20 października 2017

Od Owen'a CD Katfrin

Dochodziła powoli ósma godzina wieczór, a ja miałem jeszcze kilka zadań do wykonania.
Prócz kilku wspomnień dziewczyny, dowiedziałem się jej imienia, co nieco ułatwi mi mój plan działania. Śledziłem jeszcze kroki dziewczyny, która zmierzała w nieokreślonym kierunku. Jej osoba mnie czasem zadziwiała, jej serce mało kiedy przyspieszało i mało czym się przejmowała. Westchnąłem cicho i wróciłem na parking internatu, gdzie wsiadłem w swój wóz i odjechałem na komendę.
   Jechałem spokojnie w wyznaczone miejsce przez jedną z obwodnic, gdyż na standardowej drodze był korek. Prosta droga umożliwiła mi rozpędzenie się do dużej prędkości, a jednocześnie zawieszenie pojazdu się obniżyło by nie stracić na nim kontroli.
Zacząłem powoli zwalniać, lecz nagle przed moją maską znalazła się ta sama bestia, która grasuje po okolicy. Hamulec wbiłem w podłogę, a z kół zdzierała się guma, jej zapach szybko doszedł do mojego nosa. Skręciłem gwałtownie omijając zwierzę i ruszyłem dalej widząc, że to coś mnie goni. Nie miałem zamiaru poświęcać auta na to coś, lecz ten szybko zrezygnował z pościgu. Jego błyszczące oczy zapadły mi w pamięci, lecz nie bałem się. Widziałem już wiele złego, a takie coś mnie nigdy nie zaskoczy.
   Będąc na komisariacie, sprawdziłem w komputerze kilka osób o danym imieniu i szukałem po zdjęciach, gdyż nie znałem jej nazwiska. Szybko jednak mi si to udało, gdyż wyskoczyło jak pierwsze i podpisane " zaktualizowano". Nieco zdziwiony odpaliłem jej kartę i upewniłem się czy to na pewno ona. " Szkoła nauczania: Akademia Williston (...)", teraz nawet nie miałem wątpliwości, a chciałem tylko się czegoś upewnić. Jej rodzice. To co widziałem i to co czytam, było prawdą i teraz mogę się tylko domyślać, czemu ma takie nastawienie do ludzi. Trzeba ją jakoś podejść.
   Koło północy wraz z oddziałem wojska wróciłem do akademii i zaczęliśmy sprawdzać wszelkie pułapki na duże zwierzęta.. Każda z nich była rozwalona.  Jedna bestia, a tyle zniszczeń i ofiar.
Poległa kolejna dwójka, po czym zwierze uciekło w las, jakby spełniło swoje zadanie i uciekło z miejsca zbrodni. Przez resztę nocy była cisza, aż do poranka. Jako istota nieludzka, dużo wytrzymywałem bez snu.
   Po ogarnięciu się w pokoju oraz zjedzeniu porządnego śniadania, udałem się na standardową siłownie, gdzie zrobiłem sparing z nauczycielem. Zawsze mnie to pobudzało i zapominałem o jakimkolwiek zmęczeniu. Kolejny prysznic i kolejny spacer po akademii, lecz tym razem konno. Przemierzałem tereny uczelni na karym ogierze, który odważnie brnął do przodu, a wszelkie przeszkody omijał bez wahania. Mijane pułapki były ponownie zakładane przez policjantów, lecz znając życie, i tak będą rozwalone tej nocy.
   Z oddali usłyszałem czyjąś rozmowę z okolic strumyka. Była to kobieta oraz mężczyzna, a nic by mnie nie zdziwiło, gdyby nie to, że gadali o planie ataku na kogoś. Zatrzymałem się niedaleko i zszedłem z konia od razu nasłuchując głosów.
- On ma ochronę - powiedział mężczyzna
- I co z tego ? - odparła kobieta, a dokładnie Katfrin - Dam radę - dodała nieco ciszej.
Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że z radia rozległ się szum. Nie było wyciszone, ale też nie głośne. Prócz tego, słyszałem szmery owej dwójki, która zmierzała w moim kierunki, więc pogoniłem ogiera w ich stronę, a sam skierowałem się w przeciwną stronę lasu. Wolałem zostać nie wykryty, a gdy usłyszałem rozkaz z radia, zacząłem biec do radiowozu, który czekał na mnie pod akademią.. Kolejne miejsce przebywania bestii.

Katfrin ? A co to? Szum radia ? Nie, to koń ! XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.