18 października 2017

Od Owen'a CD Katfrin

Po treningu i prysznicu, skierowałem się już w stronę pokoju by odnieść sportową torbę. Po drodze zostałem jednak zatrzymany przez dyrektora, która miał jakiś interes do mnie. Uśmiechnął się nieznacznie i westchnął stając naprzeciw mnie.
- Słuchaj Owen. Kilka uczniów może stawiać opór podczas godziny policyjnej - powiedział prosto z mostu - Martwię się o nich - dodał nieco ciszej
- Rozumiem to i postaram się by byli bezpieczni mimo wszystko - oznajmiłem poprawiając torbę zawieszoną na ramieniu.
- Liczę na Ciebie, Owen - ponownie się uśmiechnął i ruszył dalej zaczepiając kolejnego ucznia.
Ja zaś ruszyłem już do mojego pokoju, gdzie przełożyłem ciuchy do kosza na pranie. Dawno nie byłem na luźnym spacerze z moim towarzyszem, a szczególnie na medytacji. Cicho zagwizdałem w stronę czarnego basiora, który leniwie wstał z łóżka. Ten to wiecznie by spał, samiec alfa jeden.. Wyszliśmy z pomieszczenia i od razu udaliśmy się na świeże powietrze, gdzie przywitało nas jeszcze ciepłe słońce. Z jednej strony cieszyła mnie taka aura i to, że uczniowie z chęcią spędzają czas na dworze, zaś z drugiej strony to dziwne zwierze.. Nie wiadomo skąd się wzięło, ale na pewno maczał palce w tym jakiś psychopata lub stary chemik. Nasłuchując otoczenia stąpałem po ścieżce idąc w bardziej znanym mi kierunku. Infernum krążył po trawie i delektował się ciepłymi promieniami co w sumie dobrze mu zrobi.
Zaszliśmy na niewielką polanę w okręgu drzew, po czym usiadłem pod jednym z nich i wyciszyłem się skupiając się na harmonii oraz spokoju. Gdyby nie to, byłbym wiecznym wilkiem.. Chodź wystarczy mi, że byłem pod tą postacią przez kilka dni bez żadnej przerwy.
   Szmery, dzikie warczenie, łamanie gałęzi oraz krzewów pod ogromnym ciężarem. To mnie wybudziło z totalnego transu. Wstałem od razu i zawiesiłem wzrok na tej samej bestii, która sieje zniszczenie w okolicy. W kieszeni miałem już przygotowany klikacz, który wydając niski dźwięk spłoszy zwierzynę. Uczyniłem to i o dziwo się udało, lecz sam nieco ucierpiałem. Ah ten wyostrzony słuch, ma swoje plusy i minusy. Przez radio zgłosiłem obecność stworzenia i szybkim krokiem udałem się do pokoju, gdyż dochodziła godzina mojej zmiany. Infernum dumnie szedł obok mnie, lecz znów zostałem zatrzymany przez dyrektora.
- Owen ! - zawołał z korytarza obok, więc cofnąłem się do niego - Mam coś ciekawego na Twój temat ! - dodał znacznie zadowolony i wziął mnie do pierwszej, lepszej klasy.
Zdziwiło mnie to, gdyż niedawno co miałem dodatkowe nauczanie, a już coś znaleziono. Oparłem się o pierwszą ławkę, a mężczyzna stanął za biurkiem. Położył na nie jakieś papiery i otworzył je, po czym zaczął czytać.
- Poprzez dostanie się do rdzenia kręgosłupa, uzyskuje się możliwość wkroczenia do myśli lub wspomnień osoby, do której się dostanie - uniósł na mnie wzrok.
- Eee.. Dooobrze - przeciągnąłem w małym zamyśleniu - Ale jak niby mam to umieć ? - spytałem zakładając ręce na torsie
- Odcinek szyjny ma najbliżej rdzeń, a Twoje pazury są na tyle długie, by się tam wbić - wyjaśnił składając papiery - Podczas tej akcji nikt nie może Cię rozłączyć od drugiej osoby bo inaczej straci ona pamięć lub umrze. Gdy tylko wysuniesz pazury, rany na karku same się zagoją - dodał pewny siebie
- Rozumiem, że i tak muszę się tego nauczyć - westchnąłem wstając na równe nogi
- Nie Owen, Ty to umiesz, tylko musisz to wypróbować - szepnął z uśmiechem
- Nie ma sprawy, ale to kiedy indziej - powiedziałem w pośpiechu - Praca czeka - dodałem i kiwnąłem głową w ramach pożegnania,  po czym wyszedłem z klasy.
