13 listopada 2017

Od Aiden'a CD Alaski

Gest dziewczyny odnośnie wręczenia mi kluczy od jej pokoju, był bardzo miły, jednakże pewnie rzadko będę tam przebywał. Szybko jednak pomyślałem nad pewną czynnością. Podczas rozmowy rozwaliłem jej kubek, więc kupię podobny i jej oddam. Udałem się więc do auta i ruszyłem na miasto. Pomimo wielu poszukiwań, nie udało się znaleźć tego, czego chciałem. Musiałem wybrać się do dużego miasta, który był oddalony o kilkadziesiąt kilometrów stąd. Żaden problem dla mnie, a szczególnie dla mojej maszyny. Dawałem z niej jak najwięcej, a prędkość dosięgała niemalże trzysta na godzinę, co na stare auto było bardzo dużo.
Szybko dotarłem do miast i zakupiłem kubek, po czym tą samą drogą wróciłem do akademii. Udałem się do pokoju dziewczyny i postawiłem zakup na stole, ładnie zapakowany w pudełeczku. Nie zauważyłem nawet kiedy zaczęło robić się powoli ciemno, a Alaski jeszcze nie było. W sumie to nigdzie jej nie widziałem. Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer dziewczyny, po czym połączyłem się z nią.. Jeden sygnał.. drugi sygnał.. cisza. Nagle połączenie się zerwało, jakby ktoś odciął jej sieć. Postanowiłem przejść się po okolicy by ją znaleźć.
   Minęło dość dużo czasu i dwa razy wracałem się do jej pokoju, lecz wszystko było bez zmian. Zirytowany przybrałem postać jasnej jaszczurki i oddałem się instynktom gada. Zniknąłem z ludzkiego oka i nisko przy ziemi szukałem jakiegoś zapachu. Udało się. Była gdzieś blisko i to nawet bardzo. Gadzie oko zlokalizowało postać siedzącą pod drzewem, która ewidentnie się wyziębiała. Podbiegłem do niej i w tym czasie zamieniłem się w człowieka. Kucnąłem przy niej i dotknąłem ramion. Mokre i lodowate ubranie, a noc zapowiada się zimna. Nie kontaktowała ze mną, a jej spojrzenie było wbite w ziemie. Nie dobrze. Bez zbędnych pytań, podniosłem ją oraz jej rzeczy i zabrałem do swojego auta. Usiadła na przednim fotelu i okryłem kocem. Siadając na kierownicę, od razu odpaliłem silnik i włączyłem ogrzewanie. Nie miałem zamiaru iść do jej chłodnego pokoju, a raczej zawieźć do mojego domu, gdzie zawsze jest ciepło. Akademia jakoś mało dbała o dobrą temperaturę w budynku.
- Gdzie.. jedziemy ? - spytała po dłuższym czasie, lecz jej wzrok nadal był nieobecny
- Do mojego domu. Tam będzie lepiej i bezpieczniej - odpowiedziałem spokojnie
Na miejscu byliśmy w kilka minut. Wziąłem ją do środka od razu robiąc gorącą czekoladę i dołożyłem do pieca by było jeszcze cieplej.
- Zaraz wrócę - oznajmiłem wychodząc z domu i oczywiście zamykając drzwi.
Wróciłem jeszcze do akademii, a dokładniej do jej pokoju. Zabrałem kilka ciuchów na zmianę i wróciłem do domku. Całą drogę obróciłem szybciej niż było to możliwe dla normalnego człowieka.
Dziewczyna nadal trzymała kubek napoju, lecz była już jego połowa. Odłożyłem ciuchy na stolik i usiadłem obok niej.
- Jeszcze tylko pozbędziesz się tych mokrych ubrań.. i będzie o wiele lepiej - powiedziałem poprawiając jej kosmyk włosa. W jej oczach widziałem małe zaniepokojenie - Prócz tego, że jeździłaś na lodzie, coś jeszcze się stało ? - zapytałem bardziej naciągając koc na jej nogi.

Alaska ? :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez prudence.