ? - zapytałem chcąc jakoś zagłuszyć ciszę.

Patrishia ? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.