  W swoim pokoju ubrałem znacznie ciemniejsze ubrania i wstrzyknąłem antydotum, który blokuje mój zapach.. żebym nie został od razu znaleziony przez zwierzynę.
Do pasa standardowo przypiąłem broń palną, nóż, kajdanki, radio oraz pistolet na race, a w kieszeni był schowany klikacz, który może mi nieraz uratować życie.. albo mi je zabrać. Basior jak zwykle ułożył się na moim łóżku i obserwował mnie swoimi jasnymi ślepiami. Czasem mam wrażenie, że ten wilk to człowiek, lecz ma na sobie klątwę. W końcu dostałem go od starego szamana, który nazwał mnie Aroich, a to przecież syn szatana. Może lepiej nie będę wnikać w szczegóły..
Wyszedłem z pokoju gdy tylko wybiła punkt pierwsza i spokojnym krokiem udałem się na tereny akademii. W oddali słyszałem moich kompanów, którzy nawet nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji, chodź wiem, że byli gotowi na wszystko.
   Krzyki, warczenie i wołanie o pomoc. Coś co zagotowało mnie i spowodowało szybką reakcję. Biegiem ruszyłem w kierunku dźwięki, lecz było już za późno na pomoc. Dwóch najlepszych policjantów zostało dosłownie rozszarpanych przez dziką zwierzynę. Nie pomoże tutaj nawet regeneracja, więc nie zastanawiając się dłużej, wystrzeliłem czerwone światło ku górze, a zaraz odgoniłem bestie. Oddział zabrał martwych kompanów, a ja wróciłem do patrolowania. Ruszyło mnie to, lecz i tak już nic z tym nie zrobię. Trzeba żyć dalej i zapobiec kolejnym takim sytuacjom.
   Intensywny i zarazem znany mi zapach kobiety, który dobiegał z dalszej części lasu. Po kilku metrach dostrzegłem ją i zwróciłem uwagę gdy byłem na tyle blisko by to uczynić. Ta jednak to zignorowała i sprytnie powaliła mnie na ziemie przykładając ostrze do szyi.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj - szepnęła mi do ucha i wstałam kierując się prawdopodobnie do internatu.
Wstałem bezszelestnie i niczym przyczajony kot, zaszedłem ją od tyłu. Zblokowałem jej ręce jednocześnie powodując niewielki ból.
- Zadarłaś z niewłaściwym człowiekiem - szepnąłem cicho powarkując.
Miałem zamiar ją puścić, jednak wilcze ja kazało mi przetestować nowo poznaną umiejętność. Wysunąłem czarne pazury i wbiłem w jej odcinek szyjny. Zadziałało. Widziałem brutalną przeszłość dziewczyny, która nawet nie dorównywała mojej.. Chodź ona miała rodziców, moi to szybko się rozpłynęli. Widząc zbyt dużo, cofnąłem swoją dłoń jednocześnie przywracając świadomość dziewczynie, która spojrzała na mnie z chęcią zabicia.
- Co.. Ty.. - wysyczała odwracając się w moją stronę
- Widziałem to, co Ty raczej nie chciałbyś pamiętać.. - powiedziałem spokojnie i schowałem czarne pazury. Ciemnowłosa zaraz chwyciła się za kark, lecz nic tam nie zastała. - Nie mam zamiaru tego mówić, lecz bądźmy dorośli.. Oby dwoje mieliśmy przerąbane dzieciństwo - dodałem widząc mieszane uczucie w oczach dziewczyny. Przez chwilę jakby zaniemówiła - A jak już chcesz kogoś wywracać, to zapraszam na akademicką siłownie, tam jest ring - oznajmiłem, a zaraz w niebo poleciała kolejna raca.
Odwróciłem wzrok w stronę czerwonego światła, które mieniło się w moich oczach. Wyciszyłem radio chcąc uniknąć zwrócenia uwagi i westchnąłem.
- Dwóch już zginęło.. Radzę uważać - mruknąłem i odbiegłem od ciemnowłosej w stronę sygnału świetlnego.
Dzikie zwierze było blisko i z chęcią grasowało po okolicy. Wyczuwało zbyt dużo ludzi, a szczególnie krwi z martwych już kompanów. Poległa kolejna dwójka.. Czas na wojsko i mocniejsze bronie. Coś czuję, że ta noc będzie ciężka.

Katfrin ? Sparing na ringu ? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.