02 września 2017

Od Theo CD Mii

     Wybudziłem się z tego koszmaru i zastałem obok siebie Mię ubraną w moją czarną bluzę. Na ten widok po prostu musiałem się uśmiechnąć. Podniosłem się do siadu i jeszcze raz przejrzałem dziewczynę wzrokiem. Dziewczyna w końcu pokiwała głową jakby wypadając z transu.
- Ogólnie to.. pożyczyłam bluzę od Ciebie. - odparła.
- Zauważyłem. - na mojej twarzy znów zawitał uśmiech niczym u wesołego dzieciaka. - Dobrze w niej wyglądasz. - przyznałem unosząc jedną brew.
Mia uśmiechnęła się i zwróciła wzrok w stronę otwartego okna, na które też zwróciłem uwagę. Nie będę komentował tej sytuacji bo brunetce do twarzy z moją bluzą i nie obraziłbym się gdyby mi jej nie oddała. Po chwili wstała i podała mi szklankę wody, którą z przyjemnością wypiłem. Zimny, pot który oblał moje ciało podczas snu nadal spływał mi po czole więc przetarłem je ręką. Odstawiłem szklankę na szafkę i spojrzałem na dziewczynę.
- Jakiś plan ? - spytała. - Bo póki snów z przeszłości, to nie mamy żadnych informacji.
- Jak dla mnie plany się skończyły... - westchnąłem. - Nienawidzę się poddawać, ale co niby jesteśmy w stanie zrobić. - zerknąłem na Mię.
- Chyba jest coś co może nam się udać. - uniosła jedną brew.
     Pomysł Mii był nie głupi, nawet genialny. Przechytrzymy doktorka, który miejmy nadzieję nam trochę pomoże. To w końcu jedyna osoba, z którą mamy problem i wiemy że da się z nią spotkać. Przed wyjściem z pokoju ustaliliśmy co ze sobą zabierzemy. Nie możemy też ubrać się jak na bój bo to mogłoby nas zdemaskować. Jedyne co nam się przyda to broń. Mia stała przy biurku i szykowała dla nas proste bronie.
- Przebiorę się. - oznajmiłem chowając głowę w szafie.
- Ja też powinnam. - zauważyła i spojrzała na moją bluzę spoczywającą na niej.
- Weź ją sobie. - uśmiechnąłem się lekko. - Na tobie lepiej wygląda. - dodałem cicho się śmiejąc.
- Dzięki. - również się zaśmiała i wróciła do nabijania broni.
Ja powróciłem do szafy odnajdując granatową bluzę dresową. Szybkim ruchem zdjąłem przepoconą koszulkę i poszedłem wrzucić ją do kosza na pranie w łazience. Gdy wróciłem wzrok Mii zatrzymał się na mnie. Zamrugała kilka razy po czym włożyłem na siebie granatowy dres szczerząc się głupio. Dziewczyna przewróciła oczami i rzuciła w moją stronę pistolet.
- Idziemy po profesorka. - oznajmiła spokojnie wychodząc z pokoju.
     Gdy byliśmy już na miejscu, a mianowicie na małej polance w środku lasu, zajęliśmy swoje miejsca. Ja skryłem się za gęsto ustawionymi drzewami z bronią w rękach i czekałem na odpowiedni znak. Mia ustawiła się na środku polany i rozejrzała się dookoła chowając broń w kieszeniach bluzy.
- Jak masz zamiar go przywołać? - szepnąłem zza drzew.
- Daj mi chwilę. - odpowiedziała również szeptem i dalej krążyła wzrokiem po lesie.
Spojrzała na mnie ostatni raz i pokiwała głową na znak gotowości. Załadowałem pistolet i czekałem.
- Pomóż mi go zabić. - zamknęła oczy i powiedziała oschłym głosem.
- Kogo chcesz zabić księżniczko? - zapytał ten obleśny głos należący do mężczyzny w płaszczu, który pojawił się znikąd.
- Theo. Wszystkich. - mówiła lekko mrużąc oczy.
- No wreszcie. - uniósł wysoko ręce i niemalże krzyknął. - Jasne że ci pomogę.
Dziewczyna poczęła krążyć dookoła mężczyzny na co on również zmieniał swe położenie. Mia starała się ustawić go tak bym mógł zaatakować. Facet stał już tyłem do mnie, lecz tyle nie wystarczy. Brunetka sunęła powoli w moją stronę przez co doktorek się cofał i był coraz bliżej i na wyciągnięcie ręki. Przybrałem niewidzialność i wysunąłem się zza drzew nie robiąc przy tym hałasu. Gdy byłem wystarczająco blisko uniosłem pistolet i z całej siły uderzyłem nim o głowę mężczyzny, który stracił przytomność i opadł na ziemie pod nogi Mii.
- Więc co teraz? - odetchnąłem z ulgą że dobrze wykonałem zadanie.

Mia? ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.