03 września 2017

Od Theo CD Mii

     Cała walka pomiędzy nami, a sobowtórami profesora bez twarzy była dość trudna i męcząca, lecz udało nam się. Potem to co zrobiło Mia... narobiło nam nie lada kłopotów. Zraniony już mężczyzna wpadł w szał i sprawił nam niezłe piekło, a raczej mojej towarzyszce. Zaczął karać ją poprzez kopniaki i popchnięcia ja zaś byłem uwięziony w niewidzialnym czymś na dodatek bez broni. Czemu to mnie zawsze musi omijać zabawa? Po chwili jednak dziewczyna przeteleportowała się do mnie i podała mi broń. Grotem strzelby udało mi się rozwalić magiczną barierę i wyjść na zewnątrz. Poszukując wzrokiem Mii zorientowałem się że została przebita na wylot jej własną kataną przez naszego wroga. Krzyknąłem głośno i usiłując do niej podbiec wpadłem w niewidzialną ścianę. Cholera znowu?! Waliłem pięściami w niewidzialną szybę i modliłem się żeby Mia dała radę. Mina brunetki była wyjątkowo rozbawiona, jak gdyby opętała ją największa nienawiść niestety nie słyszałem co mówiła. Po chwili zraniona przyjaciółka wstała, za to profesor zaczął się cofać, a gdy przekroczył barierę jednocześnie ją przerywając udało mi się podbiec do Mii.
- Mia... - zacząłem zdyszany przebijaniem się, lecz gdy zauważyłem jej nadal rozbawioną minę nieco spoważniałem.
- Wszystko w porządku. - uśmiechnęła się znowu. - Zakończmy ten cyrk... bez naszych broni. - dodała w co nie mogłem uwierzyć.
Oczywiście rozważny Theo zaczął jej tłumaczyć, że inaczej nie mamy sens, lecz to w końcu Mia, która zawsze ma jakiś chytry plan. Tak jak i teraz więc objaśniła mi go w skrócie. Pokiwałem głową i uniosłem wyżej strzelbę.
- Czyń honory. - pokiwałem głową lekko marszcząc brwi.
Dziewczyna już nieco ochłonęła i odpowiedziała mi ciepłym uśmiechem. Sprawdziła czy ostrze aby na pewno jest na swoim miejscu. Szybko odnalazłem wzrokiem mężczyznę, który już nieco przyzwyczaił się do braku ręki, lecz teraz był słabszy co tylko ułatwia nam sprawę. Mia może się pobawić. Szybko stałem się niewidzialny i przeszedłszy dookoła profesora dźgnąłem go kolbą strzelby pomiędzy łopatkami dzięki czemu wypchnąłem go w przód. Bliżej dziewczyny. Gdy chciałem pchnąć go jeszcze raz, ten złapał drugą jeszcze obecną ręką za niewidzialną broń i pociągnął przed siebie. Obróciłem się wraz ze strzelbą i padłem na plecy stając się widzialnym. Odebrał mi broń, obrócił przeciwko mnie i przycisnął mi do czoła lekko wgniatając mnie w ziemię. Warknąłem cicho.
- Jeden zły ruch i padniesz nie żywy. - uśmiechnął się spokojnie. - Myślisz, że czemu więziłem cię i nie dawałem dojść do walki? No właśnie! Jesteś słabszy niż twoja koleżanka i po prostu chciałem się oszczędzić. - powiedział miło jeszcze bardziej dociskając.
Rozluźniłem szczęki i przestałem się rzucać jednocześnie zapominając o naszym planie.
- Ona potrafi się obronić, za to z ciebie nie ma żadnego pożytku. - wzruszył ramionami robiąc obleśną minę.
W końcu nie wytrzymując odepchnąłem faceta piętami przez co wystrzelił jedną kulkę w moje ramie. Cicho syknąłem z bólu, lecz od razu się podniosłem. Tuż za profesorem stała Mia, która miała dokończyć nasz plan więc mężczyzna wpadł na nią plecami i odwracając się chciał zadać jej kolejny cios. Złapałem się za głowę myśląc, że zwaliłem całą sytuację. Na szczęście dziewczyna przeteleportowała się szybko i wbiła swe ostrze w głowę obleśnego profesora. Taki cios spowodował że mężczyzna ryknął głośno i złapał się za tył głowy. Mia od razu przeniosła się spowrotem przed niego i popchnęła go butem prosto w ognisko. Ogień buchnął wysoko w niebo po czym uspokoił się i kompletnie zgasł nie pozostawiając nawet prochów faceta. Odetchnąłem cicho i przycisnąłem ramię żeby zatamować krew, która sączyła się z rany po strzelbie. Mia widząc mnie rannego szybko podeszła i dotykając przeciwnego ramienia przeniosła nas do samochodu. Po teleportacji opadłem na fotel od strony pasażera i cicho syknąłem po chwili przypominając sobie również o ranach dziewczyny.
- Nawaliłeś. - powiedziała oschle szukając apteczki na tylnych siedzeniach.
- I tak się go pozbyliśmy. - odpowiedziałem równie mało sympatycznie mając w pamięci słowa, które powiedział mi profesor.
- Mogliśmy zginąć! - spojrzała na mnie oburzona.
- Ale nie zginęliśmy! - uniosłem ręce i zmarszczyłem brwi.
- Nie potrafisz nawet przyznać się do winy. - parsknęła i wyjęła z pateczki kilka przyrządów. - Zdejmij koszulkę.
- Sama mi ją zdejmij. - spojrzałem na nią głupkowato przez co dostałem z pięści w klatę. - Dobra. - chrząknąłem powracając do poważnego wyrazu twarzy i ściągnąłem bluzę.
Dziewczyna wyjęła mi kulkę z ramienia, odkaziła ranę po czym ją ''załatała''.
- Jeżeli chodzi o to że nie umiem się przyznawać - zacząłem zerkając na nią. - To jestem tego świadomy. Już m to ktoś uświadomił.
- Będziesz słuchał argumentów zmarłego? - uniosła jedna brew i zaczęła opatrywać swoje rany pozostawione kataną.
Zaśmiałem się cicho i opuściłem głowę. Udało nam się pobyć tego koszmaru i byłem z nas obojga dumny. Na mojej twarzy zawitał uśmiech, który jednak szybko opadł. Spojrzałem na Mię, która chowała właśnie pateczkę. Gdy odwracała się znów przodem do kierownicy ująłem jej policzek ręką i lekko przejechałem po nim kciukiem. Dźwignąłem się powoli w przód nawiązując z nią kontakt wzrokowy i zbliżając się do niej. Gdy byłem już na tyle blisko by wykonać ten ruch dziewczyna odwróciła wzrok po czym głowę i cicho westchnęła.
- Co znowu? - zapytałem cicho.
- Bo... jest też inny. - westchnęła nadal nie odwracając głowy w moją stronę.
- No jasne ku*wa. - zaśmiałem się ironicznie i wyszedłem z samochodu.
Przybrałem niewidzialność i usiadłem niedaleko na pieńku. Oj Theo... życie ci chyba nie miłe.

Mia? Ah te humorki Theosia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.