21 października 2017

Od Mii CD Theo " Szczęściwej drogi już czas...

Szybko dotarła do mnie wiadomość, że w poniedziałek o 10 rano wylatujemy.
Był niedzielny poranek, a ja nawet nie wiedziałam za co się wziąć. Z jednej strony nie chciało mi się lecieć, zaś z drugiej, coś mnie tam ciągnęło. Pewnie to, by całkowicie zapanować nad swoim darem. Przywiązałam się bardzo do akademii, do poznanych tutaj uczniów oraz nauczycieli. Dużo też tutaj przeżyłam.. Lecz muszę być dobrej myśli i wiedzieć, że na pewno tutaj jeszcze wrócę.
Spod łóżka wyjęłam jedyną walizkę jaką miałam, w sumie z tą tutaj przybyłam. Z szafki chwyciłam za wszystkie ciuchy i wybrałam kilka by je ubrać, a resztę poukładałam do walizki.
Szybko pokój stał się pusty.. tak samo pusty, gdy pierwszy raz się tutaj zjawiłam. Otworzyłam jeszcze okno by nieco wywietrzyć pomieszczenie, a akurat przyleciał Ares, który wyczuł, że coś się dzieję.
- Widzisz ptaszynko.. Twoja pani wylatuje - powiedziałam gładząc samca po szyi - I nie mogę Ciebie zabrać bo zamarzniesz w Rosji - dodałam niemrawo się uśmiechając.
Ten zaskrzeczał w złości i rozłożył ogromne skrzydła. Widziałam ten błysk w oku, który mówił "leć, ja na Ciebie poczekam ", lecz sama nie byłam pewna czy w ogóle wrócę. Ares wzbił się w powietrze i prawdopodobnie usiadł na samym szczycie budynku. Cicho się zaśmiałam i wróciłam do pakowania tych mniejszych rzeczy z szafki nocnej.
Z wybranych ciuchów ubrałam ciemne jeansy, szarą opiętą koszulkę i bluzę Theo, która najwidoczniej jakimś cudem się tutaj znalazła. Miałam już wejść do łazienki, lecz ktoś zapukał do drzwi. Gdy je otworzyłam, od razu się domyśliłam, że to właśnie on. Oznajmiłam krótko by wszedł, a ja wróciłam do łazienki. Szybko się ogarnęłam i wróciłam do chłopaka, który chwycił mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- Spakowana? - zapytał powracając do pierwotnej postaci.
- W pewnym sensie tak - westchnęłam wychodząc z uścisku chłopaka - Ale jakoś nie jestem przekonana do tego wyjazdu - dodałam chowając jakieś drobiazgi do torby.
- Rozumiem Cię - odparł Theo i usiadł na łóżku obok
- Hmm.. Mam pomysł - powiedziałam z uśmiechem i odwróciłam się w jego stronę - Może mała przejażdżka autem ? - zaproponowałam.
- I to jest bardzo dobry pomysł  - oznajmił i wstał.
Chwyciłam za klucze mojego auta i wyszliśmy na parking.
Podałam chłopakowi klucze do beemki, a ten spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Nigdy nie pozwalałam prowadzić swojego auta, lecz jemu mogę zaufać.
- Wiesz.. czasem mi jeszcze lewa noga drętwieje - oznajmiłam z cichym śmiechem
- Tak, tak - zaśmiałam się i wsiedliśmy do auta.
Szybko ogarnął gdzie co jest i ruszyliśmy w nieznanym kierunku, bez żadnego celu, bez żadnych zamiarów.. czysty spontan.
   W radiu leciały różne piosenki i razem wygłupialiśmy się oczywiście uważając na drodze. Nigdy w życiu nie byłam tak wyluzowana jak teraz i do tego bez żadnego alkoholu czy narkotyków. Jak widać, można się bez tego bawić.
Dojechaliśmy w bardzo bezludne miejsce, bardzo daleko od jakiejkolwiek formy życia. Byłam tutaj raz, kiedy bez celu krążyłam po okolicy. Teraz jestem tutaj z nim. Zatrzymaliśmy się między gęstymi drzewami i wysiedliśmy z auta by rozprostować się.
- Wiesz, gdzie dokładnie jesteśmy ? - spytał chłopak rozglądając się
- Bardzo daleko od jakiekolwiek człowieka - odpowiedziałam wyciągając ręce ku górze by się nieco rozciągnąć
Podeszłam do niego i przytuliłam jednocześnie składając namiętny pocałunek na jego ustach. Nawet nie zaprotestował, a przejął dominację. Wiedziałam co ma na myśli.. W kieszeni miałam zapasowy kluczyk i po kryjomu kliknęłam go by tylna kanapa w aucie się rozłożyła, tworząc bardzo dużo miejsca. W końcu to kombi.. Sprawnie przeniosłam nas do środka i w tedy zrobiło się serio gorąco..
   Po namiętnej zabawie leżeliśmy w siebie wtuleni pod ciepłym kocem i rozmawialiśmy na różne tematy. Zaraz jednak trzeba było się zbierać, więc ubraliśmy się i wróciliśmy do akademii.
Wzięłam prysznic w łazience swojego pokoju i założyłam nocne już ciuchy, gdyż była niemalże północ. Położyłam się do łóżka i zasnęłam z uśmiechem na twarzy..
   Wybiła godzina dziesiąta, a my już siedzieliśmy w samolocie, który dostarczy nas pod sam ośrodek szkoleniowy. Teraz jedynie możemy być dobrej myśli, że to co zastaniemy, nie zabije nas..

Mia Sullivan i Theo Reaken wylatują na dodatkowe szkolenia do zimnej Rosji.
Ich czas pobytu jest nieokreślony

...Mapę życia w sercu masz,
Jesteś jak, młody ptak (...) "  ~ Ryszard Rynkowski - Szczęśliwej drogi już czas

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.