24 września 2017

Od Sary CD Alexandra

     Parę godzin korepetycji przeszło jakoś szybko. Alexander popełniał małe błędy zresztą tak jak ja. Uczyłam się języka francuskiego w podstawówce, lecz potem z tym skończyłam, a tutaj w Akademii do tego powróciłam. W mojej sportowej klasie język francuski był obowiązkowy więc muszę przyznać, że te korepetycje również mi wiele przypomniały. Teraz gdy Alexander uznał, że już wystarczy złożyłam jego książki w mały stos i przekazałam mu je. Przetarłam czoło zmęczona już całym dniem i spojrzałam na chłopaka.
- Też lubię fotografię. - odezwał się.
- Ja się tym nie chwalę. - wzruszyłam ramionami niestety powracając do tematu. - Wiem, że to nie jest nic dziwnego ani nic czego trzeba się wstydzić. W końcu kto by się domyślał, że dziewczyna trenująca boks ma jeszcze takie hobby. - dodałam z sarkastycznym śmiechem.
- Też się wstydzę moich niektórych zainteresowań. - odparł w zrozumieniu.
- Jedziemy na tym samym wózku. - zaśmiałam się odwracając wzrok.
Alexander również się uśmiechnął i schował swoje książki do plecaka.
- Dzięki na korepetycje. - podniósł się zarzucając plecak na plecy.
- Nie ma sprawy. - też wstałam i podrapałam się za głową. - Możemy to kiedyś powtórzyć.
Pokiwał głową i ruszył w stronę drzwi. Wyszedł na korytarz po czym zniknął za ścianą kończąc spotkanie szybkim ,,Do zobaczenia''. Odpowiedziałam i zamknęłam za nim drzwi. Nie sądziłam, że mogę się dobrze bawić nawet podczas odrabiania lekcji. Teraz już miałam czas na prysznic i dłuuugi sen.
     Wraz z Patrishią zbudziłyśmy się po 8 gdyż zaczynałyśmy WFem o 9. W trakcie gdy moja współlokatorka zajęła łazienkę jako pierwsza ja przygotowałam ubranie na trening i do szkoły. Gdy łazienka się zwolniła zarzuciłam ręcznik na ramię i zniknęłam za drzwiami. Pobudzający, zimny prysznic postawił mnie na nogi. Po osuszeniu mojego ciała ręcznikiem mogłam przebrać się od razu w ubrania na WF. Pat postąpiła tak samo. Wyszłam z łazienki i spakowałam do sporej torby wodę, ochraniacze, rękawice bokserskie i ubrania na zmianę. W przeciągu kilku minut wyszykowałyśmy się i poszłyśmy na siłownię na zbiórkę. Na miejscu byli już wszyscy uczniowie z naszej klasy, a przecież wcale się nie spóźniłyśmy... Posłusznie stanęłyśmy w szeregu by Pani Mazza mogła nas przeliczyć. Po zbiórce wyznaczyła nam zajęcia i rozproszyliśmy się po sali. Ja oczywiście udałam się na ring. Nauczycielka dobrała mi jakąś dziewczynę do walki. Zdejmując T-shirt pozostałam w samym topie i krótkich spodenkach. Porządnie zapięłam rękawice bokserskie i ustawiłam się w jednym rogu ringu. Moja przeciwniczka również była gotowa i na dźwięk gwizdka zbliżyłyśmy się zaczynając walkę. Zadałam kilka pewnych, lecz nie niebezpiecznych ciosów tym samym powalając dziewczynę. Pomogłam jej wstać i podeszłyśmy do kolejnej rundy. Miałam więcej wygranych tylko o jedną gdyż muszę przyznać, że poziom był wyrównany. Gdy nastąpił remis miała się odbyć końcowa i rozstrzygająca walka. Reszta uczniów zebrała się przy ringu by obserwować kolejną końcową walkę. Ugięłam kolana lekko przeskakując z nogi na nogę i czekając na gwizdek. Przed znakiem ujrzałam, że za szybą oddzielającą korytarz od sali treningowej stoi Alexander. Pomachałam do niego szybko i wróciłam wzrokiem do przeciwniczki. Nie lubiłam się chwalić, ale jak już tam stoi to czemu nie. W końcu nauczycielka dmuchnęła w gwizdek i zaczęła się walka. Zadałam koleżance kilka niegroźnych ciosów. Tak długo wymieniałyśmy się ciosami, że myślałam że nie wygram. Moje sfrustrowanie pozwoliło mi zadać ostatni cios i dziewczyna leżała na plecach. W tym samym momencie dało się usłyszeć grzmot pioruna obijającego się o dach. Wiedziałam, że nad tym nie zapanuję.
- Naprawdę Sarah? - westchnęła nauczycielka. - Kolejna dziura do łatania.
- Przepraszam. - westchnęłam zmieszana i przeskakując nad linami zeskoczyłam na ziemię.

Alexander?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.